Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > ME 2009 – szansa i przekleństwo siatkarek

ME 2009 – szansa i przekleństwo siatkarek

Strefa Siatkówki
fot. archiwum

Grzeszy ten kto nie wierzy, lawiruje nad przepaścią przesadny optymista, a asekurant buduje tamę niemocy. Jaką zatem postawę przyjąć, by występy polskich siatkarek na ME przyjmować z satysfakcją? Bądźmy gotowi na wszystko, na wyczerpujące tie-breaki, miażdżące zwycięstwa, czy gorzkie porażki.

Wahadło wyznaczające polskie szanse na medal w ME balansuje raz na jedną, raz na drugą stronę. Środek ciężkości przesuwa się w strefę medalową i tą, która Polki z walki o laury eliminuje. W skrócie – szanse wynoszą 50/50. O porażkach z Holenderkami w WGP zapomnieć nie warto, nie warto również skasować blamażu z Turcją w Rzeszowie, w ostatnim meczu el. do MŚ. Jestem świadoma katorżniczej pracy jaką wszystkie zawodniczki i trener Matlak wykonali, począwszy od maja tego roku. Ale wyniki to wyniki, zawsze dają odpowiedź i kierunkują cele.

Bardzo bym chciała mieć takie intuicyjne myśli, jakie krążyły mi przed ME siatkarzy. Wtedy podskórnie słyszałam Mazurka Dąbrowskiego i podskórnie czułam zapach złota. Teraz – choć bardzo się staram – tej ciągotki nie odnajduje w sobie. Przede wszystkim dlatego, że Polki grały w sparingach i cyklu WGP chimerycznie i często zawodziły. Nie dały sygnału, że są gotowe na kilka zwycięstw z rzędu, co jest konieczne jeśli marzymy medalu ME. Jako kibicka, serdeczna fanka naszej żeńskiej reprezentacji, zwyczajnie odczuwam lęk. Strach, że organizowane w Polsce mistrzostwa mogą skończyć się bez spektakularnego happy endu.

Polskie siatkarki są zdolne do najbardziej szalonych poświęceń w imię ogólnego sukcesu. Wierzę im, gdy opowiadają o dobrej atmosferze, ambicji. Widzę, że w oczach mają wymalowany cel, który wyryły w swojej świadomości. Ale warunki meczowe bywają tak brutalne, że nawet najbardziej mosiężne plany szybo ulegają degradacji. Dodatkowo Polki w ostatnim czasie nie pokazały przeciwniczkom, że gospodyniami są twardymi, które u siebie nie zwykły przegrywać, a gorąca atmosfera na trybunach działa na nie jak płachta na byka – poszerza zakres możliwości, pobudza dotąd nieznane im samym pokłady energii. Niestety i tego ostatnio kadrowiczki nie czuły. W Atlas Arenie są w stanie poczuć?



Bo skomplikowana jest ta ich sytuacja wyjściowa. Z jednej strony faworytki, z drugiej… Z drugiej widzimy czarne, zagadkowe dziury. Poza tym chcemy na nie patrzeć w kontekście złota, złota, które siatkarze przywieźli z Izmiru. Ja nie sądzę, że brak Skowrońskiej, Liktoras, Glinki, Podolec byłby zbawieniem, umiejscowiłby drużynę narodową na tych mistrzostwach w lepszym miejscu. Oczywiście wszystkie nieobecne dziewczyny były stałym, pewnym punktem, ale żeńska siatkówka to nieustanna wojna psychologiczna, im bardziej zawodniczka obojętna na czynniki zewnętrzne, tym potencjał i możliwości większe.

Dlatego receptą na sukces dla Polek jest zachowanie stabilności pomiędzy emocjami a własną grą. Roberta Kubicę uważa się za człowieka, po którym wszystko spływa, którego stres w czasie wyścigu nie dopada, a zimną kalkulacją i głową potrafi się wykazać w nawet najbardziej ekstremalnych warunkach. Życzę siatkarkom takich psychicznych możliwości, bo to pozwoli im spełnić marzenia kibiców, a przede wszystkim swoje marzenia. Byście w ferworze toczącej się wokół Was dyskusji, i otaczającej presji nie miały okazji zapomnieć, że siatkówka to tylko frajda. Im więcej dystansu zachowacie, tym bardziej okazalsze będą Wasze występy na mistrzostwach, które zorganizowano z myślą o Was.

Zobacz bloga Karoliny Grychnik

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, inne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved