Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli początek ME okiem wolontariusza

Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli początek ME okiem wolontariusza

Strefa Siatkówki
fot. archiwum

Krótki opis meczu, podkreślenie kluczowych akcji spotkania, odrobina statystyk, ocena zawodniczek i trenerów, a także ukazanie atmosfery na trybunach - to typowe elementy dziennikarskiego sprawozdania z meczu siatkówki...

Chyba wszyscy przyzwyczaili się właśnie do takich relacji, ponieważ zawierają one wszystko to, co najważniejsze dla kibica. Wiadomo, że nie zawsze można obejrzeć wszystkie spotkania, a także nie wszyscy potrafią dotrzeć do dokładniejszych statystyk meczowych i taka relacja jest wtedy bardzo pomocna. Jednak ten artykuł nie będzie zaliczał się do grona tych typowych i standardowych. Strefa Siatkówki postanowiła ukazać Państwu inne oblicze wielkiego i jakże ważnego dla polskiej siatkówki turnieju – Mistrzostw Europy kobiet w piłce siatkowej.

Katowice, hala Spodek. Miejsce o niepowtarzalnym klimacie siatkarskim, swoista Mekka polskich kibiców tego sportu. Obiekt ten był już gospodarzem wielu imprez, nie tylko sportowych. Tym razem stolicy Śląska przypadła organizacja pierwszej i drugiej fazy grupowej Mistrzostw Europy siatkarek. O tym, że jest to zadanie niełatwe można było się przekonać już na kilka dni przed rozpoczęciem turnieju. Spotkanie informacyjne dla wolontariuszy odbyło się 22 września. Organizatorzy wyjaśnili na czym będzie polegała praca osób, które dobrowolnie zgłosiły się do pomocy przy zorganizowaniu tej mistrzowskiej imprezy, udzielali odpowiedzi na zadawane pytania, a także podali godzinę próby generalnej wolontarialnych „sił". Na dzień przed inauguracją rozgrywek wszystkie służby, włącznie z ochroną, moppersami i technikami musiały obowiązkowo pojawić się w hali. Podczas spotkania z najważniejszymi osobami śląskiej części Mistrzostw zostały rozdzielone konkretne zadania dla każdej z grup, wszyscy ochotnicy otrzymali koszulki i akredytacje, umożliwiające bezproblemowe poruszanie się po hali. Ustalona została także godzina „zero", czyli godzina, o której wszyscy mają być gotowi do pracy następnego dnia.

Piątek, 25 września. Wiele miesięcy żmudnych przygotowań wreszcie pokażą czy wszystko zostało dopilnowane i zapięte na ostatni guzik. To właśnie piątek był inauguracyjnym dniem pierwszych w historii polskiej siatkówki Mistrzostw Europy kobiet rozgrywanych w naszym kraju. Od samego rana zarówno wokół hali, jak i w środku czuć było wielki zapał do pracy. Biegający ludzie, przejeżdżające wózki z zaopatrzeniem, ostatnie poprawki kosmetyczne hali, a także wiele innych zadań musiały być jeszcze dzisiaj wykonane. Tego dnia, wolontariusze już wiedzieli gdzie będą pracować i co mają robić. Ekipa czterdziestu osób podzielona została do zadań w: hali, biurze prasowym, kontroli antydopingowej, obsługi vipów i obsługi hotelowej. Pracownicy hali od samego rana mieli zadanie bardzo wymagające. Okazało się, iż jeden z głównych sponsorów Mistrzostw – producent wody Jurajska w ramach swej akcji promocyjnej przysłał do Spodka pałeczki do klaskania. Armia wolontariuszy pracujących na hali dostała bojowe zadanie: nadmuchać tyle pałeczek i tyle baloników z logo turnieju, by wszystkie krzesełka poziomu zielonego (poziom najbliżej boiska – przyp. red.) były zaopatrzone w takie atrybuty. Około dwa i pół tysiąca miejsc siedzących musiało zostać udekorowanych biało-niebieskimi pałeczkami lub pomarańczowymi balonikami. Było to dla ochotników, a w szczególności ich płuc, pierwsze bojowe zadanie podczas tych Mistrzostw. Jako, że Polacy to naród pracowity, pracownicy szybko wzięli się do roboty. Atmosferę dmuchania trochę rozluźniały rozmowy wolontariuszy, którzy w większości przypadków byli osobami dla siebie obcymi. Trzeba było, oprócz pracy, budować dobre relacje w zespole, ponieważ bez tego współpraca podczas następnych kilku dni turnieju mogłaby być niezbyt owocna. Poza tym, pracy ochotników towarzyszyły inne działania na hali.

Trening reprezentacji Czech, próby generalne sprzętu nagłaśniającego, ostatnie szlify dokonywane przy próbach cheerliderek czy przemieszczający się po sektorach bocian Janek, oficjalna maskotka tego turnieju, odsuwały od wolontariuszy uczucie znudzenia i zmęczenia żmudną pracą. Po napompowaniu wszystkich balonów i pałeczek potrzebna była odrobinka przerwy. Wszyscy „Volunteers", jak informował napis na akredytacjach i koszulkach, udali się na zasłużony odpoczynek i posiłek. Jakież było zdziwienie pracowników, gdy rozsiadając się w przydzielonej im szatni, by spożyć przygotowany w domu bądź kupiony w drodze na hali posiłek, dotarła do nich wiadomość o czekającym kilka pomieszczeń dalej cateringu. Ucieszeni tym faktem wolontariusze udali się na ciepły posiłek. Trzeba przyznać, iż zadbano o dobrych kucharzy, ponieważ posiłek był wyśmienity. Z nowymi siłami można było rozpocząć swoją pracę na nowo. Zbliżała się godzina pierwszego meczu w Spodku, więc zarówno ochrona jak i inne służby miały pełne ręce roboty. W hali pojawili się pierwsi Vipowie, odbyła się przedmeczowa konferencja prasowa, zaczęli schodzić się kibice. „Volunteers" z hali mieli za zadanie pomagać kibicom w odnajdywaniu ich miejsc, a także w odpowiadaniu na wszystkie ich pytania. Jako, że fanów siatkówki na ten mecz nie przybyło zbyt wielu, toteż służby nie miały aż tak wiele do roboty.



Pierwsze spotkanie pomiędzy kadrą Serbii i Azerbejdżanu swoją obecnością zaszczyciło około półtorej tysiąca widzów. Zaskoczeniem był brak grupy fanów z Serbii, a pojawienie się liczącej około dwadzieścia osób ekipy z Azerbejdżanu. Azerowi przebyli bardzo długą drogę, by móc dopingować swoje zawodniczki bezpośrednio w Spodku. Trzeba przyznać, iż byli oni bardzo dobrze zorganizowani – trąbki, megafony, koszulki reprezentacji i flagi wskazywały kibicom z Polski i innych krajów, gdzie siedzą Azerowie. Bardzo żywiołowi i energiczni kibice z odległej części Europy obdarowywali kibiców z Polski przypinkami z herbem federacji azerskiej, a także nie odmawiali zdjęć. Głośny doping polskich fanów sprzyjającym Azerkom nie pozostał oczywiście bez echa ze strony azerskiej. Ich okrzyki „Polska, Polska!" lub „Niech żyje Polska!" były na pewno miłym akcentem tego pojedynku. Niestety, pomimo gorącego dopingu ekipa Azerbejdżanu przegrała dosyć gładko z aktualnymi wicemistrzyniami Starego Kontynentu – Serbkami.

W trakcie spotkania pracownicy biura prasowego po każdym secie roznosili dziennikarzom i fotografom statystyki meczowe, a przemiłe dziewczęta z obsługi Vip służyły pomocą dla honorowych gości tego spotkania.Po zakończeniu spotkania, kibice dosyć szybko opuścili halę wraz ze swoimi trofeami – pałeczkami i balonikami. Chwila przerwy pomiędzy spotkaniami była czasem na rozmowę z zawodniczkami, wspólne zdjęcie. Po opuszczeniu hali przez oba zespoły przyszedł czas na pracę. Wolontariuszy czekało małe sprzątanie w Spodku, by hala wyglądała tak samo pięknie jak przed pierwszym spotkaniem. Kilka chwil później na boisko wkroczyły zawodniczki Czech i Słowacji. Swoiste derby środkowej Europy były smaczkiem tego dnia Mistrzostw. Tym razem na krzesełkach zasiadło już około trzech i pół tysiąca widzów. Taką frekwencję zapewnili głównie zawodnicy, zawodniczki i trenerzy drużyn, które rozgrywały w Zabrzu Ogólnopolski Turniej Minisiatkówki Dzieci Kinder Sport 2009. Na hali pojawiły się między innymi drużyny z Andrychowa, Łodzi, Wieliczki. Młodzi kibice byli spragnieni gadżetów i jeden z wolontariuszy, którzy zostali wysłani, by rozdawać pałeczki do klaskania został niemal stratowany przez żądne nagród dzieci. Jednak udało mu się wyjść cało z tej opresji, a pałeczki zostały przyznane tylko najgrzeczniejszym. Udało się tego dokonać przy wielkiej pomocy pani trener z Andrychowa (której, swoją drogą, serdecznie dziękujemy).

Mogłoby się wydawać, że fani siatkówki z Czech i Słowacji odwiedzą nas licznie, ponieważ są to kraje, które sąsiadują z Polską. Jak się okazało, z Czech na pierwsze spotkanie dotarła garstka, nie przekraczająca dziesięciu, kibiców. Słowacy przybyli liczniej, bo w około dwadzieścia, może trzydzieści osób. Najbardziej zorganizowana i najgłośniejsza z tych grup była ekipa słowacka zasiadająca z ogromną flagą swego kraju z napisem „Drietoma". Przyjaźnie nastawieni, dopingujący na całego słowacy wydatnie pomogli swej drużynie w osiągnięciu sukcesu jakim była wygrana w tie-breaku z Czeszkami. W trakcie meczu, nie tylko wydarzenia z boiska cieszyły się największym zainteresowaniem. O rozrywkę dla kibiców dbał bocian Janek, który chętnie pozował do zdjęć i bawił się z dziećmi, panowie skoczkowie strzelali do publiczności koszulkami i maskotkami bociana Janka. Wracając do meczu, stał on na wysokim poziomie, mnóstwo obron i długich akcji nadały wyrazu temu spotkaniu, a także ożywiły cały Spodek, który z minuty na minutę upodabniał się do Spodka wypełnionego po brzegi polskimi kibicami podczas meczów naszej reprezentacji. Po reakcjach kibiców było jednak widać, iż Czechy są bliższe polskim sercom, bo po ostatniej piłce głośniej słychać było jęk zawodu niż okrzyki radości. Mimo tego, obie drużyny zostały pożegnane oklaskami.

Po zakończonym meczu wszystkim pozostała chwila na zdjęcia, rozmowy, łyk wody dla zmęczonego śpiewem gardła. Po spotkaniu Czeszek ze Słowaczkami, w Strefie Kibica znajdującej się na placu przed Spodkiem rozpoczęła się transmisja spotkania Polek z Hiszpankami. Część kibiców udała się do domów, a część została w okolicach hali, by w atmosferze meczowej dopingować nasze reprezentantki. Natomiast na trybuny wkroczyły służby porządkowe, który miały za zadanie doprowadzić halę do czystości. Wolontariusze po otrzymaniu kilku wytycznych na następny dzień dostali wolne, ochrona nadzorowała wszystkie prace, a także pilnowała, by kibice bezpiecznie opuścili halę. Spodek opustoszał…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved