Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podlaskie drużyny przygotowane do sezonu w I lidze

Podlaskie drużyny przygotowane do sezonu w I lidze

Pronar Hajnówka
fot. archiwum

W Hajnówce wszystko zdeterminowały do bólu ograniczone finanse. W Suwałkach z kolei postanowiono dać szansę graczom, którzy wywalczyli awans. Tak więc przed podlaskimi zespołami  w rozpoczynającym się w weekend sezonie niezwykle ciężkie zadanie, ale nie są skazane na spadek.

Gdyby ogólnoświatowy kryzys gospodarczy w zeszłym roku cudem ominął podmioty związane w jakikolwiek sposób z drużyną Pronar Parkiet Hajnówka, podopieczni Pawła Blomberga mogliby odgrywać jedną z głównych ról w rozgrywkach. Niestety, już po skompletowaniu mocnej – więc także kosztownej – ekipy okazało się, że nie wszyscy darczyńcy mogą wywiązać się z obietnic. Zabrakło pieniędzy na jej utrzymanie. Działacze nie poradzili sobie z tą sytuacją. Wymyślili, że ograniczą wydatki, przeganiając najlepiej opłacanego Rafała Matusiaka. Przeliczyli się, bo trener nie miał zawodnika, a oni i tak musieli zapłacić to, co wynikało z kontraktu plus odsetki i koszta sądowe (ok. 45 tys. zł).

Jeszcze przed tą decyzją sądu włodarze klubu wyciągnęli chyba jedyne słuszne wnioski i postanowili zebrać znacznie tańszą drużynę. Choć na internetowej stronie zespołu kadra wciąż wygląda imponująco – z Matusiakiem, Konradem Woronieckim, Piotrem Niemcem, Tomaszem Knasieckim, Michałem Jaskulskim i Marcinem Koziołem – tych graczy w Hajnówce już nie ma.

"Niektórzy mieli do nas pretensje w trakcie okresu przygotowawczego, że się nie wzmacniamy, ale naszym generalnym celem jest spłata długów wobec zawodników z poprzedniego sezonu, wynosząca jeszcze ok. 30 tys. zł" – nie kryje Bazyl Stepaniuk, zastępca burmistrza miasta i prezes Siatkarskiego Klubu Sportowego Hajnówka. – "Oczywiście naszym celem sportowym jest utrzymanie się w I lidze, ale priorytetem to, by na wiosnę nie było żadnych zaległości."



Tak czy owak trener Blomberg musiał (i musi) nieźle się nagłowić, by osiągnąć cel sportowy. Gdyby była pewność, że siedmiu podstawowych zawodników będzie cały czas zdolnych do gry, nie byłoby problemu, ale takiej pewności nie ma. Wręcz przeciwnie, już od kilku tygodni nie trenuje Artur Żyliński, który powinien być jednym z liderów odmłodzonej ekipy.

"Jest chory" – tłumaczy trener. – "Lekarze twierdzą, że 22 października może wrócić na salę, ale to się jeszcze okaże. Wtedy potrzebuje minimum dwóch-trzech tygodni przygotowań."

Na pozycji przyjmującego musi więc występować drugi… rozgrywający – Leonard Tietianiec (wcielał się już także w rolę libero). Choć radzi sobie nieźle – jak słusznie zauważa Blomberg – nie jest to normalne. Tak samo jak i to, że kiedy przyjmującego Sebastiana Wójcika zaczęła boleć noga, by ją oszczędzać, zamienił się pozycjami z libero Danielem Saczko. Podobne kombinacje byłyby, gdyby coś się stało któremuś z dwóch środkowych.

Na szczęście jest nadzieja na uzupełnienie kadry. Do Pronaru powinni dołączyć – trzeci środkowy Patryk Skup oraz trzeci przyjmujący Dorian Poinc. Trener ma nadzieję, że formalności związane z ich przejściem do Hajnówki zostaną załatwione przed drugą kolejką spotkań.

"Wtedy kadra byłaby całkiem przyzwoita. Przynajmniej mielibyśmy możliwość jakiegoś manewru" – mówi Paweł Blomberg."Musimy przetrzymać trudny sezon finansowo i sportowo. Wyjść z długów i utrzymać się w I lidze."

Przechodząc w końcu do spraw stricte sportowych, trener zapewnia, że nie ma co martwić się o dyspozycję Allassane Guindo. Dwa sezony temu stanowił w Pronarze armatę, która wystrzelała awans do I ligi, ale później zdecydował się zostać… w II lidze i przeszedł do Ósemki Siedlce.

"Wszystko z nim w porządku od strony mentalnej i fizycznej. Znowu powinien być jasnym punktem naszej drużyny" – przekonuje Blomberg. Ostatnią zagadkę stanowi więc postawa rozgrywającego Bartosza Zrajkowskiego, na którego spadła duża odpowiedzialność.

"Ogranie jego z zespołem to długotrwały proces, nie da się strzelić z palców i wszystko będzie w porządku. Bartek dużo pracuje, wszystko wygląda coraz lepiej, ale na pewno będą ciężkie chwile. Liczę, że udźwignie ciężar" – kończy doświadczony szkoleniowiec Pronaru.

 


Adam Aleksandrowicz, który w porównaniu do Blomberga pozostaje trenerem na dorobku, w Ślepsku mógł skupić się wyłącznie na pracy z siatkarzami. Po przenosinach drużyny z Augustowa do Suwałk szybko skompletowano tu kadrę 12 zawodników. Porównując dalej do Pronaru – jest ona większa, ale nie ma w niej jednak takich pewniaków do gry. Może prócz Jacka Malczewskiego, Kamila Skrzypkowskiego i Tomasza Knasieckiego, którzy zresztą do niedawna grali w Hajnówce. Do tej grupy można byłoby zaliczyć Sławomira Gołębskiego, ale ten nie jest już w stanie poświęcić się w całości treningom.

 

"Założenie było takie, że zostawiamy trzon zespołu, który wywalczył awans, i wzmacniamy się na pozycjach, gdzie brakowało konkurencji, czyli w ataku, odbiorze i na libero. Tak zrobiliśmy" – tłumaczy Adam Aleksandrowicz."Beniaminkowi zawsze jest ciężko, więc nasz cel może być jeden – to walka o utrzymanie. Tym bardziej że mamy młodą drużynę, większość z zawodników nie grała wyżej niż w II lidze. Przejście do I ligi może okazać się trudne, ale ja liczę na to, że ci chłopcy chcą grać w siatkówkę, to jest nasza szansa."

Duży krok do przodu drużyna uczyniła także organizacyjnie po przenosinach do Suwałk.

"Czekamy już tylko na oddanie do użytku hali OSiR-u, co może nastąpi już w grudniu. Na razie gramy w hali szkolnej [II LO, dojazd od ul. Wesołej – red.], ale nie możemy na nic narzekać" – zapewnia trener Ślepska.

W pierwszej kolejce spotkań podlaskie drużyny mają podobnie trudne zadania. Hajnowianie wyjeżdżają do Kielc. Suwałczanie zagrają co prawda u siebie (w sobotę o godz. 18), ale chyba z mocniejszym przeciwnikiem – Energetykiem Jaworzno.

Autor: Paweł Orpik


Łukasz Staniewski to bez wątpienia jeden z liderów Pronaru Parkiet Hajnówka. Środkowy na swojej pozycji spisuje się doskonale, a atomowymi zagrywkami przesądził o losach wielu ważnych setów. Z Łukaszem Gazeta Współczesna rozmawiała o nadchodzących, bardzo ciężkich dla hajnowian rozgrywkach.

To chyba najtrudniejszy sezon twojego zespołu, od kiedy przyszedłeś do Pronaru.

"Pod względem kadrowym na pewno tak. Jest nas mało i możliwość roszad w składzie została sprowadzona praktycznie do zera. Na dodatek teraz na przynajmniej dwa tygodnie wypadł z treningów chory Artur Żyliński. Gdy wróci, będziemy mieli znów mocną szóstkę, jednak nawet jedna kontuzja zawsze może bardzo pomieszać nam szyki."

Gdy przedłużałeś kontrakt, spodziewałeś się, że będziecie dysponować takim składem?

"Szczerze mówiąc – nie. Myślałem, że będzie nas przynajmniej dwunastu. Ale cóż, tak się ułożyło. Wiadomo, że prezesi chcą wyjść z kłopotów finansowych i nie stać ich na wielkie wzmocnienia. Dodatkowo, im mniej graczy, tym mniej opłat, miejsc hotelowych… To oczywiście jednak ryzyko, szczególnie gdy pojawią się kontuzje lub choroby."

Z wypłatami bywało u was różnie. Nie obawiasz się, że znów pojawią się w tej kwestii kłopoty?

"Zawirowania finansowe cały czas są. Po to jednak prezesi oszczędnie budują skład, by wyjść na prostą. Mamy obietnice, że wszystko z czasem się poprawi i ja w to wierzę. W innych klubach też przecież nie jest różowo."

Da się cały sezon zagrać jedną "szóstką" plus libero?

"Taka możliwość jest, ale, o czym już mówiłem, nie mogą nas nękać kontuzje. Pierwszy skład jest podobny do tego z poprzedniego sezonu. Największa zmiana nastąpiła na pozycji rozgrywającego. Konrada Woronieckiego zastąpi Bartek Zrajkowski, ewentualnie Leonard Tietianiec. Daniel Saczko, który teraz zagra jako libero, już występował na tej pozycji. Nic nie obiecuję, ale mimo kłopotów, zrobimy wszystko, by ten sezon był tak udany jak poprzedni."

Autor: Miłosz Karbowski

 


 

 

źródło: Gazeta Współczesna, Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved