Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Marcin Możdżonek: Graliśmy najskuteczniejszą siatkówkę

Marcin Możdżonek: Graliśmy najskuteczniejszą siatkówkę

Marcin Możdżonek
fot. archiwum

- Po ostatniej piłce trochę nie dowierzałem, że to już koniec, że nam się udało - mówi Marcin Możdżonek, olsztynian, który w Izmirze zdobył złoty medal mistrzostw Europy. - Radość była wielka, ponieważ Francuzi wysoko zawiesili nam poprzeczkę.

W 14-osobowej reprezentacji Polski, która sięgnęła po mistrzostwo Starego Kontynentu, nie zabrakło zawodników, którzy w swojej karierze występowali w AZS Olsztyn. Rodowity olsztynianin był jeden – 24 letni Marcin Możdżonek.

Który moment z zakończonych mistrzostw Europy najdłużej zapadnie panu w pamięci?

Marcin Możdżonek: …ostatni gwizdek po finale z Francją.



Złoty medal zapewniliście sobie po finałowym zwycięstwie z Francuzami, ale czy to był kluczowy mecz dla sukcesu w Izmirze?

– Praktycznie każde spotkanie było dla nas kluczowe. Gdybyśmy przegrali którekolwiek z nich, to prawdopodobnie nie znaleźlibyśmy się w strefie medalowej. Nie ma jednak co ukrywać, finałowy pojedynek był niezwykle trudny. I to zarówno fizycznie, jak i w naszych głowach. Obie drużyny odczuwały już trudy tego turnieju i widać było, że z seta na set zaczyna zawodnikom brakować sił.

Kiedy siedem milionów Polaków przed telewizorem oglądało wasz finałowy mecz, emocje były skrajne. Od radości, kiedy prowadziliście 2:0, po przerażenie, kiedy przegraliście gładko trzeciego seta…

– My na boisku jesteśmy wyłączeni z emocji, a przynajmniej ja. Jesteśmy teraz tego nauczeni. Daniel [trener Castellani – red.] jeszcze bardziej usprawnił u nas tę cechę. W każdym meczu na boisku musimy koncentrować się na zadaniach, jakie mamy do wykonania, a nie zastanawiać się, co będzie, jeśli przegramy, a co, kiedy wygramy.

Pod względem emocji okazywanych na boisku, bardziej przypominaliście Skandynawów słynących z opanowania.

– To już u nas automatyzm. Nie ważne, czy wynik w secie to 24:23 dla przeciwnika czy 1:1. Zawsze jesteśmy skupieni na aktualnej akcji. I to w przekroju całego turnieju przyniosło nam efekt w postaci złota.

Po ostatnim zdobytym punkcie w finale wybuchliście jednak jak dynamit. Co wtedy czuliście?

– Ja trochę nie dowierzałem, że to już koniec, że nam się udało. Radość była wielka, ponieważ Francuzi wysoko postawili nam poprzeczkę.

Sukces jest tym większy, że na mistrzostwa polecieliście bez trzech podstawowych reprezentantów (kontuzjowanych Mariusza Wlazłego, Sebastiana Świderskiego, Michała Winiarskiego). Tymczasem na boisku po waszej grze, w ogóle nie było widać ich braku…

– No cóż, zmienników też mamy bardzo dobrych. Graliśmy przede wszystkim zespołem, a nie indywidualnościami. Nie było jednej, superwyróżniającej się postaci w naszej drużynie. Może nie prezentowaliśmy najładniejszej siatkówki, ale najskuteczniejszą, jaka może być.

Organizacyjnie Turcja nie wypadła dobrze, pomijam nawet poziom transmisji telewizyjnych.

– Pod względem organizacji muszę je ocenić słabiutko. Jedzenie i zakwaterowanie było dobre, gorzej z całą resztą.

Spodziewaliście się takiego przyjęcia przez kibiców w Polsce. Tłumy witały was już na lotnisku Okęcie?

– Powitania mieliśmy iście królewskie, to nie podlega dyskusji. Tłumy kibiców i masa dziennikarzy. Byliśmy tym zaskoczeni, chociaż spodziewaliśmy się, że ktoś nas powita na lotnisku. Nie wierzyliśmy jednak, że odbędzie się to w takiej formie.

Pogodził się pan już ze sławą. Teraz trudno będzie przejść się do sklepu czy przez miasto, nie rozdając autografów .

– Szczerze mówiąc, to już tak miałem jeszcze przed wyjazdem na mistrzostwa Europy. Ale to raczej z innych względów. Kiedy ktoś widział, że idzie taki duży facet [211 cm wzrostu – red.], to domyślał się, że jakiś sport musi uprawiać. Taka jest cena sukcesu, choć ja nie czuję się wielką gwiazdą. Z czasem to przycichnie. Ja przede wszystkim cieszę się z tego medalu, bo to olbrzymi sukces dla mnie, a przede wszystkim dla drużyny.

Jakie dalsze cele stawia sobie Marcin Możdżonek?

– W niedzielę jadę do Bełchatowa i rozpoczynamy walkę o złoty medal mistrzostw Polski, Puchar Polski, Klubowy Puchar Świata, a w listopadzie z reprezentacją o Puchar Wielkich Mistrzów. Odpoczynek… miałem tylko symboliczny.

* Z zawodnikiem rozmawiał Michał Koronowski
(Gazeta Wyborcza Olsztyn)

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved