Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Memoriał Ambroziaka: Rzeszowianie lepsi od „Inżynierów”

Memoriał Ambroziaka: Rzeszowianie lepsi od „Inżynierów”

Zdzisław Ambroziak
fot. archiwum

Przed tygodniem w turnieju w Krośnie Neckermann AZS Politechnika Warszawska uległa Asseco Resovii Rzeszów po tie-breaku. Podczas Memoriału Zdzisława Ambroziaka podopieczni Radosława Panasa mieli okazję do rewanżu. Ulegli jednak 1:3.

Spotkanie miało wyrównany początek. Na każdy punkt zdobyty przez rzeszowian, warszawianie odpowiadali dokładnie tym samym. Przy stanie 6:6 najpierw Marcin Wika zaatakował w aut, a w następnej akcji został zablokowany i akademicy schodzili na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktowym prowadzeniem. Rzeszowianie odrobili jednak straty i po asie w wykonaniu Mikko Oivanena , na tablicy widniał remis (10:10). Następnie Fin dwukrotnie się pomylił i warszawianie utrzymali dwupunktową różnicę. Po skutecznym ataku Jana Króla i bloku Karola Kłosa przewaga Politechniki wzrosła (18:13). W tym momencie w grze „Inżynierów" coś się zacięło, a po drugiej stronie siatki rozegrał się Oivanen i głównie dzięki jego atakom rzeszowianie doprowadzili do wyrównania (19:19). Końcówka seta to ponownie gra punkt za punkt. Po dwóch błędach warszawian to Resovia miała pierwszą piłkę setową (22:24), ale podopieczni Radosława Panasa zdołali jeszcze wyrównać. Ostatnie słowo w tej partii należało jednak do rzeszowian, którzy wygrali 26:24.

W drugim secie początkowo to warszawianie utrzymywali przewagę (6:4, 7:5, 8:6). Skuteczne zagrania Mikko Oivanena i Aleha Akhrema zniwelowały tę różnicę (10:10), ale dzięki dobrej grze Karola Kłosa akademicy ponownie cieszyli się z dwupunktowej przewagi (12:10). Po ataku Jana Króla AZS prowadził już 14:11, ale zaraz potem stracił trzy punkty w jednym ustawieniu i Radosław Panas zdecydował się przerwać tę czarną serię, biorąc czas dla swojej drużyny. Po tej przerwie warszawianie ponownie odskoczyli rywalom, tym razem dzięki dobrej grze Serhiya Kapelusa (16:14). W końcówce seta Resowiacy wyrównali (19:19) i trener akademików ponownie ratował się, korzystając z drugiego czasu. Jego podopieczni od stanu 22:22 zdołali odskoczyć rywalowi. Najpierw dwa skuteczne zbicia Serhiy Kapelusa , a następnie punktowy blok Bartłomieja Neroja , rozstrzygnęły losy tej części meczu (25:22).

Trzecia partia była bardzo wyrównana. Atak Akhrema i as Oivanena wyprowadziły Resovię na prowadzenie (3:0), z którego długo rzeszowianie się i nie cieszyli, bo po dwóch atakach Jana Króla to akademicy mieli jedno „oczko" przewagi (4:3). W dalszej części seta serią skutecznych zagrywek popisał się Wojciech Grzyb , wyprowadzając ekipę z Podkarpacia na prowadzenie (9:6). „Inżynierowie" ponownie jednak dogonili rywala i w rytm takiej przeplatanki przebiegał ten set. Drużyny zamieniały się miejscami, raz jedni mieli jeden, dwa punkty przewagi, raz drudzy. Dopiero wydarzenia w samej końcówce miały brzemienne dla obydwu ekip skutki. Ataki Mikko Oivanena i Marcina Wiki dały rzeszowianom dwa punkty przewagi (22:20) i wprawdzie Jan Król zapunktował mocnym zbiciem, ale zepsuty serwis warszawian, a następnie kolejna udana akcja w wykonaniu Fina, oddaliły akademików od zwycięstwa w tym secie (21:24). Kropkę nad i postawił Aleh Akhrem (25:21).



Czwartą partię rzeszowianie rozpoczęli z przytupem od 3:0. Warszawianie gonili rywala, ale trzy punkty różnicy się utrzymywały, mało tego, na pierwszą przerwę techniczną podopieczni trenera Travicy schodzili z czterema punktami przewagi. Po tej przerwie Aleh Akhrem zaserwował w aut i wprawdzie następnie Marcin Wika przedarł się przez warszawski blok, ale zaraz potem zapunktował Janusz Gałązka a Karol Kłos dołożył punktowy blok, następnie warszawianie ponownie popisali się w tym elemencie i dystans punktowy dzielący obydwa zespoły stopniał do zaledwie jednego „oczka" (8:9). Przez większą część seta ta różnica się utrzymywała, w porywach wynosiła dwa punkty i mimo starań akademikom nie udawało się zremisować, aż do momentu, kiedy po zablokowaniu Aleha Akhrema , Jan Król skutecznie zaatakował (21:21). Reakcja Travicy była natychmiastowa, od razu wziął przerwę na żądanie. Warszawianie nie zamierzali jednak się poddawać, mieli już nawet piłkę setową w górze (24:23 po ataku Jakuba Radomskiego ), ale nie po raz pierwszy w dniu dzisiejszym, to rzeszowianie potrafili rozstrzygnąć końcówkę na swoją korzyść. Dzieła dokończyli Oivanen i Akhrem , których ataki w decydującym momencie seta dały jakże  cenne dwa punkty przewagi (27:25).

Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Mikko Oivanen , atakujący Resovii Rzeszów.

AZS Politechnika Warszawska – Resovia Rzeszów 1:3
(24:26, 25:22, 22:25, 25:27)

Składy:
AZS Politechnika: Gałązka, Król, Radomski, Kłos, Kapelus, Neroj, Milczarek (libero) oraz Maciejewicz
Resovia: Grzyb, Oivanen, Redwitz, Wika, Akhrem, Gawryszewski, Ignaczak (libero) oraz Papke, Ilić,

Po meczu powiedzieli:
Karol Kłos (AZS Politechnika Warszawska): – Myślę, że było to równorzędne spotkanie, a sam wynik świadczy o tym najlepiej. My popełnialiśmy jednak strasznie dużo prostych błędów, które nie powinny nam się przydarzyć. Czego zabrakło? Myślę, że zawsze brakuje trochę szczęścia, gdy się przegrywa. Na gorąco jednak trudno jest mi ocenić, czego zabrakło dokładnie. Mogę powiedzieć, że na pewno tych kilku punktów.

Radosław Rybak (kapitan AZS Politechniki Warszawskiej): – W końcówce meczu było sporo emocji, bo przez pierwsze sety praktycznie wyglądało to wszystko bardzo spokojnie. Widać, że jedna i druga drużyna była przemęczona i nie było jakichś super widowiskowych akcji, ale na końcu mecz na pewno mógł się podobać. O naszej porażce zdecydowały pojedyncze piłki. Szkoda, że nie udało się doprowadzić do tie-breaka. Na pewno byłby on dla nas jakąś nauką, moglibyśmy nawet wygrać. Poza tym przyjemnie byłoby go zagrać.

Wojciech Grzyb (środkowy Resovii Rzeszów): – Przez cały mecz wynik był wyrównany, nie mieliśmy, ani chwili spokoju. W każdym secie budowaliśmy kilka
punktów przewagi, którą przeciwnik zaraz odrabiał. Był to mecz walki, jednak nie stał na najwyższym poziomie. Zarówno my, jak i Politechnika przygotowujemy się do sezonu i ta najwyższa forma dopiero ma przyjść. Sporo było niedokładności oraz niedociągnięć i czasami zdarzało się zamieszanie, a takie rzeczy trzeba wyeliminować chcąc dobrze grać w lidze.

Krzysztof Ignaczak (libero Resovii Rzeszów): – Marny poziom sportowego widowska, ponieważ nasza gra jest daleka od doskonałości. Cieszyć może jedynie wynik, bo wygraliśmy 3:1, ale popełniamy strasznie dużo błędów i popełniamy je seriami. Musimy je wyeliminować, bo wielkimi krokami zbliża się sezon ligowy. Widać, że ten okres przygotowawczy w naszym wykonaniu był bardzo ciężki dla nas, bo jeszcze nie ma tej świeżości sportowej, która na pewno będzie przychodzić. Na pewno meczu na mecz będziemy grali coraz lepiej, bo spotkaliśmy się w tym zestawieniu dopiero po raz drugi. Wiemy nad jakimi elementami mamy pracować i jestem dobrej myśli co do ligi.

Paweł Papke (atakujący Resovii Rzeszów): – Był to mecz bardzo nierówny w naszym wykonaniu, bo zdarzyło się kilka nieporozumień. Szkoda, że nie było pięciu setów, bo zarówno my jak i Politechnika potrzebujemy grania i każdy set jest ważny. My musimy grać ze sobą jak najwięcej, bo do ligi zostało już mało czasu. Na pochwałę zasługuje Mikko Oivanen, bo zagrał dzisiaj super i słusznie otrzymał nagrodę MVP. W drużynie warszawskiej świetnie spisał się Karol Kłos, który robi ciągle duże postępy.

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved