Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Mistrz zwycięża wicemistrza

PlusLiga: Mistrz zwycięża wicemistrza

x - [stare] Skra Bełchatów (M) - 2009/2010
fot. archiwum

W starciu dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu mistrz Polski górą. PGE Skra Bełchatów, po meczu pełnym emocji, dopiero w zaciętej końcówce tie-breaku rozstrzygnęła na swą korzyść pojedynek z Asseco Resovią Rzeszów.

Zgodnie z oczekiwaniami, konfrontacja ekip PGE Skry Bełchatów i Asseco Resovii Rzeszów dostarczyła miłośnikom siatkówki niesamowitych emocji. Spotkanie stało na najwyższym poziomie, a rywalizacja rozstrzygnęła się na korzyść gospodarzy dopiero w piątym secie. Mimo przegranej rzeszowianie zaprezentowali się na parkiecie znakomicie, a przyjmujący Aleh Akhrem oraz rozgrywający Rafael Redwitz mają spore szanse na osiągniecie statusu gwiazd PlusLigi. Bełchatowianie z kolei nie sprawiali wrażenia zespołu grającego w osłabieniu, co więcej, pod nieobecność Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego, zawodnikiem coraz bardziej skutecznym i wszechstronny staje się Bartosz Kurek. Obie drużyny zaprezentowały siatkówką efektowną, skuteczną i dojrzałą technicznie a stworzone na hali „Energia" sportowe widowisko mogło się podobać nawet najbardziej wymagającym fanom tego sportu.

Pierwszy set spotkania nie zapowiadał aż tylu emocji i nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Gospodarze bardzo szybko weszli w rytm gry, a Stephane Antiga, Bartosz Kurek i Michał Bąkiewicz, dzięki swojej skutecznej grze w ataku wypracowali kilkupunktową przewagę swojej ekipy. Na pierwszej przerwie technicznej Skra prowadziła już 8:4, a po wznowieniu gry popis gry w obronie dał libero bełchatowian, Piotr Gacek i przy kapitalnej dyspozycji Kurka, Skra uzyskała już pięciopunktową przewagę nad rywalami. Przy stanie 12:5 trener Resovii, Lubomir Travica, był zmuszony poprosić o czas dla swoich podopiecznych, bowiem zwycięstwo w tej partii oddalało się wraz z każdą skuteczną akcją gospodarzy. Chwilę później po raz pierwszy w tym meczu z dobrej strony pokazał się Aleh Akhrem, trochę szczęśliwie, ale przede wszystkim bardzo sprytnie zdobywając punkt dla gości. Białorusin zdobył z zagrywki 9. punkt dla swojego zespołu, ale mimo to Skra wciąż cieszyła się bezpieczną, kilkupunktową przewagą. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili już 16:9 i ich zwycięstwo w tej partii było już praktycznie przesądzone. Po wznowieniu w grę rzeszowian wkradało się coraz więcej błędów, co skrzętnie wykorzystywali bełchatowianie. Skutecznym atakiem z prawego skrzydła popisał się wprawdzie Mikko Oivanen, ale wynik w tym secie wynosił już 20:14. Przy stanie 21:15 o drugą przerwę dla swojej ekipy poprosił trener Travica, ale ani rozmowa z zespołem, ani dokonanie podwójnej zmiany i wprowadzenie na parkiet Ivana Ilicia w miejsce Redwitza oraz Pawła Papke za Oivanen nie przyniosły spodziewanych efektów. Skra pewnie zwyciężyła w pierwszym secie 25:20.

W drugiej partii w ekipie Resovii Bartosza Gawryszewskiego zastąpił Tomasz Kusior. Resovia wyszła na parkiet bez kompleksów i niepomna porażki w pierwszym secie, ruszyła do ataku. Oba zespoły znakomicie spisywały się zarówno w ataku, jak i obronie, tym razem jednak szczęście było po stronie rzeszowian. Głównie dzięki skutecznej grze w bloku oraz dobrym kontrom, goście prowadzili na pierwszej przerwie technicznej trzema punktami 5:8. Kurek został zatrzymany na pojedynczym bloku i przewaga Resovii wzrosła do pięciu punktów. Taki obrót sytuacji nie mógł pozostać bez reakcji trenera Jacka Nawrockiego i poprosił on o czas dla swojego zespołu przy stanie 5:10. W tej partii Resovia była jednak nie do pokonania. Redwitz znakomicie spisywał się w polu zagrywki, sprawiając spore problemy w przyjęciu bełchatowianom. Również Marcin Wika rozkręcał się z minuty na minutę, a przewaga rzeszowian rosła. Przy stanie 7:14 o przerwę ponownie poprosił trener Nawrocki. Aleh Akrem, który miał już przebłyski swoich możliwości w pierwszej partii, wzniósł się na prawdziwe wyżyny siatkarskiego rzemiosła, udowadniając nie tylko bardzo dobre wyszkolenie techniczne, ale i zabójczą w skuteczności różnorodność możliwych akcji. Do tego dołączyła momentami koncertowa wręcz zagrywka Oivanena. Fin wyprowadził swój zespół na drugą przerwę techniczną dzięki atomowej, punktowej zagrywce, a wynik 9:16 świadczył o prawdziwej dominacji Resovii w tej partii. Po wznowieniu gry Resovia nie tylko nie zwolniła tempa gry, ale wręcz je przyspieszyła. Dzięki trudnej i różnorodnej zagrywce oraz skutecznemu blokowi Skra praktycznie nie miała szans na zniwelowanie dystansu do rywala. Na prawym skrzydle szalał Oivanen, dodatkowo wyjątkowo niebezpieczny i skuteczny w polu zagrywki. Mimo dokonanych przez trenera Nawrockiego zmian Skra nie mogła znaleźć sposobu na znakomicie dysponowaną Resovię. Wynik nieco zaskakujący 25:13, ale w pełni zasłużony dla gości i oddający przebieg tej partii.



Skra Bełchatów nie należy jednak do zespołów, które się poddają i już od początku trzeciej partii gospodarze ruszyli do walki, wracając do swojej wysokiej dyspozycji. Wciąż bardzo dobrze spisywał się Akrem, ale po drugiej stronie siatki coraz więcej problemów sprawiali rzeszowianom Antiga oraz Kurek. Na pierwszej przerwie technicznej gospodarze mogli cieszyć się już z trzypunktowego prowadzenia, a po wznowieniu gry, po raz kolejny swoją wartość udowodnił Marcin Wika. Coraz lepiej spisywał się też na środku Daniel Pliński, neutralizując znaczną część ataków drużyny gości. Bełchatowianie grali też bardzo skutecznie w ataku, a 16. punkt dla Skry zdobył Miguel Angel Falasca. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie utrzymali trzypunktową przewagę. Dzięki duetowi Wika-Oivanen rzeszowianom udało się doprowadzić do wyrównania przy stanie 17:17, a chwilę później dzięki kolejnemu niesamowitemu asowi serwisowemu Fina goście wyszli na prowadzenie 20:19 dzięki czemu końcówka partii stała się niezwykle emocjonująca. O czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Nawrocki. Chwilę później sytuacja na parkiecie uległa radykalnej zmianie. Dobra akcja Kurka, skuteczna współpraca Plińskiego z Możdżonkiem i prowadzenie gospodarzy 21:20. Trener Travica poprosił o przerwę dla swojej ekipy, a chwilę później tradycyjnie Ilić oraz Papkę pojawili się w miejsce Redwitza i Oivanen. Ta zmiana nie okazała się jednak szczęśliwa dla rzeszowian, gdyż Skra bez większego oporu ze strony drużyny gości rozstrzygnęła na swoją korzyść trzecią partię 25:21.

W czwartym secie po raz kolejny Białorusin Akhrem był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Świetnie w obronie spisywał się libero Resovii Krzysztof Ignaczak, a rzeszowianie skutecznie wyprowadzali kontry. Zasłużenie cieszyli się zatem z trzypunktowego prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry ekipa gości zdecydowanie słabiej spisywała się w przyjęciu, a przy stanie 9:10 o czas poprosił trener Travica. Chwilę później sytuacja na parkiecie uległa znacznej zmianie, a po asie serwisowym Wiki, przy stanie 9:12 to trener bełchatowian poprosił o czas. Po wznowieniu gry Wika pomylił się w polu zagrywki, a gospodarzom brakowało już jedynie dwóch punktów do wyrównania. Resovia nie dawała jednak za wygraną. Oivanen odpowiedział na dobre akcje Kurka asem serwisowym a Akhrem zdobył bardzo ważny, 16. punkt w chwilę po udanym zagraniu Plińskiego. Gra obu zespołów mogła się podobać, a losy spotkania zmieniały się praktycznie z akcji na akcję. Jednak to ekipie gości udało się utrzymać kilkupunktową przewagę i pomimo świetnej dyspozycji Kurka i Bąkiewicza, Resovii udało się doprowadzić do tie-breaka.

Piąta partia zapowiadała się niezwykle ciekawie, bowiem do rywalizacji o ostateczne zwycięstwo w meczu stanęły znakomite i co równie ważne, wyrównane zespoły, a także trudno było przewidzieć, któremu zespołowi dane będzie cieszyć się z wiktorii. Tie-breaka lepiej i nieco spokojniej rozpoczęła Skra ,to gospodarze cieszyli się z dwupunktowego prowadzenia przy zmianie stron boiska. Spora w tym zasługa przede wszystkim Bartosza Kurka, który był klasą sam dla siebie oraz Daniela Plińskiego. Po zamianie stron Kurek, w co trudno wręcz uwierzyć, zaczął grać jeszcze lepiej. Po jego atomowym ataku gospodarze prowadzili już 10:6 i byli zaledwie o krok od zwycięstwa. Mimo przerwy w grze na życzenie trenera Travicy nie było już chyba siły, która zatrzymałaby bełchatowian. Aleh Akhrem zdawał się jednak w ogóle nie zwracać uwagi na wynik i po raz kolejny wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. Dzięki punktowi z zagrywki doprowadził swój zespół do wyrównania przy stanie 12:12. Z pewnością nieco zaniepokoiło to trenera Nawrockiego, gdyż poprosił on czas dla swojego zespołu. Szczęście sprzyja jednak lepszym, a w dzisiejszym spotkaniu minimalnie lepszym zespołem okazała się Skra. Bełchatowianie wygrali piątą partię 15:13 i całe emocjonujące spotkanie 3:2. Asseco Resovia Rzeszów była zaledwie o krok od pokonania Mistrza Polski, ale to jednak PGE Skra Bełchatów udowodniła po raz kolejną swoją klasę i zwyciężyła.

Statuetkę MVP przyznano Bartoszowi Kurkowi.

PGE Skra Bełchatów – Resovia Rzeszów 3:2
(25:20, 13:25, 25:21, 22:25, 15:13)

Składy zespołów:
Skra Bełchatów: Pliński (12), Kurek (26), Falasca (3), Mozdżonek (16), Antiga (11), Bąkiewicz (9), Gacek (libero) oraz Wnuk (1), Hebda i Dobrowolski
Resovia Rzeszów: Grzyb (9), Oivanen (27), Redwitz (2), Wika (14), Akhrem (27), Gawryszewski, Ignaczak (libero) oraz Kusior (1), Papke (1) i Ilić

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved