Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Belgijki są w naszym zasięgu – musimy wygrać

Belgijki są w naszym zasięgu – musimy wygrać

Belgia
fot. archiwum

Belgia będzie pierwszym przeciwnikiem reprezentacji Polski w drugiej fazie mistrzostw Europy siatkarek. Polskim zawodniczkom nie pozostaje nic innego, jak wygrać ten mecz. W przypadku potknięcia mogą zapomnieć o grze w półfinale.

Zdaniem Piotra Makowskiego, asystenta Jerzego Matlaka, selekcjonera reprezentacji Polski, najbliższe rywalki zostały rozpracowane. – Znamy bardzo dobrze Belgię. Nie chodzi jednak o rozgryzienie tej ekipy. Na Holandię też mieliśmy dobry plan, ale nie poradziliśmy sobie z przyjęciem bardzo trudnej zagrywki. Na dodatek Holenderki są w superformie. Grają ze sobą od wielu lat w niezmienionym składzie i znają się jak przysłowiowe "łyse konie". Belgia to jednak trochę inny przeciwnik, którego jednak nie lekceważymy. To drużyna, w której młodość miesza się z rutyną – prawdziwa mieszanka wybuchowa. Ich zaletą jest znakomita obrona. To jednak ekipa w naszym zasięgu – powiedział Makowski, zajmujący się statystyczną analizą rywalek.

Graliśmy już w tym roku z Belgią, która miała w składzie Virginie de Carne, drugą najskuteczniejszą zawodniczkę tych mistrzostw Europy. Do momentu, kiedy nie skręciła nogi… bardzo dobrze nam szło. Kiedy weszła młoda zawodniczka, dogoniły nas, męczyliśmy się w tie-breaku, ale udało się wygrać. De Carne to świetna zawodniczka, ale myślę, że sobie poradzimy – dodał.

Mieliśmy swojego "szpiega" na meczu Rosja – Belgia (3:2), zatem mamy materiały statystyczne i szkoleniowe. Nasz drugi statystyk czuwał zresztą nad turniejem w Bydgoszczy, gdzie swoje mecze rozgrywała grupa C – zakończył.



To zespół, który jest bardzo ambitny i czasami nieobliczalny. Na pewno będzie ciężko – mówi Aleksandra Jagieło przed meczem z Belgią. Trenerem tej reprezentacji jest Gert Vande Broek, który – co jest rzadkością wśród trenerów – ma tytuł profesora. – Nigdy nie jesteśmy stawiani w gronie faworytów. Mamy małe tradycje siatkarskie. Ale jak już gramy to walczymy o każdą piłkę. Może coś się wykluje z naszej reprezentacji – mówił przed turniejem trener Belgii.

Słowa szkoleniowca naszych najbliższych rywalek potwierdza Joanna Kaczor, najskuteczniejsza zawodniczka w naszym zespole podczas mistrzostw Europy. – Belgia to bardzo waleczny zespół. Mają dwie doświadczone zawodniczki – Virgine de Carne i Liesbet Vindevoghel – zdobywające sporo punktów. Na pewno nie będzie to łatwy przeciwnik. Stać nas jednak na to, by zwyciężyć w tym spotkaniu. Musimy tylko zagrać odważniej zagrywką i w ataku, a na pewno lepiej w przyjęciu. Na pewno będziemy musiały w to spotkanie włożyć dużo energii, bo ostatnie dwa mecze wygrywałyśmy po tie-breaku – powiedziała Kaczor.

Rzeczywiście wielkim problemem będzie zatrzymanie De Carne, czołowej zawodniczki reprezentacji Belgii. Takich obaw nie ma jednak Piotr Makowski.To drużyna, w której młodość miesza się z rutynąprawdziwa mieszanka wybuchowa. Ich zaletą jest znakomita obrona. To jednak ekipa w naszym zasięg u – powiedział Makowski, mając chyba na myśli młodziutką, bo zaledwie 17-letnią Lise van Hecke, która niedawno została mistrzynią Europy kadetek.

O wiele bardziej powściągliwa jest jednak Katarzyna Gajgał, środkowa naszego bloku. – Na pewno będziemy musiały przytrzymać blokiem De Carne, utrudnić jej zdobywanie punktów. Jak grałyśmy z nimi w Weronie, to może nie błyszczała, ale dużo szło do niej piłek. No i musimy dobrze zagrać zagrywką. To jest groźny przeciwnik. Belgii jakoś nie było widać, ale tam dziewczyny, jako reprezentacja, zrobiły bardzo duży postęp i naprawdę fajnie się zapowiadają – stwierdziła.

O tym, że gra Belgijek nie opiera się tylko na De Carne przekonywał Jerzy Matlak:Graliśmy z nimi dwa razy. Oba mecze zakończyły się wynikami 3:2. Wiemy, jak grać z Belgią i co robić, by wygrać. De Carne to zawodniczka nietuzinkowa i będzie wymagała specjalnej opieki. Ale tam jest wiele innych zawodniczek, które potrafią grać w siatkówkę.

W kadrze reprezentacji królestwa Belgii znajduje się Marta Szczygielska, córka Jolanty Kani, byłej reprezentantki Polski, która w drużynie narodowej gra na pozycji libero, zaś w Farmutilu Piła jest przyjmującą.

Polskim zawodniczkom nie pozostaje nic innego, jak wygrać ten mecz. W przypadku potknięcia mogą zapomnieć o grze w półfinale. Z kolei jednak Belgijki, które mocno nastraszyły Rosjanki, przegrywając zaledwie 2:3 z mistrzyniami świata, będą chciały w końcu dopaść jedną z drużyn z czołówki. Oby wybór nie padła na Polskę.

źródło: onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved