Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Michał Szczytowicz: Dziękuję za cały rok ciężkiej pracy

Michał Szczytowicz: Dziękuję za cały rok ciężkiej pracy

Michał Szczytowicz
fot. archiwum

Michał Szczytowicz to najbardziej utytułowany trener minionego sezonu. Wraz ze swoimi podopiecznymi zdobył medal na każdej imprezie - mistrzostwach Polski, Europy i świata. Na łamach Strefy Siatkówki szkoleniowiec dziękuje wszystkim zawodniczkom.

Szczytowicz jest trenerem żeńskiej reprezentacji Polski w siatkówce plażowej. Uważany za najlepszego fachowca w Polsce, jak również poza jej granicami. Jest opiekunem par reprezentacyjnych naszego kraju: Sowała/Brzostek, Urban/Wiatr oraz Michoń-Szczytowicz/Kołosińska. Ostatniego weekendu wraz z Kingą Kołosińską i Moniką Brzostek zdobył złoto na mistrzostwach świata U-21 w Blackpool.

Maciej Nowocień: I znowu pana drużyna odnosi sukces – mistrzostwo świata. Proszę opowiedzieć, jak ten turniej wyglądał z perspektywy trenera.

Michal Szczytowicz:Ciężko to opowiedzieć w kilku zdaniach. Turniej był bardzo emocjonujący i trudny. Staraliśmy się analizować każdego przeciwnika, zwłaszcza, że wszystkie drużyny prezentowały bardzo wysoki poziom gry. Świadczą o tym wyniki w grupie i fazie pucharowej. Z jednej strony starałem się być dobrym trenerem, a z drugiej psychologiem.



Proszę zdradzić, jak to możliwe, że para, która grała ze sobą w sezonie jeden turniej zostaje mistrzem świata?

Nie można tak powiedzieć, że dziewczyny zagrały jeden turniej razem i go wygrały. Przez cały rok trenowały razem – osiem miesięcy pod balonem i cztery na świeżym powietrzu. Przecież one trenowały całą szóstką przez cały rok i każda ćwiczyła z każdą. Dopiero przed samym sezonem połączyłem je w pary. One znają się na tyle dobrze, że potrafią zagrać ze sobą w dowolnym zestawieniu. I mimo, że Kinga i Monika nie występowały ze sobą na turniejach przez cały sezon, to doskonale się rozumieją, a jeszcze lepiej ze sobą grają.

Kinga Kołosińska zdradziła nam, że doskonale mobilizował Pan dziewczyny i to Panu najbardziej należała się nagroda MVP…

Miło mi to słyszeć, że tak młoda zawodniczka potrafi docenić pracę, jaką wkładają w nią inni, w tym również moją. Kinga osiągnęła w tym roku bardzo wiele: srebro w kategorii juniorek, brąz na mistrzostwach Polski seniorek, złoto na mistrzostwach świata U-21. Widać, że zrobiłą ogromne postępy i dobrze zrobiła przechodząc całkowicie na plażę (do SMS w Łodzi dołączyła dopiero w klasie maturalnej – red.). Dzięki temu, że jest ambitną i bardzo pracowitą zawodniczką, starała się dorównać starszym koleżankom, co przyniosło efekty. Kinga przez pierwsze dwa miesiące trenowała tylko ze mną i Magdą, aby nadrobić swoje zaległości. Trenowaliśmy dwa razy dziennie tylko na piasku. Dzięki jej samozaparciu i chęci osiągnięcia sukcesu robiła duże postępy. Później doszły pozostałe cztery dziewczyny, z którymi już kształtowaliśmy nie tylko technikę, ale i zdolności motoryczne. Kinga jest bardzo młodą zawodniczką. Jeżeli będzie trenowała tak samo ciężko, jak teraz – może w przyszłości należeć do czołówki siatkarskiej. Ale wciąż musi się uczyć i pracować nad swoimi brakami. Ona jednak o tym doskonale wie i słucha się każdej rady.

Był na tym turnieju jakiś mecz, który zapadnie Panu w pamięci?

Tak, ćwierćfinał z Niemkami. Z tym zespołem Kinga i Monika przegrały w grupie. Wygrały jednak ten ważniejszy mecz – o wejście do półfinału. Każdy set grały na przewagi. Ostatnia piłka była bardzo kontrowersyjna – spadając dotknęła lub nie dotknęła linii. Sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, a główny po dwóch minutach przyznał nam punkt, co dało zwycięstwo w tym meczu. Wtedy Monika rozegrała bardzo dobre spotkanie wspomagając Kinię psychicznie w trudnych momentach. Potrafiła jej pomóc i zmobilizować do walki o każdą piłkę.

Podobno po turnieju wskoczył Pan wraz z Kubą Szałankiewiczem do morza?

Emocje po turnieju były tak ogromne, że chętnie skorzystaliśmy z uroków Morza Północnego (śmiech).

Jak podsumuje Pan ten sezon, jeżeli chodzi o pozostałe Pańskie pary? Nie brakowało sukcesów…

Sezon był bardzo udany. Jeździliśmy na turnieje z cyklu mistrzostw Europy, CEV, mistrzostwa świata i FIVB, gdzie dziewczyny niejednokrotnie pokonywały rywalki dużo wyżej rozstawione w rankingu, a czasem musiały się nawet przebijać przez kwalifikacje do turnieju głównego. Finał mistrzostw Polski udowodnił, że są to aktualnie trzy najlepsze pary w Polsce prezentujące najwyższy poziom. Chodzi mi oczywiście o pary Brzostek/Sowała, Urban/Wiatr oraz Michoń-Szczytowicz/Kołosińska. Jest lekki niedosyt po mistrzostwach Europy U-23, gdzie tylko brak szczęścia spowodował, że przegraliśmy w półfinale z parą, która później zdobyła złoto. Kasia Urban i Asia Wiatr grały bardzo dobre mecze prezentując wysoki poziom seniorski.

Musi Pan być zadowolony i dumny ze swoich podopiecznych…

Tak, jestem bardzo dumny i szczęśliwy. Chciałbym im podziękować za cały rok ciężkiej pracy. Karolinie Sowale – mimo, że nie zdobyła medalu w rozgrywkach młodzieżowych, na arenie międzynarodowej prezentowała bardzo wysoki poziom gry, a jej ataki wzbudzały postrach wśród przeciwniczek. Monice Brzostek – która potrafi się świetnie dostosować do każdej partnerki prezentując bardzo dobrą grę obronną, Kindze Kołosińskiej – za trud i poświęcenie włożone w cykl treningowy oraz za zaufanie jakim obdarzyła mnie, SMS oraz siatkówkę plażową, Kasi Urban – za profesjonalizm i dojrzałość w swojej grze, Asi Wiatr – za duży postęp w grze defensywnej i wytrwałość w pracy oraz mojej żonie – Madzi Michoń-Szczytowicz – która wspierała zawodniczki swoim doświadczeniem, wiarą w swoje możliwości oraz optymizmem.

Co dalej z polskimi parami? Niektóre dziewczyny powoli wychodzą z wieku młodzieżowego i pozostaną im tylko seniorskie turnieje…

Na to pytanie ciężko odpowiedzieć. Zobaczymy co będzie. Obecnie dziewczyny nadrabiają zaległości na uczelni. A później wyjadą na obóz na odnowę biologiczną – jednym słowem – wakacje.

Odbędą się jeszcze dwa turnieje z cyklu World Tour, w Chinach i Tajlandii. Dlaczego polskie pary nie jadą na te imprezy?

Dziewczyny są przemęczone sezonem i zaleczają drobne urazy. Szkoda byłoby pojechać na turniej, a później cierpieć przez pół roku. Czasami nie warto ryzykować dla kilku meczów kosztem zdrowia .

Czego więc życzyć Panu na przyszły sezon?

Chcielibyśmy się umocnić wśród najlepszych par europejskich, jak również światowych. I nadal zdobywać medale w rozgrywkach młodzieżowych. Czas również zacząć zdobywać jak najwyższe lokaty w turniejach seniorskich. Oczywiście chciałbym też ominąć kontuzje, bo to jest najważniejsze.

*rozmawiał Maciej Nowocień (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved