Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Gruszka – Ten najlepszy

Piotr Gruszka – Ten najlepszy

Piotr Gruszka MVP ME 2009
fot. archiwum

Piotr Gruszka to człowiek, który całe serce oddał reprezentacji. Grubo ponad dwieście razy wystąpił w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi. "Magazyn Siatkówka" rozmawiał z zawodnikiem o grze w kadrze i nowym klubie.

Piotr Gruszka wystąpił we wszystkich edycjach Ligi Światowej, z wyjątkiem ostatniej, gdyż wtedy otrzymał od trenera Daniela Castellaniego czas na regenerację.

Wielokrotnie też ratował reprezentację, nie wahając się nawet wtedy, gdy trzeba było zmienić pozycję na boisku. Gruszce już wcześniej zaufał Raul Lozano, który wybrał go z grona swoich podopiecznych i powierzył jakże odpowiedzialną funkcję kapitana. Siatkarz doskonale wywiązał się ze swojej roli. Wprawdzie w Japonii sięgnął po srebro mistrzostw świata, na boisku długo jednak musiał czekać na swoje „pięć minut".

W Izmirze jego gwiazda wreszcie zaświeciła pełnym blaskiem. W wieku 32 lat do swojej bogatej kolekcji trofeów sympatyczny siatkarz dołączył nie tylko złoty krążek mistrzostw Europy, ale i statuetkę MVP. Jeśli w ogóle można mówić o ludziach, którym po prostu należą się takie wyróżnienia, Gruszka z pewnością znajduje się wśród nich. – Być najlepszym to wspaniałe uczucie. Tym większe, gdy cała drużyna wygrywa. Wiem, że zrobiłem dla reprezentacji coś dobrego, ale przez lata ciężko pracowałem na ten sukces – mówi reprezentant Polski. A przecież tak naprawdę niewiele brakowało, a mogło go w Izmirze w ogóle nie być!



Nikt nie ma wątpliwości, że jest pan zawodnikiem wszechstronnym, jednak formalnie atakującym czy przyjmującym?

W klubie grałem przede wszystkim na przyjęciu i ta pozycja jest w tej chwili dla mnie, jeśli można tak powiedzieć, naturalna. Nie mniej w reprezentacji byłem ostatnio atakującym. Nawet na igrzyskach w Atlancie i Atenach czy podczas kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Izmirze grałem na tej pozycji. Lubię punktować i wielu ekspertów twierdzi, że jest to mój największy atut. Dziś nie mam już większych problemów ze zmianą pozycji. Jednak ciągłe krążenie między przyjęciem i atakiem nie jest dobre, bo sprawia, że popełnia się więcej błędów. Żeby się przyzwyczaić do nowej roli, potrzeba czasu.

Jak wiele czasu zwykle potrzeba by zmienić pozycję?

Wiadomo, że im jest go więcej, tym lepiej. Takich rzeczy nie da się zrobić od razu. Oczywiście można wejść „na hura" w pierwszym meczu i grać, jednak jeśli pragnie się prezentować na przyzwoitym poziomie, to trzeba najpierw poćwiczyć. Każdy trening i mecz jest bardzo cenny, bo pozwala lepiej wejść w nową rolę.

Może pan wyjaśnić na czym właściwie polega przestawienie się z przyjęcia na atak?

Z tym pytaniem spotykam się bardzo często. Zmiana pozycji z pewnością nie należy do rzeczy łatwych. Różnica pomiędzy grą w ataku i na przyjęciu jest ogromna, zwłaszcza gdy chodzi o technikę. Zawodnik gra na innej stronie boiska. Ja na przyjęciu zajmowałem lewe skrzydło, w reprezentacji musiałem zaś przejść na prawe. Poza tym wykonuje się inne rozbiegi, atakuje pod innym kątem. Trudność stanowi też atak z drugiej linii, bo trzeba skakać jakby trochę w dal. Co tu dużo mówić, jest po prostu inaczej.

Zmiana pozycji nie jest typowa dla męskiej siatkówki, częściej zdarza się wśród siatkarek.

No tak, ale dziewczyny praktycznie mogą grać wszędzie. Nawet atakujące punktują ze środka boiska i nikogo to nie dziwi. U nas tak nie jest. Są ściśle wyznaczone role i każdy specjalizuje się na swojej pozycji. Dlatego zmiany zdarzają się rzadko. Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że razem z Kubą Jaroszem dobrze radziliśmy sobie na tej pozycji…

Na piątkę z plusem. Złoty medal jest ogromnym sukcesem. Niech pan przyzna, czy wcześniej spodziewał się pan takiego wyniku na mistrzostwach?

Na pewno zwycięstwami w kwalifikacjach do mistrzostw świata i w Memoriale Huberta Wagnera dodaliśmy sobie wiary w nasze możliwości. Uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrywać, nawet w teoretycznie słabszym zestawieniu. Nie wracaliśmy wstecz, do przeszłości, ani do tego, że kogoś nie ma. Chcieliśmy pojechać do Turcji i jak najlepiej wykonać swoją robotę.

Drogę do półfinałów mieliście jak marzenie. Trudno było nie wykorzystać takiej szansy.

Pewnie, że o tym myśleliśmy. Każdy z nas patrzył na drabinkę i widział, że jest szansa na to by ugrać coś wielkiego. Ale z drugiej strony wszyscy pamiętaliśmy, że już kiedyś byliśmy faworytami. Ot choćby w finale Ligi Światowej, którego byliśmy gospodarzami czy na mistrzostwach Europy przed dwoma laty. Na mistrzostwach świata faworyt jest jeden – Brazylijczycy, a reszta zespołów plasuje się za nimi daleko z tyłu. W mistrzostwach Europy różnice między zespołami są naprawdę bardzo, bardzo małe. Dlatego staraliśmy się myśleć na krótkim dystansie, koncentrować na każdym meczu z osobna. Każdy był dla nas tym najważniejszym. Mistrzostwa Europy to jest turniej i jedno nieudane spotkanie mogło nas wyrzucić poza czwórkę.

Była obawa czy forma nie przyszła zbyt wcześnie? Bez problemów wygraliście kwalifikacje, a potem memoriał.

Może trochę niepewności było, ale z drugiej strony już wtedy wiedziałem, że możemy grać jeszcze lepiej. Po turnieju w Gdyni mówiło się, że wygraliśmy, bo przeciwnicy byli słabi. Mistrzostwa Europy pokazały, że chyba jednak tak nie było, skoro z Francją biliśmy się w samym finale. Gdy chodzi o memoriał, szczególnie dużo do naszej gry wniosło spotkanie z Włochami, bo z tym zespołem dawno się nie mierzyliśmy. Każdy mecz z dobrym przeciwnikiem na pewno pomógł nam zbudować formę na mistrzostwa. Przyznam, że w Łodzi przez chwilę pomyślałem, że fajnie by było stanąć na podium także w Turcji.

No i udało się. Na mistrzostwach Europy zdobyliśmy medal po raz pierwszy od 26 lat. Co było główną przyczyną sukcesu?

Kadrę objął nowy selekcjoner, powstała nowa grupa, do reprezentacji weszli nowi zawodnicy. Potrzebna nam była tylko wiara we własne możliwości, w to, że jako zespół jesteśmy w stanie osiągnąć sukces. Myślę, że mecze rozegrane w Turcji pokazały jak ważną rolę w sukcesie odgrywa grupa. Może nie wszyscy otrzymali szansę by zagrać w tym turnieju, ale każdy z nas uczestniczył w tych zwycięstwach. Daniel Castellani cały czas powtarzał nam, że chce byśmy zawsze wychodzili na boisko z myślą o zwycięstwie i walczyli o nie do ostatniej piłki. Bez względu na to czy jest to mecz oficjalny, spotkanie o wysoką stawkę czy sparing. A my staraliśmy się to robić. Każde zwycięstwo sprawiało, że tworzył się klimat tego zespołu, budowała się wokół niego dobra atmosfera. Jestem pewien, że nawet gdy przyjdą porażki, bo przecież są one nieuniknione, będziemy wszyscy razem.

Jednak rywalizacja między wami wzrośnie gdy do reprezentacji dołączą dziś kontuzjowani: Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Sebastian Świderski.

Czekamy na resztę chłopaków i nie zapominamy o nich. Są częścią zespołu, chcemy by jak najszybciej wyzdrowieli i do nas dołączyli. W tym roku im się to nie udało, ale reprezentacja cały czas na nich czeka. A na zdrowej rywalizacji kadra może tylko zyskać.

W Bydgoszczy na pewno zagra pan na przyjęciu?

Tak, na pewno. Kolejnego atakującego chyba tam nie potrzeba, bo jest przecież Grzegorz Szymański (śmiech). Przez ostatnie lata grałem na przyjęciu, więc po kilku dniach treningowych bez problemu przestawiłem się na swoją dawną pozycję.

W tym sezonie Delecta zbudowała naprawdę mocny skład. Obok pana i Grzegorza Szymańskiego zagrają też Paweł Woicki czy Wojciech Jurkiewicz. Macie szansę naprawdę wiele zwojować w PlusLidze.

Myślę, że możemy być mocni. Wiem że dziennikarze widzą w nas duży potencjał, więc kto wie, może czeka nas walka o medal. Tym bardziej, że klub ma duże ambicje, znacznie większe niż w poprzednim sezonie. Stworzono tutaj wyśmienite warunki dla siatkówki, mamy wspaniałą halę i fantastycznych kibiców. Jednak sport jest nieprzewidywalny. Nigdy nie można być niczego pewnym.

Rozmawiała Katarzyna Kajzerek
Całość wywiadu w „Magazynie Siatkówka"


źródło: Magazyn Siatkówka

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved