Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M, gr. 1: Dobry start Grześków Kalisz

II liga M, gr. 1: Dobry start Grześków Kalisz

ligi polskie - II liga
fot. archiwum

Siatkarze Grześków Kalisz udanie zainaugurowali rozgrywki na drugoligowych parkietach. Beniaminek z Wielkopolski przed własną publicznością pokonał drużynę Olimpię Sulęcin 3:1. Zwycięstwo gospodarzom w tym meczu nie przyszło łatwo.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, którzy już od samego początku narzucili rywalom swój styl gry. Po kontrze z prawego skrzydła siatkarze Grześków Kalisz prowadzili 3:0. Trener przyjezdnych Stanisław Szablewski był zmuszony poprosić o przerwę dla swojego zespołu. Po wznowieniu gry Patryk Wojtysiak zablokował Krzysztofa Poradę . Następnie kaliszanie wykonywali trudne zagrywki, które im bezpośrednio nie przynosiły punktów, ale serwis gospodarzy zmuszał rywali do przebijania piłek za darmo. Podopieczni Mariana Durleja skrupulatnie wykorzystywali takie sytuacje i kończyli akcję niemal w każdej kontrze 11:3. Przy stanie 12:5 dla Grześków, podopieczni Stanisława Szablewskiego rozpoczęli odrabianie strat, ale tylko częściowo zrealizowali swój zamiar, bowiem po udanych atakach przyjmującego Michała Gacy , sulęcinianie przegrywali 7:13. Kaliszanie jednak szybko otrząsnęli się z krótkiego przestoju i wzmocnili zagrywkę, która utrudniała grę środkiem Konradowi Krzywieckiemu (17:8). Trener przyjezdnych postanowił dokonać zmiany w swoim zespole i na placu boju pojawili się Karol Idzikowski oraz Arkadiusz Romańczuk. Niestety i roszady w składzie nic nie wniosły do gry Olimpii Sulęcin, więc Stanisław Szablewski poprosił o drugą przerwę. Po wznowieniu gry granatowo – czerwoni w dalszym ciągu grali bardzo skutecznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a pierwszą partię zakończyła trudna zagrywka Piotra Haładusa (25:14).

Druga odsłona rozpoczęła się niemal tak samo jak pierwsza, bowiem gospodarze po asach serwisowych Łukasza Murdzi prowadzili 4:1. Sulęcinianie rozpoczęli pościg za gospodarzami i udało im się „dopaść" przeciwników z Kalisza, wszystko to dzięki kapitanowi zespołu z Sulęcina Romanowi Bartuzi, który oprócz skutecznych ataków ze środka siatki, nękał podopiecznych Mariana Durleja trudną zagrywką (5:5). Od tego momentu na placu boju obserwowaliśmy zacięty bój, żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć dwupunktowej przewagi. Po autowej zagrywce Patryka Wojtysiaka i udanym ataku z lewego skrzydła Łukasza Murdzi, gospodarze wyszli na dwupunktową przewagę (15:13). Zawodnicy z Kalisza powiększyli swoją przewagę dzięki Damianowi Lisowi, który szybko przemieszczał się na skrzydłach i blokował sulęcinian 22:16. Stanisław Szablewski dokonał zmiany w swojej ekipie na boisku pojawił się Arkadiusz Romańczuk, który zmienił innego rozgrywającego Konrada Krzywieckiego. Niestety zmiana na pozycji rozgrywającego na niewiele się zdała, bowiem kaliszanie utrzymali swoją przewagę i pewnie zwyciężyli w drugim akcie 25:19.

Trzecia partia ma już zupełnie inny przebieg od dwóch wcześniejszych. Trener Stanisław Szablewski desygnował do gry w podstawowym składzie przyjmującego Karola Idzikowskiego. Siatkarze z Sulęcina już od samego początku trzeciego seta nawiązywali wyrównaną walkę z podopiecznymi Mariana Durleja. Na boisku obserwowaliśmy zaciętą rywalizacją na dobrym poziomie, żadna z ekip nie popełniała prostych błędów, dzięki temu kibice zgromadzeni w kaliskiej hali mogli zachwycać się niezwykle udanymi kontrami obu zespołów 8:8. Przyjezdni wypracowali jednak przewagę, dzięki skutecznym bloku na kapitanie kaliskiej drużyny – Łukaszu Murdzi i asie serwisowym Karola Idzikowskiego 13:11. Trener kaliskich Grześków – Marian Durlej poprosił o czas. Tuż po wznowieniu gry siatkarze Olimipii powiększyli swoją przewagę do trzech punktów 18:15, ale po kilku minutach kaliscy zawodnicy zniwelowali straty do swoich przeciwników 18:18. Sulęcinianie za sprawą kapitana Romana Bartuzi uzyskali dwupunktową przewagę i Marian Durlej poprosił o drugą przerwę, 20:18 dla Olimpii Sulęcin. Kaliszanie próbowali odrobić straty, ale w aut zaatakował piłkę Piotr Mazurek 22:19. Szkoleniowiec kaliskiego zespołu zmienił Mazurka na Marcina Melnerowicza i Marcina Janczaka na środkowego Michała Lipę. As serwisowy w wykonaniu Krzysztofa Porady dał wynik 23:21, dla Olimipii. Przyjezdni utrzymali swoją skromną przewagę, a Patryk Wojtysiak zakończył trzecią odsłonę 25:22.



Czwarta i jak się okazało później ostatnia partia to od samego początku dominacja kaliskich Grześków. Po skutecznym bloku na Karolu Idzikowskim, gospodarze wyszli na prowadzenie (3:0). O czas poprosił trener przyjezdnych Stanisław Szablewski. Po przerwie dzięki mocnym atakom Michała Gacy, sulęcinianie przegrywali już tylko 2:3. Skuteczny atak z lewego skrzydła Piotra Mazurka dał dwupunktowe prowadzenie gospodarzy 4:2. W polu zagrywki pojawił się kapitan Grześków Łukasz Murdzia i to dzięki jego „kąśliwym" zagrywkom kaliszanie powiększyli swoją przewagę 7:2. Fatalną passę swojego zespołu przełamał atakiem ze środka kapitan Olimpii – Roman Bartuzi, który popisał się mocnym atakiem ze środka siatki. Podopieczni Mariana Durleja spokojnie utrzymywali swój poziom gry, a zarazem przewagę nad siatkarzami z Sulęcina 15:10. Przechodzącą piłkę wykorzystał Roman Bartuzi i kaliski szkoleniowiec poprosił o czas. Gdy obie ekipy powróciły na plac boju, zawodnicy z grodu nad Prosną skutecznie dwa razy z rzędu zablokowali Michała Gacę 18:11. Trener Olimpii szukał rozwiązania takiej sytuacji w zmianach i boisku pojawił się najpierw Michał Kocoń. Mimo roszad w składzie przyjezdnym nie udało się odrobić strat do gospodarzy, a ostatni punkt był autorstwem Michała Koconia, który popsuł zagrywkę 25:16.

Grześki Hellena Kalisz – Olimpia Sulęcin 3:1

(25:14, 25:19, 22:25, 25:16)

Składy zespołów:

Grześki: Murdzia, Haładus, Porada, Lis, Janczak, Mazurek, Wroniecki (libero) oraz Melnerowicz i Lipa.

Olimpia: Bartuzi, Chajec, Wojtysiak, Gaca, Krzywiecki, Kocoń, Nakonieczny (libero) oraz Baran, Idzikowski i Romańczuk.

Po meczu powiedzieli:

Stanisław Szablewski (trener Olimpii): – Przegraliśmy z zespołem, który chciał bardziej wygrać niż my. Popełniliśmy zbyt dużo rażących błędów własnych, których później nie mogliśmy wyeliminować. Rzeczą, która nas zaskoczyła była niska hala w Kaliszu. Nasza drużyna gra na znacznie większej sali, gdzie spokojnie możemy przyjąć wysoką piłkę. Na hali gospodarzy byliśmy zmuszeni do amortyzowania wysokości piłki, podczas naszego przyjęcia.

Łukasz Murdzia (kapitan Grześków): – Szczerze powiem, że nie wiedziałem, co prezentuje drużyna z Sulęcina. W spotkaniu z Olimpią pokazaliśmy to, co tak naprawdę potrafimy. Popełniliśmy trochę błędów, ale myślę, że z kolejnymi spotkaniami będzie ich znacznie mniej.

Roman Bartuzi (kapitan Olimpii): – Ja ostrzegałem naszą drużynę, że każdy beniaminek u siebie jest bardzo silny. Już na samym początku meczu byliśmy trochę pogubieni i gładko przegraliśmy pierwszego seta. Przyjechaliśmy do Kalisza, aby powalczyć, ale niestety przegraliśmy cały mecz. W meczu z Kaliszem popełniliśmy dużo błędów, przede wszystkim bardzo słabe przyjęcie naszego libero. Natomiast kaliszanie umiejętnie w zagrywce omijali Michała Gacę, który naprawdę potrafi dokładnie przyjąć piłkę. Inną rzeczą jest to, że nasz rozgrywający postępował w meczu z Kaliszem bardzo nie rozsądnie. Było dużo pomyłek na środku siatki, bowiem środkowi muszą dostawać w miarę dokładne piłki. Naszemu rozgrywającemu mogę zarzucić to, że od samego początku mieliśmy grać środkiem siatki, a stało się zupełnie inaczej. Graliśmy łatwymi piłkami po skrzydłach i tam czekał już blok. Poprzez grę środkiem mieliśmy sobie ustawić przeciwnika, ale wyszło zupełnie inaczej.

Zobacz również:

Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. 1 II ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved