Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dla częstochowian początek jak marzenie

Dla częstochowian początek jak marzenie

x - [stare] Domex Tytan AZS Częstochowa
fot. archiwum

Dwa zwycięstwa w dwóch do tej pory rozegranych spotkaniach, to dorobek częstochowskich siatkarzy w rozpoczętych rozgrywkach PlusLigi. O ile zwycięstwo u siebie z AZS-em Olsztyn było oczekiwane, o tyle już ogranie w Bydgoszczy Delecty jest miłą niespodzianką.

Co ciekawe, na tle wskazywanej do jednego z medali drużyny z Bydgoszczy częstochowianie wyglądali na zespół dojrzalszy, dobrze zorganizowany i realizujący założenia taktyczne (trzeba dodać, że założenia trafne), potrafiący wykorzystywać wskazówki z ławki rezerwowych, jakie otrzymuje w trakcie gry. To AZS robił wrażenie drużyny bardziej doświadczonej i pewniejszej swoich umiejętności. A przecież kilku jego graczy to zawodnicy młodzi bądź bardzo młodzi (Fabian Drzyzga i Paweł Zatorski to nadal siatkarze nastolatni).

O ile libero był już podstawowym graczem w poprzednim sezonie, to Drzyzga przesiedział go w większości na ławce rezerwowych. Teraz miał dostać swoją szansę, ale nie było pewności, czy od razu podoła odpowiedzialności. Talentu Fabiana nikt nie podważa, ale rola rozgrywającego jest jednak wyjątkowa. Pierwsze mecze pokazały, że Drzyzga zasługuje już, żeby być tym pierwszym.

Siłą częstochowian jest to, że we wszystkich elementach – zagrywce, przyjęciu, obronie, ataku, bloku – prezentują się co najmniej solidnie. W dwóch meczach rywale zespołu trenera Grzegorza Wagnera nie potrafili znaleźć jakiegoś słabego punktu AZS-u, dzięki któremu mogliby się dobrać do skóry akademikom. Wymownie świadczą o tym statystyki po meczu z Delectą. Częstochowianie mieli 65 proc. pozytywnego i 58 proc. bardzo dobrego przyjęcia zagrywki, podczas gry rywale 47 i 40. Po serwach AZS zdobył dziewięć punktów, a bydgoszczanie tylko trzy. O tym, że Domex Tytan zasłużenie wygrał mecz, świadczy także statystyka ataków. Delecta opierała swoją grę na Grzegorzu Szymańskim (aż 51 ataków i 23 punkty) i Martinie Sopko (33 – 20). W AZS-ie gra ofensywna była rozłożona na cały zespół: Dawida Murka (30 – 15), Bartosza Janeczka (32-18), Łukasza Wiśniewskiego (13 – 8), Piotra Łukę (19 – 7) a także Piotra Nowakowskiego (19 – 10).



Częstochowianie mieli także lepszych graczy na ławce rezerwowych. Wchodzący na boisko Paweł Mikołajaczak i Wojciech Gradowski udanie zastępowali kolegów z pierwszego składu.

Powodów do zadowolenia i pozytywnego myślenia o najbliższej przyszłości nie brakuje. O ile w przypadku zwycięstw można się w ogóle czymkolwiek martwić, to tylko tym, że teraz częstochowianie stawiani będą w roli faworytów. Na pewno będzie tak w najbliższym meczu (piątek) w Warszawie, gdzie zmierzą się z Politechniką. Drużyna ze stolicy prowadzona przez Radosława Panasa nie zdobyła jeszcze seta. Jak jednak podkreśla wielu fachowców i zawodników, naprawdę słabych w tej lidze nie ma.

* Autor tekstu: Piotr Toborek

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved