Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Dwa szczęscia Krzyśka Ignaczaka

Dwa szczęscia Krzyśka Ignaczaka

x - [stare] Krzysztof Ignaczak
fot. archiwum

- Złapałem dwie sroki za jeden ogon. Super sprawa! Ten tydzień utkwi w mojej pamięci na długo - uśmiecha się Krzysztof Ignaczak, siatkarz Asseco Resovii. - Mistrzostwo Europy to ogromny sukces, dlatego to tureckie złoto ma dla mnie wyjątkowy smak.

Kilka dni temu zdobył w Turcji pierwszy w historii polskiej siatkówki tytułu mistrza Europy. Jak twierdzi Daniel Castellani, trener naszej złotej drużyny – zawodnik Resovii to jeden z najlepszych libero na świecie.

Poniedziałkowej podróży Krzysztofa do domu towarzyszyły nie mniejsze emocje niż w hali w Izmirze podczas finałowego meczu mistrzostw Europy z Francją. „Igła" – jak go nazywają fani i przyjaciele – kiedy wylądował razem z drużyną Okęciu obmyślał, jak tu najszybciej dotrzeć do Rzeszowa i do żony Iwony, która znajdowała się już na porodówce. – Dzięki pomocy wielu życzliwych mi ludzi zdążyłem! Byłem razem z Iwoną przy narodzinach Dominiki.

W tym samym czasie, kiedy Krzysztof pędził do rodziny, na Placu Defilad w Warszawie odbywała się wielka feta na część naszych mistrzów. Krzysztof Wanio z Polsatu krzyczał do mikrofonu: – Niech żyje Krzysztof Ignaczak! Niech żyje jego żona! Niech żyje ich dziecko! Kilkutysięczny tłum fanów odpowiadał za każdym razem: Niech żyje! Bo „Igłę" lubią w całej Polsce. Bardzo lubią.



Znajomi Ignaczaków, którzy podobnie jak oni mają syna Sebastiana (właśnie skończył 6 lat), sugerowali im, aby córeczka nosiła imię… Victoria. Na pamiątkę wspaniałego zwycięstwa Polaków w tureckim czempionacie. – Nie. Miała być Dominika i jest Dominika – krótko ucina te spekulacje Krzysztof.

Historyczny sukces w Izmirze wywalczyła 14 siatkarzy – szczęśliwców – bohaterów. Sebastian Świderski, który oprócz Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego był wielkim nieobecnym z powodu kontuzji, twierdzi, że dla zdobycia tego złota gotów byłby poświęcić drugie ścięgno Achillesa. – Nie dziwię się słowom Sebastiana – mówi Krzysztof Ignaczak.Tureckie złoto ma dla mnie wyjątkowy smak. To jeden z największych sukcesów w mojej sportowej karierze. Nasza reprezentacja zdobyła ten zasłużenie tytuł, wygrała wszystkie mecze. Było to zwięczenie ciężkiej pracy, którą wykonaliśmy przez cztery miesiące wspólnych treningów.

Nasz siatkarz uważa, że ten zespół w przyszłości będzie walczył o niejeden wysoki cel. – Przed turniejem mieliśmy świadomość, że gramy dobrze. Potem doszło do tego jeszcze przekonanie, że nawet bez wspomnianej świetnej trójki nasza odmłodzona drużyna może wywalczyć mistrzostwo Europy. Wywalczyła. Zapisaliśmy się na kartach historii. Ten sukces był nam bardzo potrzebny. Zdobyliśmy medal po latach posuchy. Powinien on przyciągnąć do siatkówki jeszcze większe rzesze młodych ludzi; uczynić ją jeszcze bardziej popularną.

Czy ma żal, że podczas mistrzostw nie było mu dane wejść na boisko ani na minutę? – Cieszę się, że byłem częścią tego sukcesu – podkreśla. – Jesteśmy czterdziestomilionowym narodem, a w zespole może grać tylko jeden libero. Ale to jest sukces zespołu, ludzi, którzy nie tylko byli w Turcji, ale także przygotowywali się do turnieju. Mam tu na myśli Łukasza Kadziewicza, „Świdra", Grzegorza Łomacza i innych. Było to niesamowite przeżycie.

Co dalej? Czy myśli już kolejnych imprezach z udziałem naszej kadry? – Nie – zapewnia Ignaczak. – Najpierw trzeba sobie zasłużyć na grę w reprezentacji dobrą grą w klubie, aby zostać dostrzeżonym przez trenera i znowu znaleźć się w biało-czerwonej drużynie. Nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość. Chcę jak najlepiej spisywać się w Resovii,

O trenerze Danielu Castellanim mówi, że to świetny fachowiec i otwarty człowiek, z którym można porozmawiać na każdy temat. – Stuprocentowy profesjonalista. Dla niego siatkówka jest życiową pasją. Jak wielu trenerów z zagranicy, pozwala mówić do siebie po imieniu, co jeszcze bardziej pozwala przełamywać bariery.

Po mistrzostwach Ignaczak poprosił Lubo Travicę, trenera Asseco Resovii, o tydzień wolnego, bo trochę spraw musi „poukładać". – Ale za tydzień na kolejny turniej w Warszawie będę już gotowy – zapewnia „Igła".

Póki co nie może jeszcze ochłonąć po tym, co się wydarzyło. Choćby dlatego, że wciąż odbiera podwójne gratulacje. – Wszystkie są fajne i miłe. Dziękuję za wszystkie.

Dziś w domu Ignaczaków ma być już komplet – cała czwórka. Ze szpitala powinny przyjechać Iwona i Dominika. Krzysztof i Sebastian nie mogą się doczekać…

źródło: nowiny24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved