Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Komentarze po meczu Jadar Radom – Resovia Rzeszów

Komentarze po meczu Jadar Radom – Resovia Rzeszów

mikrofony - do wypowiedzi
fot. archiwum

Kapitan Jadaru Radom - Robert Prygiel, a także trener  - Jan Such, zgodnie podkreślili po niedzielnym meczu, że nie takiej postawy swojej drużyny spodziewali się.  Taki obrót wydarzeń na boisku był za to jak najbardziej na rękę ekipie Resovii, która nie straciła nawet seta.

Krzysztof Gierczyński (kapitan Asseco Resovii Rzeszów): – Pierwsze emocje za nami. Wiadomo, że początek ligi, ta inauguracja dostarcza dodatkowych emocji. Zespoły nie wiedzą jeszcze do końca, w jakiej są dyspozycji. Dobre zawody w naszym wykonaniu w dniu dzisiejszym. Wygraliśmy, bo popełniliśmy mało błędów własnych, zagraliśmy spokojniej od rywala w każdym elemencie.

Robert Prygiel (kapitan Jadaru Radom): – Gratulujemy zwycięstwa Resovii. Jesteśmy trochę zawiedzeni tym meczem. Na inaugurację ligi zawsze są jakieś niespodzianki i my również po cichu liczyliśmy na nieco więcej. Zdajemy sobie sprawę, że są to zespoły o zupełnie innych potencjałach, możliwościach i celach. Resovia sprowadziła nas na ziemię, umiejętności indywidualne zawodników tej drużyny są o wiele wyższe od naszych. Szkoda, że tak potoczyło się to spotkanie, bo na hali była fajna atmosfera, przyszło wielu kibiców. Liczę, że w pojedynku z Jastrzębiem zagramy skuteczniej niż dzisiaj i nie będziemy popełniać tylu błędów.

Ljubomir Travica (trener Asseco Resovii Rzeszów): – Zgadzam się ze słowami naszego kapitana. Jest to pierwszy mecz, ale od razu zagraliśmy na miarę naszych możliwości, normalnie. Zawodnicy byli skoncentrowani, wiedzieli bowiem, że Jadar dobrze gra u siebie. Myśleliśmy o zwycięstwie, nieważne w jakim stylu. Udało się to osiągnąć, głównie dzięki dobrej grze na siatce i małej ilości błędów. W naszym wykonaniu chciałbym pokreślić elementy zagrywki, bloku i obrony.



Jan Such (trener Jadaru Radom): – Nie poznawałem mojego zespołu w żadnym elemencie. Popełniliśmy mnóstwo błędów, przede wszystkim w obronie. Było wiele niedokładności, "szarpanych" piłek, co wynikało chyba z nerwowości towarzyszącej pierwszemu meczowi. W premierowej odsłonie straciliśmy kilka punktów w jednym ustawieniu w samej końcówce. W drugiej partii było po 18 i od tego momentu Resovia zdobyła siedem punktów, my żadnego. W trzeciej części dobrze zaserwował Pawliński, ale Hernandez został zablokowany, Resovia odjechała i nie dała już sobie wydrzeć zwycięstwa z rąk. Rzeszowianie mają olbrzymią siłę ognia na skrzydłąch w osobach Oivanena, Wiki i Akhrema. Oni dzisiaj grali pierwsze skrzypce, a my z kolei słabo odbieraliśmy. Od początku źle realizowane były założenia taktyczne, ponieważ zamiast rozgrywać piłkę do Prygla i grać przez niższego Redwitza, to kierowana ona była na lewe skrzydło. Natomiast później zamiast zmienić koncepcję, znów wybieraliśmy źle. Po wejściu Macionczyka większość piłek szła do Roberta, który jednak w pojedynkę nie pociągnie meczu. Tragicznie atakowaliśmy z krótkiej, bo skończyliśmy tylko 3 ataki – dwa Kosok i jeden Terlecki. Kaczmarek, który pojawił się w międzyczasie na boisku, dostał dwie piłki na wyczyszczonej siatce i obie wyrzucił w aut. Ten element miał być naszym atutem w dzisiejszej konfrontacji, a okazał się najbardziej punktodajnym dla rywali. Są po prostu lepsi, mają silny zespół. Jeszcze jak do pełni zdrowia dojdzie Perłowski, to będą mogli powalczyć z Bełchatowem o pierwsze miejsce. My jesteśmy drużyną drugiej piątki ligowej tabeli.

* Autorem tekstu jest Piotr K. Dobrowolski (sportradom.pl)

 

źródło: SportRadom.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved