Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga: Derby dla GTPS, lider pokonany

I liga: Derby dla GTPS, lider pokonany

x - [stare] GTPS Gorzów Wlkp.
fot. archiwum

Zespoły mierzące się w pierwszych w tym sezonie pierwszoligowych, lubuskich derbach, przystępowały do tego pojedynku ze zgoła odmiennych pozycji. Orzeł jako jedyny nie „zgubił" dotąd punktu i liderował tabeli, GTPS wygrał tylko jednego z dwóch tie-breaków.

Przed meczem gospodarze byli typowani na faworytów tego pojedynku, ale po raz kolejny okazało się, że boisko, zwłaszcza w meczach derowych, weryfikuje takie typowania po swojemu. Gospodarze przystąpili do tego spotkania bez swojej pierwszej armaty Krzysztofa Hajbowicza . Atakujący Orła wróci do gry ponoć dopiero za około miesiąc. W kwadracie dla rezerwowych musiała stanąć  więc spora ilość graczy z zaciągu juniorskiego. Gorzowianie przyjechali w pełnym składzie, ale za to z nożem na gardle bowiem po lubuskim światku siatkarskim krążyła plotka, że jeśli GTPS nie wygra tego spotkania to można się spodziewać zwolnień w szeregach sztabu szkoleniowego klubu z Gorzowa.

Jak ja się można było tego spodziewać przez większość czasu mecz był bardzo zacięty. W pierwszym secie wynik oscylował wokół remisu do stanu po 15, kiedy to goście wypracowali sobie dwupunktową przewagę. Orzeł zdołał wyrównać stan seta na 19:19 za sprawą dobrego ataku i silnej zagrywki Patryka Strzeżka aby chwilę później znów ustąpić pola. Gorzowscy siatkarze mocno przycisnęli w końcówce, kilkukrotnie bardzo dobrze ustawiając blok i zwyciężyli w inauguracyjnej partii 21:25.

Drugą odsłonę spektaklu pt. „Lubuskie derby" podopieczni Sławomira Gerymskiego rozpoczęli niczym Tomasz Adamek w walce z Andrzejem Gołotą. Wprost rzucili się na rywala. Po skutecznym kiwnięciu Konrada Woronieckiego i trzech (!) z rzędu pojedynczych blokach prowadzili już 0:4. Trener miejscowych musiał działać, ale pole manewru było nie wielkie. Zdecydował się jednak zastąpić młodego atakującego jeszcze młodszym nominalnym przyjmującym Mariuszem Szulikowskim . Ciężar gry w ataku ze skrzydła wziął na siebie jednak głównie Dominik Żmuda i Orły doprowadziły do remisu 5:5. Nie trwało to jednak długo bo chwilę później znów GTPS prowadził czterema „oczkami", tym razem 5:9. To jednak jeszcze nie koniec sinusoidy wyniku jaki zafundowali kibicom siatkarze obu drużyn. Po kilku skutecznych atakach Rafała Matusiaka Orzeł nie tylko doszedł rywala ale jeszcze wysforował się na prowadzenie 14:12. Siatkarze z nad Warty doprowadzili jednak do remisu, który utrzymywał się do stanu po 17. Wtedy to w polu zagrywki GTPS-u pojawił się Michał Stępień i trzy razy zaserwował bardzo mocno co pozwoliło jego kolegom albo skutecznie kontrować albo zdobyć punkty blokiem. Było już 17:20 i większość spodziewała się równie piorunującej końcówki gości jak w pierwszym secie. Owszem było kilka skutecznych bloków, ale tym razem popisali się nimi miejscowi. Nadział się nań dwukrotnie Bartosz Mischke , sprytnym serwisem popisał się dopiero co wprowadzony na boisko Michał Jakubczak i na tablicy widniał wynik 24:21. W kolejnej akcji pomylił się jeszcze Rafał Matusiak, ale chwilę później to właśnie ten gracz zakończył tego obfitującego w huśtawki nastrojów seta.



Trzecia partia zaczęła się od niewielkiego wskazania na gospodarzy. Skutecznie atakował Jakubczak, dwa razy pomylił się Adrian Hunek i Orzeł prowadził 7:5. Po drugiej stronie siatki ostoją zespołu, nie po raz pierwszy, okazał się być Marcin Olichwer i chwilę później był już remis. Taki stan rzeczy utrzymywał się do stanu po 16. W tym momencie gorzowscy siatkarze wrzucili drugi bieg lub też, trzymając się nomenklatury motoryzacyjnej, gospodarzom ktoś zaciągnął hamulec ręczny. Po stronie Orła mnożyły się błędy i wypadki potoczyły się błyskawicznie. Kilka minut później było już 18:25.

Na początku czwartego seta GTPS szybko wypracował sobie kilka punktów przewagi i grając w skupieniu starał się trzymać rywala „na dystans". Przez jakiś czas się udawało, ale gospodarze nie składali broni i wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję aby zmniejszyć swoją stratę. Kulminacją ich starań była połowa seta kiedy to dwukrotnie w ataku pomylił się Krzysztof Grzesiowski a punkt z ataku dopisał Michał Jakubczak i Orzeł prowadził 17:15. Zapachniało tie-breakiem, a to była chyba ostatnia rzecz na jaką po dwóch pierwszych kolejkach mieliby ochotę gorzowianie. Pokazali to dobitnie na boisku. Najpierw zmusili rywali do dwóch błędów w ataku a następnie sami byli w tym elemencie niezawodni. Mnóstwo zimnej krwi zachował Konrad Woroniecki, który kiwając z drugiej piłki przy decydujących dla losów meczu akcjach, wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie 21:24. Orzeł obronił jeszcze pierwszą piłkę meczową ale kolejnej już nie zdołał i pierwsze w sezonie trzy punkty zainkasowali siatkarze GTPS Gorzów.

Zdecydowanie dały nam się we znaki dziś braki kadrowe w zespole. Gdyby był z nami Krzysztof Hajbowicz jestem przekonany, że obraz gry wyglądałby zupełnie inaczej. – oceniał po spotkaniu trener Orła – Zaprezentowaliśmy dziś jak nie należy zagrywać w piłce siatkowej, w bardzo ważnych momentach siadło nam przyjęcie i rozgrywający miał bardzo trudne zadanie, zwłaszcza, że nie miał wentyla bezpieczeństwa w postaci pewnie punktującego atakującego. Szukał innych opcji rozegrania ale nie zawsze przynosiło to pożądany efekt i musiało się skończyć tak jak się skończyło. – wyliczał przyczyny porażki Andrzej Stanulewicz .

To nie było łatwe spotkanie. Miedzyrzeczanie postawili dziś trudne warunki. Ilość popełnionych błędów własnych po stronie Orła zdecydowała dziś o naszym zwycięstwie, ale równie dobrze wynik mógł być odwrotny bo często decydowały dwie trzy akcje w końcówkach setów. – podsumował Sławomir Gerymski .

Zadowolenia ze zwycięstwa w Międzyrzeczu nie krył ex Orzeł, bohater ostatnich akcji meczu, Konrad WoronieckiWreszcie możemy się cieszyć z trzech punktów. W mojej ocenie „za trzy" powinniśmy wygrać także w dwóch pierwszych kolejkach. To jest dobry znak dla zespołu bo to oznacza, że się coraz lepiej rozumiemy i że rozwijamy się jako drużyna. Dziś to jeszcze nie był szczyt możliwości, ale punkty cieszą niezmiennie.

MKS Orzeł Międzyrzecz – GTPS Gorzów 1:3
(21:25, 25:22, 18:25, 22:25)

Składy zespołów:
Orzeł : Fijałek, Strzeżek, Świerżewski, Matusiak, Żmuda, Stancelewski (kapitan), Kabziński (libero) oraz Jakubczak, Szulikowski, Mróz.
GTPS : Hunek, Olichwer, Woroniecki, Grzesiowski, Kupisz (kapitan), Mischke, Ratajczak (libero) oraz Stępień, Szlubowski, Wroński.

Zobacz również:

Tabela i wyniki 3 kolejki I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved