Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefowe podsumowanie 2. kolejki PlusLigi

Strefowe podsumowanie 2. kolejki PlusLigi

x - [stare] PlusLiga
fot. archiwum

Kolejkę rozpoczął mecz drużyn, wśród których wielu znawców rodzimej siatkówki upatruje kandydata do bezpośredniego spadku do I ligi na zakończenie tego sezonu. W późne piątkowe popołudnie ekipa Pamapolu Siatkarz Wieluń podejmowała AZS UWM Olsztyn.

Obie ekipy przystępowały do spotkania z zerowym dorobkiem punktowym i pojawiła się doskonała okazja, aby to zmienić. Zapowiadało się wyrównane i zacięte spotkanie, tymczasem skończyło się na trzech setach. Gospodarze w Wielunia odnieśli swój historyczny, pierwszy triumf w PlusLidze i to w dodatku bez straty seta. O ile w pierwszych dwóch partiach olsztynianie stawiali opór, przegrywając je do 24 i 22, to w ostatniej odsłonie od początku do końca dominował Wieluń, wygrywając 25:17. MVP spotkania został atakujący gospodarzy, Marcin Lubiejewski, który nie tak dawno grał w Olsztynie, choć grał to za dużo powiedziane, gdyż był notorycznym rezerwowym. W piątek pokazał, że w siatkówkę grać potrafi. Z pewnością wygrana i nagroda indywidualna miały doskonały smak dla tego zawodnika.

AZS UWM Olsztyn pozostaje bez zwycięskiego seta po dwóch kolejkach, w dodatku przegrał gładko z przeciwnikiem, który może jako jeden z nielicznych w lidze powinien być w jego zasięgu. Kibice olsztyńskiej drużyny muszą powoli zapominać o walce o najwyższe cele i skupić się na dopingowaniu zespołu w walce o utrzymanie. Pamapol Siatkarz Wieluń udowodnił, że realnie myśli o dłuższym zagoszczeniu w siatkarskiej elicie i wszystkie ekipy wybierające się do niewielkiej hali w Wieluniu powinny mieć się na baczności.

Na sobotę zaplanowano kolejne dwa spotkania, w tym jedno, które można by nazwać hitem nie tylko kolejki, ale i całej rundy. To właśnie spotkanie rozpoczęło się jako pierwsze, a w bełchatowskiej hali Energa na przeciw siebie stanęły dwie najlepsze zespoły ubiegłego sezonu, czyli PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszów. Do rozstrzygnięcia spotkania potrzeba było rozegrania aż pięciu setów, które na przemian padały łupem to jednej, to drugiej drużyny. Jako, że pierwszy wygrali gospodarze, to oni schodzili z parkietu zwycięzcy. Kolejne odsłony spotkania były coraz bardziej emocjonujące, choć w drugim goście wprost zdeklasowali zawodników Jacka Nawrockiego, pozwalając im ugrać ledwie trzynaście "oczek". Tie-break lepiej rozpoczęli siatkarze Skry, którzy prowadzili, przez jego większość czasu. Resovia przebudziła się jednak w decydującym momencie partii, ale na zwycięstwo to już nie wystarczyło. Set zakończył się dwupunktowym zwycięstwem mistrzów kraju. W drużynie z Bełchatowa wyróżnić należy przede wszystkim MVP zawodów, Bartosza Kurka, rozgrywającego Miguela Angela Falascę i reprezentacyjnego środkowego Daniela Plińskiego. Z zespołu z Rzeszowa na największe słowa uznania zasłużyły przede wszystkim dwie główne „armaty", Mikko Oivanen i Aleh Akhrem, którzy w całym spotkaniu zdobyli aż po 27 punktów.



Skra udowodniła, że mimo braku dwóch podstawowych nominalnych atakujących, mając w swoim składzie Bartosza Kurka, może śmiało myśleć o podboju kraju i Europy. Rzeszowianie, którzy już w zeszłym sezonie byli typowani jako zespół, który może zdetronizować Skrę, udowodnili w tym spotkaniu, że teraz mogą mieć na to dużo większe szanse. Jeśli na koniec dopowiemy, iż obie ekipy oglądać będziemy niebawem w Lidze Mistrzów, palce lizać.

Drugie z sobotnich spotkań miało miejsce w Warszawie. Stołeczna Neckermann Politechnika Warszawska podejmowała zespół ZAKSY Kędzierzyn Koźle. Obie ekipy niezbyt udanie rozpoczęły tegoroczny sezon, odnosząc porażki w pierwszej kolejce PlusLigi, stąd gra toczyć się miała o pierwszy triumf w rozgrywkach. Warszawianie okazali się bardzo gościnni na swoim parkiecie i nie pokusili się nawet o ugranie dla siebie jednej partii. Podopieczni Radosława Panasa gładko ulegli w trzech partiach do 23, 21 i 17. Zawodnikiem meczu wybrany został przyjmujący drużyny z Kędzierzyna, Michał Ruciak.

Warszawiacy w poprzednim sezonie byli rewelacją ligi, która regularnie odbierała punkty niemal wszystkim. W tym sezonie trener Panas miał nadzieję na stworzenie z młodych zawodników podobnej ekipy. Póki co na nadziejach się kończy, ale w przeciwieństwie np. do zespołu z Warmii i Mazur mecze o przysłowiowe sześć punktów są jeszcze przed nimi. Siatkarze z Opolszczyzny udowodnili, że zeszłotygodniowa porażka z Delectą Bydgoszcz została zapomniana i najważniejsze są kolejne zwycięstwa na drodze po pierwszy od kilku lat medal mistrzostw Polski.

Kto w niedzielne popołudnie do godziny 15:00 zdążył zjeść obiad, mógł za pośrednictwem telewizji Polsat Sport zaserwować sobie doskonały siatkarski deser. W bydgoskiej Łuczniczce, na której trybunach zasiadło kilka tysięcy widzów, Delecta podejmowała Domex Tytan AZS Częstochowa. Gospodarze opromienieni wyjazdowym zwycięstwem nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, goście po sprawieniu tęgiego lania akademikom z Olsztyna. Zapowiadało się bardzo ciekawe i wyrównane spotkanie, a na zapowiedziach się nie skończyło. Pierwsze trzy sety kończyły się na przewagi. Pierwszego i trzeciego wygrali gospodarze, drugiego przyjezdni. W czwartym secie momentami wydawało się, iż trzy punkty zostaną w Bydgoszczy, jednak padł on łupem częstochowian. Jak się później okazało, nie była to ostatnia wygrana partia graczy spod Jasnej Góry. Piąty set był popisem ich gry od początku do końca i wygrany został aż 15:7. Podopieczni Grzegorza Wagnera wywieźli z nad Brdy cenne dwa punkty, o które generalnie w Bydgoszczy w tym sezonie może być trudno.

Być może, gdyby w szeregach bydgoszczan zagrał kontuzjowany Piotr Gruszka, losy spotkania byłyby inne. Zastępujący go Stanisław Pieczonka starał się jak mógł, jednak trudno nie dostrzec pewnej różnicy w jakości gry obu zawodników. Trener Waldemar Wspaniały zdecydowanie łatwiej ma ze zmianami w ataku, gdzie po zejściu Grzegorza Szymańskiego na plac wchodził Dawid Konarski i jakość ataku nie spadała. Jeśli chodzi o częstochowian, to bardzo widoczna jest już w drugim meczu doskonała gra środkiem. Zarówno Łukasz Wiśniewski, jak i Piotr Nowakowski byli zatrudniani w ataku przez Fabiana Drzyzgę dość często. Ich ataki mało, że były skuteczne to mogły robić wrażenie, tempem i siłą zbić. W tym sezonie może być to najgroźniejsza broń AZS-u. Młodość wsparta doświadczeniem Piotra Łuki i Dawida Murka, MVP spotkania, ma szansę wyprowadzić Częstochowie znacznie wyżej niż na zeszłoroczne piąte miejsce.

Druga kolejka PlusLigi finiszowała w Radomiu, gdzie w poniedziałek tamtejszy Jadar podejmował drużynę Jastrzębskiego Węgla. Śląski zespół był zdecydowanym faworytem spotkania, i oczekiwań nie zawiódł. Jastrzębianie pokonali siatkarzy Jana Sucha 3:0, jednak zwycięstwo to nie przyszło im łatwo. O zwycięstwach gości w każdej z partii decydowały końcówki, w których Abramov i spółka okazywali więcej spokoju i opanowania. Poszczególne sety kończyły się przegranymi gospodarzy do 21, 27 i 23. Najlepszym graczem spotkania został Igor Yudin, który po przemianowaniu w zeszłym sezonie z przyjęcia na atak przeżywa wyraźną zwyżkę formy. Wygrana bez straty seta pozwoliła jastrzębianom na zajęcie fotela lidera po dwóch kolejkach rozgrywek.

W dotychczasowych dwóch spotkaniach podopieczni Roberta Santiniego za przeciwników mieli zespoły, które w bieżącym sezonie walczyć będą o utrzymanie, więc trudno do końca zweryfikować ich formę. Jeśli chodzi o graczy z Radomia, to w obu dotychczasowych spotkaniach nie ugrali jeszcze seta, aczkolwiek ze wszystkich zespołów bez wygranej partii zaprezentowali się chyba najlepiej. Jeśli będą w stanie dobrą grę do dwudziestu zdobytych punktów utrzymać dłużej, to ekipa Roberta Prygla realnie myśleć może o grze w fazie play-off.

Podsumowując drugą kolejkę PlusLigi podzielić ją można na dwa rodzaje spotkań, te które trwały pięć setów i te, które trwały trzy. Co ciekawe w trzech z pięciu spotkań triumfowali goście. Gospodarze tylko dwukrotnie zdołali obronić swoje „twierdze". Kolejka ta pozwoliła nam także na dokonanie podziału zespołów siatkarskiej ekstraklasy na te walczące o medale i te walczące o utrzymanie. Najważniejsze dla kibiców jest to, że wśród tych pierwszych jest pięć, które reprezentować nas będą w europejskich pucharach, co zwiastuje nam nie tylko emocje w lidze, ale i na arenie międzynarodowej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved