Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Maciej Bartodziejski: Mam nadzieję, że Wieluń sprawi nam kłopot

Maciej Bartodziejski: Mam nadzieję, że Wieluń sprawi nam kłopot

x - [stare] Skra Bełchatów
fot. archiwum

Inauguracyjne spotkanie nowego sezonu PlusLigi już jutro. Pamapol podejmie Mistrza Polski Skrę Bełchatów. Dla II trenera Skry i byłego gracza Siatkarza to spotkanie będzie miało symboliczny wymiar. Maciej Bartodziejski opowiada Strefie Siatkówki o swojej pasji do sportu i ocenia szanse Pamapolu w PlusLidze.

Olga Zygarowska: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką? Zanim zostałeś II trenerem w drużynie Mistrza Polski przez wiele wiele lat grałeś w nim jako zawodnik.

Maciej Bartodziejski: "To prawda. Z bełchatowskim klubem jestem związany od bardzo dawna, ale to nie było tak, żebym od zawsze marzył o karierze siatkarza czy trenera siatkówki. Ja miałem początkowo inne palny i chciałem skończyć inne studia, ale nie żałuje, że wyszło tak jak wyszło. Po szkole średniej poszedłem na prawo. Mój 15 lat starszy brat jest prawnikiem i miałem takie marzenie, że razem otworzymy kancelarie adwokacką. Ale losy się trochę inaczej potoczyły."

"Jak trafiłem do siatkówki? Mój ojciec był sędzią. Koło mnie była szkoła, do której ja co prawda nie chodziłem, ale oni tam robili siatkówkę z tymi dzieciaczkami. Nauczycielami tam byli Makarski i Włodek Kurek. Ojciec bardzo chciał mnie tam wcisnąć, ale oni mnie nie chcieli bo mały i gruby byłem. I kiedy moją podstawówkę przenieśli na drugi koniec Łodzi, to mama przepisała mnie do tej szkoły, w której prowadzili tę siatkówkę. Ale nie od razu zacząłem trenować. Jakoś w siódmej klasie mieliśmy zajęcia z chłopakami z ósmej klasy i to oni praktycznie mnie w to wciągnęli. Jakoś im przyszło do głowy, żeby mnie zabrać na trening i po tygodniu już grałem w szóstce."



Ostatni sezon ligowy rozegrałeś jako zawodnik w barwach w Siatkarza Wieluń. Udało się wywalczyć awans do siatkarskiej ekstraklasy. Dla Ciebie to trzecie takie wydarzenie w karierze. Czy któreś z nich jest dla Ciebie szczególnie ważne?

"To trudno powiedzieć, bo każde było inne. Dwa razy udało się awansować ze Skrą Bełchatów, ale kiedy pierwszy raz nam się to udało to natychmiast spadliśmy z powrotem do I ligi. Po roku znowu udało się wywalczyć awans i już pozostać w PLS. Każde z tych zwycięstw było inne. Ale takim szczególnym dla mnie chyba będzie właśnie ostatni awans z Pamapolem. W tym roku zmarł mój ojciec i powiedziałem sobie wtedy, że jeśli awansujemy, to jemu dedykuję ten sukces. Udało się i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy."

W Wieluniu byłeś podstawowym zawodnikiem i w dużej mierze przyczyniłeś się do sukcesu zespołu. Nie chciałeś jeszcze trochę pograć? Skąd decyzja o zakończeniu kariery zawodniczej?

Wcale nie zamierzałem kończyć kariery. Myślę, że spokojnie byłbym w stanie grać jeszcze przez jakiś czas i tak właśnie zamierzałem zrobić. Pograć przynajmniej jeszcze przez rok, może dwa. Myślałem o tym, by zostać trenerem, ale jeszcze nie teraz. Kiedy jednak pojawiła się propozycja z Bełchatowa długo się nie zastawiałem. To jest propozycja z gatunku tych, które dostaje się tylko raz. Takich propozycji się nie odrzuca. Ja z klubem Skry Bełchatów jestem związany z małymi przerwami od ponad 15 lat. Więc decyzja nie była aż tak trudna. Ale nie rozstaję się całkowicie z piłką. Zamierzam nadal grać i zdobywać tytuły jako zawodnik, np. w mistrzostwach oldboyów (śmiech). Chciałbym, żeby moje życie było związane ze sportem. Siatkówka to jest moja pasja. Nie grałbym do 36 roku życia, gdybym tego nie lubił. Nikt mnie nie zmuszał, żeby zasuwać codziennie po 200 km w te i we wte. To był mój wybór, że ja to robiłem. Takiej rzeczy łatwo się nie porzuca."

Czego oczekujesz po swojej pracy w tak usytuowanej drużynie?

"Liczę na to, że się dużo nauczę. Rozpoczynam nowy etap w życiu, przejście z roli zawodnika do roli trenera. Mam nadzieję, że będę w stanie w jakiś tam sposób pomóc Jackowi Nawrockiemu. A na ile to wyjdzie to zobaczymy. Mam nadzieję, że sobie poradzę i będzie wszystko dobrze. Liczę na możliwości rozwoju. To jest inwestycja na przyszłość. Biznesmenem czy prawnikiem to ja już raczej nie zostanę. Ale jeszcze za wcześnie mówić o tym, co będzie dalej. Ciągle jeszcze mało znam zawodników Skry jako ludzi. Nie mam pojęcia jak nam się ułoży współpraca. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć właściwą relację na zasadzie koleżeńskiej. Nie chce nic nikomu udowadniać, czy pokazywać kto jest lepszy, bo myślę, że to nie na tym powinno polegać. Stawiam na współpracę i dobrą atmosferę."

Trener to nie tylko nauczyciel gry, ale także pedagog. Ty masz do tego odpowiednie przygotowanie. Równocześnie pracujesz jako nauczyciel WFu w szkole. Czy nadal będziesz godził funkcje trenera i nauczyciela?

"Muszę myśleć o tym, co będę robił w przyszłości, a nie tylko o tym co robię teraz. Jestem nauczycielem W-F w jednej z łódzkich szkół podstawowych i zamierzam tę pracę kontynuować, bo lubię tę robotę. Sprawia mi to przyjemność i nie zamierzam z tego rezygnować. Mam nadzieję, ze jakoś sobie poradzę w godzeniu obowiązków nauczyciela i II trenera w Skrze. Kocham siatkówkę, ale lubię także swoje dzieciaki i nigdy, ani jak grałem, ani teraz, nie przyszło mi do głowy, żeby jedną z tych rzeczy zostawić."

Jak będziesz wspominał Wieluń?

"Zespół Siatkarza z Wielunia będę wspominał bardzo dobrze. W sumie robiliśmy więcej niż od nas oczekiwano, więc nie można tego źle wspominać. Kawał dobrej roboty w miłym towarzystwie, bez jakichś tam większych problemów. Jedyna rzecz na jaka mógłbym ponarzekać to te dojazdy, ale to już jest, że tak powiem, wliczone w moją robotę. Wcześniej grając w Bełchatowie też się tam nie przeniosłem. Cały czas mieszkam w Łodzi. Mam tutaj rodzinę, mam pracę, której muszę pilnować."

Jutro pierwsze spotkanie PlusLigi w sezonie 2009/10, które współprowadzona przez ciebie Skra Bełchatów, Mistrz Polski 2009, tradycyjnie już będzie gościem beniaminka ekstraklasy, właśnie Pamapolu Wieluń. Czy to spotkanie będzie dla Ciebie w jakiś sposób szczególne?

"Cieszę się, że swoje pierwsze spotkanie w PlusLidze w roli trenera rozegramy właśnie z zespołem z Wielunia. Dla mnie to spotkanie będzie miało symboliczny wymiar takiego przejścia z jednej strony na drugą. Dla tego nawet nie chciałbym, żeby było inaczej, żebyśmy to pierwsze spotkanie grali z innym zespołem. Kibice Pamapolu zawsze byli przyjaźnie nastawieni, więc mam nadzieję, że będzie miło i że nie zostanę wygwizdany. Przez ten rok związałem się z nim na tyle, ze zawsze będzie mi zależało na jego losach."

A jak oceniasz szanse waszych przeciwników w jutrzejszym meczu i w całym sezonie?

"Na pewno utrzymanie się w tym sezonie w PlusLidze będzie sukcesem i wcale nie jest łatwym zadaniem. Grając w Bełchatowie, kiedy pierwszy raz weszliśmy do ekstraklasy, to zaraz potem spadliśmy z hukiem. Podobna sytuacja była w poprzednim sezonie w Gdańsku. Przeważnie beniaminkowie spadają, szczególnie, jeśli klub dopiero się organizuje, uczy na czym to wszystko polega. Wieluń to młody klub, który dopiero pracuje na swoja markę. Damian Dacewicz nie jest doświadczonym trenerem, a większość zawodników nigdy nie grała w PLS, więc co by nie powiedzieć, to są duże wyzwania. Granie w siatkarskiej ekstraklasie różni się od grania w I lidze pod wieloma względami: taktycznym, technicznym, przygotowawczym. Te różnice wyraźnie pokazały mecze pucharowe z Częstochową. Zagraliśmy wówczas bardzo dobre spotkanie w Częstochowie, po czym oni pokazali nam, jak potrafią grać. Pomimo, że mówili, że się nas boją i że przyjechali walczyć, to na pewno mieli takie przeświadczenie, że mają takie możliwości, że są w stanie nas ograć. To jest właśnie kwestia podejścia zawodników PlusLigi do grania z przeciwnikiem z niższej ligi. Często zdarza się tak, że liga się zaczyna i beniaminek sprawia niespodziankę i stawia twarde warunki Mistrzowi Polski. Ale potem im dalej w las, to jest coraz trudniej. W beniaminku graja najczęściej nowi, nie znani zawodnicy, więc temu coś się uda, albo tamtemu wyjdzie jakaś akcja. Ale potem już wszyscy wiedzą o co chodzi i jest coraz ciężej. Więc jeśli Wieluń się utrzyma, to będzie to naprawdę duży sukces tego klubu. Co do jutrzejszego meczu, to mam nadzieję, że Siatkarz nie będzie stanowił dla nas, realnej konkurencji, ale mam też nadzieję, że będą na tyle dobrzy, żeby ma sprawić kłopot, bo to będzie świadczyło o tym, że będą w stanie się utrzymać."

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved