Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Po bloku: „Cień chwały”

Po bloku: „Cień chwały”

Andrzej Karbownik
fot. archiwum

Zazdrość to uczucie przykrości i żalu spowodowane czyimś powodzeniem czy sukcesem. Uczucie dość brzydkie, a w wydaniu polskim brzydkie szczególnie, ponieważ jest całkowicie i zupełnie bezinteresowne.

W obliczu czyjegoś sukcesu przeciętny Polak, choćby funkcjonujący w całkowicie innym obszarze działań, uczuć czy idei natychmiast zaczyna żywić podświadomą niechęć do zdobywcy tegoż sukcesu, ponieważ pojęcie sukces źle się polskiej naturze kojarzy, ponieważ znacznie chętniej niż w blasku chwały nurzamy się w mrokach poczucia klęski i dodupizmu.

Prowadzi to do zjawisk zaiste arcyciekawych: szewc zazdrości biskupowi kapelusza kardynalskiego, biskup szewcowi dzieci a redaktor Zarzeczny siatkarzom urody. Ponieważ zaś zazdrość polska oprócz bezinteresowności ma jeszcze to do siebie, że jest ślepa, tedy każdy zazdrośnik gorączkowo i bez oglądania się na nic pragnie jak najszybciej dołożyć zdobywcy laurów, pognębić go, zdeprecjonować osiągnięcia, unurzać w błocie. Nie dlatego, aby sam na tym zyskał, o nie. Po prostu: z czystej, bezinteresownej zazdrości. Kiedy zaś brakuje argumentów rzeczowych, pojawia się schemat przypominający jako żywo zimnowojenną jeszcze dyskusję pomiędzy Rosjaninem i Amerykaninem, w której na pytanie „ile par butów posiada człowiek pracujący w ZSRR" padła odpowiedź „a u was do Murzynów strzelają".

W ramach strzelania do Murzynów postrzelano sobie również, a jakże, do naszych siatkarzy, zaś szczególnie ciężkie pociski padły z okopów wielbicieli czegoś, co zupełnie niesłusznie jest w naszym kraju nazywane piłką nożną, zaś słusznie może być nazwane piłką aferalną. Dziwić się trudno: ostatni sukces polskiego „scandalballu" (scandal = afera, piłka aferalna = scandalball; tłum. A.K.) miał miejsce w czasach zamierzchłych, i powoli w świadomości przeciętnych zjadaczy chleba plasuje się gdzieś pomiędzy bitwą pod Grunwaldem a cudem nad Wisłą, przechodząc stopniowo od wydarzeń rzeczywistych do wydarzeń mitycznych, których autentyczność, zważywszy aktualną sytuację, będzie niedługo kwestionowana, podobnie jak wojna trojańska (zwłaszcza, kiedy wymrą ostatni naoczni świadkowie). Nic, ale to literalnie nic nie wskazuje na jakikolwiek potencjalny sukces w przyszłości przewidywalnej, podczas gdy na przestrzeni ostatnich trzech lat siatkówka legitymuje się tytułami mistrzów Europy i wicemistrzów świata. Zatem, jeżeli nie można samemu osiągnąć podobnego sukcesu, należy próbować zdeprecjonować sukcesy innych. Ot, choćby stwierdzeniem, że pomimo wszelkich osiągnięć sukcesów siatkówki ludzie i tak będą chodzić na piłkę, która zawsze będzie cieszyła się większą popularnością (w domyśle: siatkówka to dyscyplina niszowa, tylko dla jakiejś grupy ludzi, natomiast piłka to, ho, ho – narkotyk dla mas).



Intencja owych popiskiwań jest jasna, natomiast ich autorzy nie przewidzieli, że zarówno ja, jak i, w co gorąco wierzę, pozostali wielbiciel siatkówki ochoczo się z ich tezami zgodzą. Istotnie, polska piłka cieszy się dziś zainteresowaniem wielkim. Zainteresowanie to jest uderzająco podobne do tego, którym cieszyły się ongi tłumnie odwiedzane tzw. panoptica, czyli wystawy patologicznych, zdeformowanych tworów przyrody, takich jak kobieta z brodą, człowiek – drzewo, bliźnięta syjamskie (wszelkie skojarzenia w tym względzie wykluczam) i różne inne takie. Polska piłka nożna na takie miano niewątpliwie zasługuje, a potwierdza to wprost i po męsku organ prasowy, w którym pisuje wielbiciel siatkarskiej urody, redaktor Zarzeczny. Aby nie być posądzonym o stronniczość, zacytuję krótką jej charakterystykę, którą przeczytałem w „Futbol News", który z kolei cytuje jeden z internetowych portali:
– polskie kluby kończą rozgrywki w europejskich pucharach w sierpniu, podczas gdy Europa zaczyna je we wrześniu
– w reprezentacji grają: piłkarz III – ligowy, piłkarz bez klubu, oraz w większości piłkarze, którzy siedzą na ławkach rezerwowych
– Wrocław to ulubione miejsce bynajmniej niedobrowolnych spotkań znanych sędziów, działaczy, piłkarzy, trenerów, i obserwatorów PZPN (PZPN właśnie hucznie obchodził jubileusz 300 zatrzymań policyjnych pod zarzutem korupcji).

Od siebie dodam jeszcze, że:
– prezes PZPN legitymuje się wykształceniem średnim technicznym i brakiem znajomości języków obcych
– były trener kadry, zwolniony za pomocą telewizji, zarzuca zarządowi PZPN brak fachowości i pijaństwo
– na nowego trenera kadry powołuje się człowieka, którego największym (dodajmy: jednorazowym) sukcesem było trzecie miejsce w polskiej lidze
– stronę internetową nawołującą do zniszczenia PZPN odwiedza codziennie 20 tysięcy wielbicieli futbolu
– ulubioną formą dopingu kibiców piłkarskich, oprócz bluzgów, jest lanie się między sobą (nawet na meczach reprezentacji Polski).

Tak, tak, jest co podziwiać! Siatkówka w takiej konkurencji, ze swoim skromnym dopingiem, ograniczonym do wspólnych śpiewów w zapyziałych halach, renomą w światowej organizacyjce oraz jakimiś mistrzowskimi tytułami na miarę lokalną nie ma żadnych szans w porównaniu z piłką, nie ma dwóch zdań. I wiecie co, panowie żurnaliści od futbolu? Niech tak zostanie. Niech wielbiciele polskiej piłkarskiej rzeczywistości tłumnie odwiedzają stadiony, niech organizują kolejne ustawki, niech krzyczą jak najgłośniej „j….ć PZPN". Tylko, na Boga, niech omijają jak najszerszym łukiem siatkarskie hale. I tak są wypełnione do ostatniego miejsca (czego bynajmniej nie można powiedzieć o piłkarskich arenach), więc od tego rodzaju przybytku bolałaby tylko głowa, i mogłoby się zdarzyć, że zabrakłoby w nich (znaczy, w halach) miejsca dla przychodzących dziś licznie kobiet i dzieci, które zostałby zastąpione przez wielbicieli policyjnych i kibicowskich zadym. Tę część publiczności siatkówka ustępuje piłce nożnej z największą ochotą, bez żadnej, nawet najmniejszej zazdrości.

Wiedząc, że zazdrość, jak mawiali starożytni, jest jedynie cieniem sławy.

P.S. A naszym paniom życzę na ME co najmniej medalu, tym bardziej że, w odróżnieniu od redaktora Zarzecznego, nade wszystko cenię urodę kobiecą.

Napisz do autora: andrzej.karbownik@siatka.org

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Po bloku

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved