Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Pliński: Futbol to sport narodowy. Siatkówka jest druga

Daniel Pliński: Futbol to sport narodowy. Siatkówka jest druga

Daniel Pliński (Skra)
fot. archiwum

W Turcji świętowaliśmy sukces i, za przyzwoleniem trenera, mogliśmy się napić. Na imprezę mieliśmy tylko cztery godziny, bawiliśmy się w zamkniętym gronie na 32. piętrze w hotelu. Ja nie muszę pić alkoholu, żeby być w dobrym humorze - opowiada Daniel Pliński.

Najlepszy siatkarz w polskiej lidze zarabia jakąś połowę tego co zwykły ligowy piłkarz. To chyba niezbyt to sprawiedliwe?

Daniel Pliński : A ja uważam, że te proporcje są właściwe. Każdy powinien znać swoje miejsce w szeregu. Jest jednak rzecz, która nie tylko nas, siatkarzy, ale i medalistów olimpijskich drażni. Są w Polsce piłkarze, którzy dwa razy kopną dobrze piłkę i zarabiają ogromne pieniądze, mimo że nie pokazują już nic ciekawego. W siatkówce jest inaczej – tu każdy, co roku, musi udowadniać swoją wartość i walczyć o kontrakt.

Jak to jest? Mimo waszych sukcesów ludzie wciąż wolą piłkę, w której tylko się ośmieszamy?



Piłka nożna to w Polsce sport narodowy – tak było, jest i będzie. Każdy może kopnąć piłkę, poczuć smak gry. W siatkówkę gra się trudniej, może dlatego nie jest tak popularna. I dobrze, niech piłka będzie numerem jeden, mi wystarczy drugie miejsce. Wielu ludzi mówi, że na piłkę nie da się chodzić całymi rodzinami, ale ja się z tym nie zgadzam. Zawsze kibicuję biało-czerwonym, siedzę przed telewizorem wystrojony w reprezentacyjną koszulkę. Po ostatnich nieudanych meczach piłkarzy było mi przykro. Jest na nich nagonka, a przecież oni na pewno chcieliby wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Czasami w życiu sportowca przychodzi gorszy czas. My, siatkarze, też taki moment mieliśmy. Po wicemistrzostwie świata zajęliśmy 11. miejsce na mistrzostwach Europy. Też nas wszyscy nas gnoili i obrzucali błotem. Dlatego żal mi piłkarzy.

Dlaczego Polska może mieć najlepszych siatkarzy, a piłkarze są tak słabi?

Ktoś powiedział mądre zdanie, że już sam awans piłkarzy do mundialu czy na Euro jest wielkim sukcesem. Myślę, że faktycznie tak jest. Piłka nożna jest bardzo mocna na całym świecie, ciężko się wybić. Piłkarzom nie wyszły eliminacje, my – co jest bardzo ważne – kapitalnie zaczęliśmy tureckie mistrzostwa. W meczu z Francją mieliśmy dużo szczęścia i możemy tylko gdybać, co by było, gdybyśmy przegrali. Niezmiernie ważne są pierwsze minuty spotkania. Polscy piłkarze nie umieli sobie w nich wypracować sytuacji i zaczynali się męczyć psychicznie. Po remisie z Irlandią Północną stracili pewność siebie i do Mariboru pojechali rozbici.

Zostaje pan w Skrze? A może czas na zagraniczny wyjazd?

Po pierwsze polska liga jest bardzo mocna i liczy się w Europie. Po drugie my, siatkarze, zarabiamy w Polsce pieniądze porównywalne do sum, jakie dostaje się w Grecji, Turcji czy we Włoszech. Trzeba więc zastanowić się, czy warto wyjeżdżać. Oczywiście są kluby, o których marzą wszyscy polscy siatkarze – Treviso czy Lube Banca Macerata. To takie siatkarskie Barcelony. Ale Michał Winiarski miał ofertę z Treviso i wybrał Skrę Bełchatów. To o czymś świadczy. Nie wiem, jak potoczą się moje losy, na razie skupiam się na grze w Bełchatowie.

Nastały dobre czasy dla siatkówki. Można to jeszcze nakręcić?

Tylko i wyłącznie zwycięstwami. Świetną robotę wykonuje Polsat, który pokazuje mnóstwo siatkówki. Ludzie przychodzą się na halę bawić – jest kapitalna oprawa, tańce jak w Brazylii. Jeden z kibiców zwrócił moją uwagę na jeszcze jedną rzecz – siatkówka to dyscyplina, w której sędziowie mają najmniej do gadania. Gwizdanie fauli, karnych z kapelusza – tego wszystkiego tu nie ma. Siatkówka to czysty sport.

A przy tym mało brutalny, niekontaktowy.

Tak, ale jednocześnie siatkarze wykonują podczas gry najmniej naturalne ruchy. Nikt nie ma tak pokrzywionych sylwetek jak my. Spadanie na jedną nogę, na drugą… Jasne, w piłce nożnej też są wyskoki do główki, ale tam skacze się dziesięć razy na mecz, a u nas liczy się te wyskoki w setkach. Kontuzje kolan, pleców, chore barki – mamy tego bez liku. Zdarza się, że przez siatkówkę prawa ręka jest dłuższa od lewej, ktoś nie ma mięśnia na łopatce. Mariusz Wlazły, Sebastian Świderski, Winiarski wciąż próbują wrócić do zdrowia po kontuzjach. I tu też trzeba zrozumieć piłkarzy, którzy nierzadko grają po urazach. Z doświadczenia wiem, jak ciężka jest walka z samym sobą. Wychodziłem na boisko i pewnych rzeczy nie byłem w stanie zrobić, ból blokował moje ruchy.

więcej na dzienik.pl

autor tekstu: Małgorzata Chłopaś

źródło: dziennik.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved