Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Pierwsza wygrana Jadaru, pierwsza porażka AZS-u

PlusLiga: Pierwsza wygrana Jadaru, pierwsza porażka AZS-u

Jadar Radom
fot. archiwum

Jadar Radom nie był przed tym spotkaniem stawiany w roli faworyta w starciu z AZS Częstochowa. Kluczowy dla końcowego wyniku był drugi set, gdy gospodarze wyrównali stan spotkania, a potem "poszli za ciosem" i zapisali na swoje ligowe konto pierwsze trzy punkty.

Radomianie w spotkaniu z AZS-em wprawdzie nie wznieśli się na wyżyny siatkarskiej sztuki, ale odnieśli zwycięstwo. Ilość błędów własnych w ekipie częstochowian znacznie obniżała poziom spotkania. Co roku akademicy wywozili z Radomia cenne trzy punkty, pokonując rywali w „godzinkę z prysznicem". Ich atutem była zawsze zagrywka, którą siali spustoszenie w ekipie Jadaru. Tym razem serwis zupełnie im nie wychodził. Dzięki temu gospodarze nawiązali walkę, wyszli z niej zwycięsko i zdobyli pierwsze punkty.

Set pierwszy rozpoczął się zepsutej zagrywki przez Piotra Nowakowskiego. To właśnie zagrywka i przyjęcie były w tym meczu piętą achillesową ekipy Grzegorza Wagnera. W kolejnej akcji Dawid Murek pomylił się w ataku z drugiej linii, a Pawła Zatorskiego zagrywką „ustrzelił" Robert Prygiel. W kolejnych akcjach Grzegorz Kosok zaatakował z krótkiej, a potem błąd popełnił Dawid Murek, trafiając w pół siatki. Momentalnie zrobiło się 6:3 dla Jadaru. Od tego stanu AZS zaczął powoli „wchodzić" w mecz. Przede wszystkim dzięki niezłym atakom Janeczka, udało im się doprowadzić do stanu 11:11. W kolejnej akcji sędzia przyznał punkt ekipie gości, co spowodowało sprzeciw radomian. Kapitan gospodarzy dyskutował z arbitrem, ale chyba użył zbyt ostrych słów, gdyż po chwili zobaczył żółty kartonik. Przy słabej postawie przyjezdnych Jadar mógł jednak utrzymać prowadzenie, ale nie wykorzystywał kontr i piłek sytuacyjnych. Toczyła się zatem walka punkt za punkt. Częstochowianie odskoczyli gospodarzom dopiero przy rezultacie 19:20. Wiśniewski zaatakował z krótkiej, zaś potem razem z Murkiem zablokował Prygla. W kolejnej akcji Hernandez skierował piłkę na aut (21:24). Seta zakończył Dawid Murek, mijając atakiem pojedynczy blok Roberta Prygla.

Partia druga była zdecydowane najbardziej zacięta i nerwowa. Akademicy starali się poprawić przyjęcie, ale wtedy nie mogli skończyć ataków. W kontrach bezwzględnie wykorzystywał to Prygiel (4:1), zaś Pawliński rozpoczął dobrą passę Jadaru, punktując Gradowskiego zagrywką. W kolejnej akcji Janeczek zaatakował w pół siatki i trener Wagner poprosił o pierwszy czas dla swojego zespołu (5:1). Serię radomian przerwał dopiero Wiśniewski po ataku ze środka (7:2). Potem jeszcze skutecznie kiwnął i AZS zaczął nadrabiać straty. Właściwie nie tyle goście przeszli do ofensywy, co Jadar zaczął łatwo tracić punkty m.in. poprzez niedokładne wystawy. Tym samym częstochowianie szybko dogonili podopiecznych trenera Sucha, a ten zmuszony wynikiem 9:8, poprosił o czas. Spore problemy z przyjęciem zagrywki Fabiana Drzyzgi miał Hernandez. Kubańczyk musiał się także zmagać z zagrywkami Nowakowskiego i Wiśniewskiego. Odpowiedzialność na swoje barki przyjął zatem kapitan gospodarzy – Robert Prygiel. To on kończył większość ataków i wreszcie pokazał swoje możliwości i doświadczenie. Po udanej akcji Kosoka było 13:15. Bardzo dobrze funkcjonował w tym meczu radomski środek. Rzec można, że nawet nieco lepiej niż w ekipie przyjezdnych. W kolejnej akcji Janeczek zaatakował w taśmę, a później został zablokowany przez Kosoka i Salasa (17:15). Trener Wagner zastąpił go swoim podopiecznym jeszcze z Bielska-Białej – Pawłem Mikołajczakiem. Tej dwupunktowej przewagi radomianie jednak nie utrzymali, bo zmiennik Janeczka najpierw efektownie zaatakował, a potem zaserwował między Stańczaka i Hernandeza (22:22). Końcówkę częstochowianie przegrali na własne życzenie. Dotknęli siatki, a potem Gradowski i Wiśniewski popełnili błąd zagrywki. Jadar wygrał na przewagi rezultatem 28:26.



Trzeci set był festiwalem błędów. Poziom spadał na łeb, na szyję, szczególnie przed pierwszą przerwą techniczną, kiedy to pięć kolejnych punktów zostało rozdzielonych w polu serwisowym. Pocieszające jest, że przynajmniej ten ostatni był asem Dawida Murka (6:8). Jednak już przy wyniku 8:9 Nowakowski zaserwował w siatkę, a zaraz potem ten sam błąd popełnił Prygiel. Potem Pawliński zaatakował w antenkę i Jan Such wprowadził na boisku Wojciecha Żalińskiego , który popisał się w tym meczu kilkoma dobrymi reakcjami na siatce. Kolejno Murek nadepnął linię trzeciego metra, a Żaliński wykonał zagrywkę w siatkę (10:12). Na drugą przerwę techniczną zespoły zaprosił Piotr Nowakowski, wykonując autowy serwis (16:14). Po powrocie na boisko Robert Prygiel zaatakował w kontrze, lecz zaraz potem tym samym odpłacił się Mikołajczak (17:15). Przy rezultacie 19:18 ponownie zaczęło iskrzyć na linii zawodnicy – sędzia, a zwłaszcza kibice – sędzia. Takie sytuacje najlepiej rozwiązuje udana akcja – taką też wykonał Żaliński, plasując piłkę tuż za blok. Kroku radomianom próbował dotrzymać Dawid Murek, atakując z drugiej linii. Na niewiele to się zdało, gdyż chwilę potem Hernandez zdobył punkt ze skrzydła, a Terlecki na środku zdołał obić piłkę o blok (22:20). Później zafundował przyjezdnym skrót, który mocno zaskoczył Gradowskiego. Seta zakończył radomski blok w wykonaniu Terleckiego i Hernandeza (25:21).

Czwarta partia była w miarę wyrównana i stała na zdecydowanie wyższym poziomie niż poprzednia. Atak gości spoczywał na barkach Mikołajczaka, zaś u radomian prym wiódł Prygiel, wspierany Hernandezem i skutecznym środkiem. Wynik 6:8 ustanowił Żaliński, blokując Drzyzgę, który próbował zaatakować z przechodzącej. Potem trwała w miarę wyrównana walka punkt za punkt aż do drugiej przerwy technicznej. Po niej Hernandez obił częstochowski blok, a w kolejnej akcji razem z Terleckim zatrzymał Mikołajczaka (18:15). Trener Wagner poprosił o czas i ponownie wprowadził na plac gry Janeczka. Potem zafunkcjonował częstochowski pasywny blok, ale chaos w obronie nie pozwolił akademikom zdobyć punktu. Rękę przyjezdnym podał Salas, zagrywając w aut (20:18). Jednakże owej pomocy goście nie przyjęli, gdyż w kolejnej akcji serwis w dolną taśmę wykonał Janeczek. Fabian Drzyzga spróbował wykonać kiwkę, ale po raz drugi w tym spotkaniu został zablokowany przez Żalińskiego (22:19). Pod koniec powtórzył się scenariusz z poprzedniej partii. Wrona popełnił błąd zagrywki, a potem jeden z graczy AZS-u dotknął siatki. Ostatnia piłka należała do Grzegorza Kosoka – wykonał on efektowny atak ze środka, kończąc seta wynikiem 25:22.

MVP spotkania został wybrany Robert Prygiel.

Jadar Radom AZS Częstochowa 3:1

(21:25, 28:26, 25:21, 25:22)

Składy zespołów:
Jadar Radom: Pawliński, Kosok, Salas, Prygiel, Hernandez, Terlecki, Stańczak (libero) oraz Kaczmarek, Macionczyk i Żaliński
AZS Częstochowa: Nowakowski, Murek, Drzyzga, Janeczek, Wiśniewski, Gradowski, Zatorski (libero) oraz Mikołajczak, Wrona i Łuka

Zobacz także:

Tabela i wyniki 4. kolejki PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved