Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Powoli wracam

Mariusz Wlazły: Powoli wracam

x - [stare] Mariusz Wlazły
fot. archiwum

Sam nie wiem, ile czasu zajmie mi powrót do takiej formy, w jakiej byłem dwa lata temu - powiedział w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Mariusz Wlazły. Atakujący Skry Bełchatów opowiada także o swojej walce o zdrowie i szansach na szybki powrót na boisko.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Właśnie zaczyna się sezon w PlusLidze, a pan, zamiast być na boisku, siedzi na trybunach. Kiedy zobaczymy pana w barwach PGE Skry? I co działo się z panem od zakończenia poprzednich rozgrywek?

Mariusz Wlazły:Chciałbym wrócić jak najszybciej. Piątek był ostatnim dniem długiej rehabilitacji we Wrocławiu. Teraz zacznę się odbudowywać w Bełchatowie, wprowadzając wreszcie do ćwiczeń elementy siatkarskie. Bo przez pięć miesięcy nie odbijałem piłki! Nie miałem z nią żadnego kontaktu. Za to tydzień w tydzień jeździłem do Wrocławia i tam ciężko pracowałem, walcząc o swoje zdrowie. Liczę, że z czasem zacznę się pojawiać na boisku, ale bardzo spokojnie – raczej po to, żeby się oswoić z piłką, niż żeby pomóc kolegom. Sam nie wiem, ile czasu zajmie mi powrót do takiej formy, w jakiej byłem dwa lata temu. Bo ostatniego roku w mojej biografii w ogóle nie liczę.

Nie przesadza pan z tym ostatnim sezonem? Zdobył pan ze Skrą mistrzostwo Polski.



Ale z moim kolanem było raz lepiej, raz gorzej. Częściej gorzej. Przez ostatnie dwa lata jechałem na rezerwie, a od października 2007 to już walczyłem sam ze sobą i z bólem. Kolano było bardzo przeciążone. Puściła jedna część rzepki i ten fragment rozrywał potem kolejne. Dopiero niedawno lekarze powiedzieli mi, jak było tragicznie. Gdybym wcześniej to wiedział, to bym przystopował. Ale bardzo chciałem zagrać w igrzyskach w Pekinie. Dlatego przyzwyczaiłem się do bólu. Tyle że on z miesiąca na miesiąc się nasilał. Cały czas byłem na środkach przeciwbólowych, ale one z czasem przestawały działać. Musiałem brać coraz silniejsze leki, a one pomagały coraz mniej. Wie pan, co pokazały badania siły w obu nogach? Że lewa była pięć razy słabsza niż prawa. Dawała tylko 20 procent siły. Sami lekarze się dziwili. że nic nowego mi się nie stało.

Pan walczył o zdrowie, a tymczasem w Polsce nie brakowało głosów, że unika pan kadry, znów się nad sobą użala.

Swoich urazów nie wyssałem z palca i tylko ja wiem, jak źle było z moim zdrowiem. Pretensje mogę mieć tylko do siebie, że wcześniej nie zacząłem się leczyć. Ale były igrzyska, na które chciałem jechać. Nie chciałem odpuścić i poświęcałem zdrowie. Mogłem zerwać do końca więzadła, ale zaryzykowałem. Przy chodzeniu po płaskim nie miałem problemów, ale kolano się chwiało nawet przy wchodzeniu po schodach. Nikt, kto mnie krytykuje, nawet nie zdaje sobie sprawy, co się ze mną działo. Ale tego co przeżyłem, fizycznie i psychicznie, nie życzę nikomu.

Dlatego został pan w Skrze? Bo we Włoszech i Rosji nie dostałby pan tyle czasu na rehabilitację?

To też był powód, ale nie główny. Skra ma co roku lepszy skład. Mamy szansę wygrać Ligę Mistrzów. Żałuję tylko, że nie pomogę drużynie w Klubowym Pucharze Świata. Jestem zgłoszony do rozgrywek, wszyscy liczą, że wejdę na boisko, ale ja patrzę na to spokojnie. I jestem raczej pesymistą, bo po takim czasie nie da się szybko wrócić do gry.


*Więcej w sobotnim „Przeglądzie Sportowym".

*Rozmawiał Żelisław Żyżyński

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved