Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Piotr Makowski: Zawsze trzeba wierzyć

Piotr Makowski: Zawsze trzeba wierzyć

Piotr Makowski
fot. Maciej Dąbrowski

Zwycięstwem nad zespołem Bułgarii polskie siatkarki przypieczętowały swój awans do półfinałów mistrzostw Europy. - Mieliśmy troszeczkę problemów z koncentracją - przyznał po tym spotkaniu Piotr Makowski, prowadzący ekipę biało-czerwonych.

Jestem na siebie bardzo zła ze względu na ten mecz – przyznała Ljubka Debarliewa, kapitan reprezentacji Bułgarii. – Grałyśmy dobrze, ale polska drużyna grała jeszcze lepiej. Jestem pewna, że mecz był interesujący i atrakcyjny. Przegrałyśmy dlatego, że nie uwierzyłyśmy w to, że możemy wygrać.

Bardzo się cieszę, że wygrałyśmy – powiedziała na wstępie Anna Barańska, kapitan biało-czerwonych. – Przede wszystkim miałyśmy troszeczkę spokojniejsze głowy dzięki temu, że Holenderki wygrały z Rosjankami. Mogłyśmy się skoncentrować wyłącznie na swojej grze. Może ten pierwszy set nie układał się po naszej myśli, ale kolejne sety zagrałyśmy bardzo dobrze, zespołowo i możemy się cieszyć ze zwycięstwa.

Teraz Polki czeka dzień przerwy, a w sobotę w meczu półfinałowym biało-czerwone czeka trudna rywalizacja z Holenderkami. – Tutaj już nie ma słabych zespołów, to jest najlepsza czwórka. Obojętne nam było z kim zagramy. Musimy skoncentrować się na własnej dobrej grze, odpocząć po tej fazie i dobrze się przygotować mentalnie. Wydaje mi się, że fizycznie jesteśmy już naprawdę dobrze przygotowane. Nie pozostaje nam nic innego jak wyjść i po prostu walczyć – zapowiedziała Anna Barańska.



Kapitan polskiej ekipy podkreśliła, że najważniejszym atutem ekipy jest zespołowość. – Wiadomo, że w każdym meczu będzie zawodniczka, która będzie zdobywać naprawdę dużo punktów, ale wydaje mi się, że nasza gra jest poukładana. Ta gra rozkłada się na wszystkie nasze zawodniczki. Wydaje mi się, że to jest nasz atut.

Trener ekipy bułgarskiej, Dragan Nesić, pogratulował zwycięstwa trenerowi Makowskiemu, ale podkreślił, że jego zespół także zagrał dobry mecz. – Ale co z tego, gdy grasz dobrze i przegrywasz? Dlatego jeszcze raz gratulacje dla polskiej drużyny, ale i dla mojej, która zagrała dobre mistrzostwa.

Trener Nesić zaimponował wszystkim niezwykłą energią, którą prezentował podczas każdego meczu swojej drużyny. Przyznał, że to są jego nowe przepisy, które zaczerpnął z koszykówki. Uważa bowiem, że trener musi coś robić wzdłuż wyznaczonej dla niego linii.

Podczas konferencji przypomniano także, że w przeszłości ekipa Bułgarii stawała na podium ważnych imprez międzynarodowych. Padło zatem pytanie kiedy nastąpi powrót do takiej świetności. – Za dwa, może cztery lata. Ale dziękuję za to pytanie, bo jest dla mnie bardzo ważne. Proszę zwrócić uwagę na bardzo młode, ale i na bardzo dobre, zawodniczki, które w mistrzostwach juniorek zajęły 4. miejsce. Być może w następnych mistrzostwach zespół wykona następny krok.

Trener polskiej ekipy, Piotr Makowski, tradycyjnie wygraną zadedykował Jerzemu Matlakowi.Znam zespół bułgarski. Byłem jakiś czas temu w Warnie, pracowałem z dwiema zawodniczkami, których tutaj akurat nie ma. Zespół bułgarski grał naprawdę dobrą siatkówkę. Byłem pod wrażeniem oglądając ich środowy mecz, a także w tym spotkaniu. My na szczęście w porę się opanowaliśmy. Mieliśmy troszeczkę problemów z koncentracją, gdyż tak naprawdę do końca nie wiedzieliśmy o co będziemy grali – o półfinał czy o piąte miejsce. Dopiero mogliśmy zacząć się koncentrować przed samym meczem z Bułgarią. Trochę gorzej zagraliśmy niż w środę, ale tamten mecz nas kosztował wiele zdrowia psychicznego i fizycznego. W tym meczu końcówka w naszym wykonaniu była dużo lepsza. Udało się pokonać dobry zespół bułgarski.

Piotr Makowski przyznał, że podczas bezpośrednich przygotowań do meczu z Bułgarią zerkał na przebieg spotkania Holandia – Rosja. – Dziewczyny rozgrzewały się natomiast w sali rozgrzewkowej. Jak były oklaski, to widzieliśmy, że zagrywa Holandia. Jak było buczenie, to wiedzieliśmy, że zagrywa Rosja. Im więcej było buczenia, tym gorszy był wynik dla nas. Dlatego dziewczyny podświadomie były przy tym meczu i przeżywały go.

Po dwóch pierwszych setach spotkania polski zespół zszedł na krótką przerwę do szatni. Szkoleniowiec udzielał przede wszystkim podstawowych rad jak ustawiać się w obronie do konkretnej zawodniczki. – Mobilizowaliśmy się. Mówiliśmy, że to nie jest zabawa w piaskownicy, ale wojna, którą trzeba wygrać. Piękne momenty tworzą się w takich chwilach szans. Ta szansa została nam stworzona.

Trener Makowski dodał, że zespołowość zawodniczek przekłada się na aspekt sportowy. – Patrząc na punktację, to widzę, że zespół grał razem. Każda z dziewczyn ma około dziesięciu punktów i więcej. Tak było w meczu z Rosjankami, tak jest i teraz. W tym najważniejszym momencie dziewczyny stworzyły fajną atmosferę. Pracujemy ze sobą krótko, bo zaledwie cztery i pół miesiąca. Jest to taka trochę nowa reprezentacja. Wierzę, że dziewczyny pokażą ząb i charakter.

Zawsze trzeba wierzyć, póki piłka w grze – dodał asystent Jerzego Matlaka. – Dlatego tak myśleliśmy – zawodniczki, trenerzy, cały sztab szkoleniowy.

Trener Makowski, podobnie jak inni szkoleniowcy, podkreślał, że zespół Holandii jest jak maszyna do wygrywania. Jakie ma zatem pomysły na pokonanie tej maszyny? – Przede wszystkim dobrze odpocząć i poprawić zdecydowanie zagrywkę. Widać było w tym meczu, że dopiero jak poprawiliśmy zagrywkę, to zaczął funkcjonować blok. Zagrywka i przyjęcie to dwie kluczowe sprawy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved