Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Piotr Makowski: Klina nikt nie wbije

Piotr Makowski: Klina nikt nie wbije

Piotr Makowski
fot. Maciej Dąbrowski

W niedzielę poprowadził reprezentację Polski do medalu, a we wtorek trenował już z zespołem ligowym, a dziś skoro świt zrywa się na zajęcia z 12-latkami z klasy sportowej. - Po prostu to lubię! - mówi Piotr Makowski, asystent Jerzego Matlaka w kadrze.

Fetowanie brązu siatkarek było bardzo krótkie. Piotr Makowski już we wtorek rano prowadził trening Centrostalu, a w południe spotkał się z władzami klubu i bydgoskimi dziennikarzami. – To ostatni akord świętowania, wracamy do ciężkiej pracy klubowej – zapewnił, odbierając gratulacje, kwiaty i piękny album ze zdjęciami z ME przygotowany przez siatkarki bydgoskiego zespołu.

O roli, jaką odegrał podczas finałowego turnieju ME, Makowski mówi z niezwykłą skromnością, zaś o Jerzym Matlaku – z wielkim szacunkiem. Nie dziwi to ludzi znających Piotra od lat, ale niektórych to… drażni. – Wiem, że różne głosy już się w środowisku siatkarskim pojawiły, ale jeśli ktoś myśli, że wbije jakiś klin pomiędzy trenera Matlaka i mnie, to się bardzo myli. Nic się nie zmieniło: on jest pierwszym trenerem, a ja jego asystentem, wspólnie z Adamem Grabowskim – spokojnie, lecz dobitnie podkreśla Makowski.

Ile zatem w tym medalu jest wkładu Jerzego Matlaka, a ile twojego?



Reprezentacja Polski to jest zespół trenera Matlaka. On miał wizję jego tworzenia, on dobrał zawodniczki i cały kilkunastoosobowy sztab szkoleniowy: asystentów, statystyków, lekarzy, masażystów, menedżerów, trenera przygotowania fizycznego… Okazało się, że postawił na dobrych współpracowników, którzy w tej trudnej sytuacji sobie poradzili.

Czy w jakiś sposób współpracowaliście w dalszej części turnieju?

Trener zostawił mi wolną rękę, ale byliśmy w kontakcie telefonicznym i w hotelu, kiedy przyjeżdżał trochę odpocząć. Konsultowałem się z nim, omawialiśmy wiele spraw. Spotkał się też z dziewczynami po drugiej fazie turnieju, powiedział że jest dumny z zespołu, ale nie może go w tej chwili prowadzić.

Czy wynik który osiągnęliście, to maksimum możliwości tego zespołu?

W tym składzie personalnym udało się zrealizować cele w obu głównych imprezach: awans do finałów MŚ i medal ME. Myślę, że gdybyśmy mieli możliwość pracowania z tą drużyną dłuższy czas, to moglibyśmy powalczyć o jeszcze więcej!

Teraz wracasz do klubu, zaledwie na trzy tygodnie przed startem ligi. Czy dobrałeś sobie równie dobrych współpracowników, jak trener Matlak?

Tak, mój asystent Rafał Gąsior zrobił znakomitą robotę, bo dziewczyny są jak widzę dobrze przygotowane.

W klubie łączysz obowiązki trenera I zespołu, koordynatora ds. szkolenia młodzieży oraz… trenera klasy VI sportowej w szkole podstawowej. Sporo tego.

Bywa ciężko, ale zawsze mnie interesowały sprawy klubu. Często jestem na treningach i meczach innych grup, podpatruję jak pracują, staram się pomagać kolegom trenerom, dzieląc się z nimi zdobywaną wiedzą.

Rozmawiał Jarosław S. Kaźmierczak
Więcej w "Sporcie"


Piotrowi Makowskiemu w Łodzi kibicowała żona Iwona (w meczu o brąz), Waldemar Sagan, wiceprezes KS Pałac i menadżer GCB Centrostal oraz zawodniczka Ewa Kowalkowska (od półfinału).

Przed meczem półfinałowym z Holenderkami, ani następnego dnia przed meczem o brąz z Niemkami za dużo z Piotrem nie rozmawiałem – tłumaczy Waldemar Sagan. – Za długo w tym tkwię, sam prowadziłem zespoły i wiem, że w takim momencie nie wolno zawracać głowę trenerowi. Potrzebował czasu na odprawy, na przygotowanie taktyki. Z Holenderkami nie wyszło, ale one tego dnia były poza zasięgiem Polek. Tak jak potem Włoszki dla Holenderek, taka jest siatkówka.

Choroba i operacja żony trenera Jerzego Matlaka oraz jego stała opieka przy żonie w szpitalu, to tragedia i wielka trauma dla wszystkich z ekipy. A Piotr w tym momencie został rzucony na głęboką wodę – dodaje Sagan, któremu w Łodzi towarzyszył też Rafał Gąsior, asystent Piotra Makowskiego w GCB Centrostal. – Najważniejsze, że Piotr wiedział, że jesteśmy w Łodzi, że trzymamy za niego kciuki, że nie musi się czuć samotny z tym całym obciążeniem, które na niego spadło z godziny na godzinę.

Waldemar Sagan dobrze pamięta moment, gdy przyjmował Piotra Makowskiego do pracy w Pałacu Młodzieży, w 1995 roku. – Piotr, który był nauczycielem wychowania fizycznego w Technikum Drzewnym przyszedł do mnie i zapytał, czy nie znalazłaby się praca dla niego w Pałacu – wspomina. – Wcześniej znałem jego przyszłą żonę Iwonę, która trenowała u mnie i grała nawet w finale MP juniorek. Przyjąłem go do działu sportu, a potem, ponieważ się sprawdził, dostał do prowadzenia zespół rocznika 1987, m.in. z Justyną Łunkiewicz, Moniką Naczk, Sandrą Cabańską, Kasią Wysocką i Moniką Weder.

Z tym zespołem w pierwszym roku pracy Makowski dotarł do finału MP młodziczek, potem kadetek. W sezonie 2003/04 zdobył w Gdańsku srebrny medal MP juniorek. A grając w II lidze, samą młodzieżą, o mało co awansowałby.

I wreszcie przyszła pora na poprowadzenie drużyny seniorek Pałacu (sezon 2004/05). – Leszkowi Piaseckiemu kończył się 4-letni urlop i musiał wracać na uczelnię w Szczecinie – tłumaczy Sagan. – Zastanawiałem się nad nowym trenerem, ale nie rozglądałem się daleko. Piotr czasu nie marnował, dokształcał się, spełnił oczekiwania z nawiązką, postawiłem na niego.

Piotr Makowski w pierwszym roku pracy z zespołem seniorek sięgnął po srebrny medal i zdobył Puchar Polski. W następnym sezonie – Superpuchar, 4. miejsce w lidze i 4. miejsce w finale PE w Moskwie.

Jednak w pewnym momencie nastąpiło zmęczenie sobą dwóch stron: trenera i zawodniczek – wyjaśnia Sagan.Piotr musiał odpocząć od drużyny, ale pozostał w klubie, był koordynatorem ds. młodzieży. Po roku wrócił i zajął z drużyną znowu czwarte miejsce. A potem przyszła propozycja od Jerzego Matlaka. I nawet jeśli ją blokowałem przez jakiś czas, to tylko po to, żeby uzgodnić dobre warunki dla pracy Piotra z klubową drużyną.

Waldemar Sagan zapytany o charakterystykę Piotra Makowskiego, mówi: – Twórczy, poszukujący, lojalny względem zawodniczek i klubu, wymagający a jednocześnie partner do rozmów. Nie potrafi zajmować się siatkówką na pół gwizdka.

Autorem tekstu jest Marek Fabiszewski

źródło: Express Bydgoski, Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved