Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Jerzy Matlak: Dziewczyny są ambitne, pchają się do gry

Jerzy Matlak: Dziewczyny są ambitne, pchają się do gry

Jerzy Matlak
fot. archiwum

W czterech miastach naszego kraju rozpoczyna się dziś I runda mistrzostw Europy kobiet. - Lepiej niech już się zaczną te mistrzostwa, bo oczekiwanie jest najgorsze. Nie myślałem, że tak mi zszarpie nerwy - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Jerzy Matlak.

Będzie pan spokojnie spał przed meczem z Hiszpanią?

Jerzy Matlak: Nie wiem. Lepiej niech już się zaczną te mistrzostwa, bo oczekiwanie jest najgorsze. Nie myślałem, że tak mi zszarpie nerwy. Owszem wiem, że to najsłabszy zespół w naszej grupie, ale wiem też, że jak takim dasz szansę, to może być niedobrze. Musimy od początku narzucić swój system gry, żeby nie było żadnych niespodzianek. Hiszpanki nie mają nic do stracenia, a my wszystko. Lepiej nie myśleć, co byłoby w razie porażki.

Czego się pan obawia?



Nieznanych wcześniej doznań. Nikt z nas nie brał jeszcze udziału w tak dużej imprezie, która odbywa się w Polsce. Nie wiem, jak zareagują zawodniczki, jak zareaguję ja sam, gdy 13 tysięcy ludzi na widowni zaśpiewa hymn i rozpocznie się gra. Musimy się z tym oswoić. Ale żeby się oswoić, trzeba zacząć grać.

Wiele osób doszukuje się analogii pomiędzy reprezentacją siatkarzy i siatkarkami. Pan też je widzi?

Nie za bardzo, choć oni przystępowali do najważniejszej imprezy mocno osłabieni i my też. Siatkarze nie wiedzieli, co tak naprawdę w nich drzemie, i nagle się okazało, że ci, którzy zastąpili gwiazdorów, grają znakomicie. A Piotr Gruszka, którego spisano wcześniej na straty, pociągnął zespół do zwycięstw. Człowiek z cienia został bohaterem. U mnie takiej postaci nie ma. Mogłaby nią być tylko Dorota Świeniewicz, ale nie wytrzymała presji i zrezygnowała w połowie drogi. My nie mamy jednego lidera, ciągle go szukamy. Naszym liderem jest drużyna.

Która ma twardsze i słabsze ogniwa. Gdzie tkwią rezerwy?

Myślę, że w psychice, w zrozumieniu, że siedząc z boku i wchodząc na jedną piłkę, też można pomóc drużynie. Odnoszę wrażenie, że chłopcy to zrozumieli, a u nas ciągle o to walczę. Dziewczyny są ambitne, pchają się do gry i trudno im uznać moje argumenty. Staram się z nimi rozmawiać jak najwięcej, tłumaczyć, że każda może mieć swoje pięć minut, bo scenariusz i tak przyniesie życie.

Rozmawiał Janusz Pindera

Więcej w Rzeczpospolitej

źródło: Rzeczpospolita

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved