Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Castellani – od zera do bohatera

Castellani – od zera do bohatera

Daniel Castellani
fot. archiwum

Osiem miesięcy - tyle czasu potrzebował trener reprezentacji siatkarzy, Argentyńczyk Daniel Castellani, żeby stać się niemal bohaterem narodowym, zbierać odznaczenia państwowe i być na ustach większości polskich kibiców.

Sympatyczny Argentyńczyk dokonał bowiem ze swoją drużyną tego, czego przez lata nie udawało się wielu polskim szkoleniowcom, czy też jego rodakowi, Raulowi Lozano, który na mistrzostwa Europy do Rosji jechał z drużyną wicemistrzów świata.

Droga do sławy Castellaniego nie była jednak usłana różami. Jeszcze przed jego wyborem na trenera kadry musiał zmagać się z nieprzychylnością środowiska. Był traktowany jako pewniak działaczy, ale tylko dlatego, że nikt inny, lepszy nie zgłosił się do konkursu ogłoszonego przez PZPS. W końcu został szkoleniowcem biało-czerwonych. I znowu nie miał łatwo, bo został przez wielu potraktowany tak jak w starym polskim przysłowiu: „na bezrybiu i rak rybą", czyli z tego co zostało to może i najlepszy będzie ten Castellani.

Ja też nie byłem zachwycony brakiem zainteresowania polską kadrą innych, bardziej doświadczonych trenerów, którzy mają na swoim koncie wielkie sukcesy z innymi reprezentacjami. Myślałem, że takowi mają patent na medale, że wiedzą jak dochodzi się do wielkich sukcesów. Castellani taki patent miał prowadząc Skrę, ale wydaje się, że z takim składem wielu trenerów wygrywałoby polską ligę. W Europie sukcesów jednak nie było. No poza trzecim miejscem w Lidze Mistrzów, ale wtedy Skra jako gospodarz miała pewne miejsce w turnieju finałowym. Myliłem się.



Patrząc teraz z dystansu na to wszystko, to biorąc trenerów z sukcesami, kręcilibyśmy się ciągle w tym samym kręgu. Jak bowiem nowi trenerzy mogliby te sukcesy zdobyć, gdyby nikt nie dał im szansy? Castellani szansę dostał i dołączył do kręgu trenerów wybitnych, którzy doprowadzili swoje drużyny na podium mistrzowskich imprez.

Ale i droga na to podium, podobnie jak wybór na trenera, nie były łatwe dla Castellaniego. Na początek musiał pogodzić rolę trenera w Skrze Bełchatów z obserwowaniem potencjalnych kadrowiczów. Później kilku pewniaków wypadło mu ze składu. Zaryzykował i odpuścił Ligę Światową, na co nikt do tej pory się nie odważył. Zebrał też pierwszą krytykę, za wyniki w tychże rozgrywkach. Dostało się mu także za to, że niby faworyzuje zawodników z Bełchatowa, że na boisku przebywają nawet rezerwowi tejże drużyny. Na zarzuty odpowiedział wynikami. Kiedyś jeden z trenerów piłki nożnej z mojego regionu powiedział mi w nieoficjalnej rozmowie, że znowu będą się z nich śmiać, bo zrobili to czy to (specjalnie unikam szczegółów). Ja mu odparłem, że jak będą wyniki, to mogą się śmiać ile chcą. Tyle, że tam wyników nie ma. A Castellani wynik zrobił, czym zamknął usta wszystkim.

Argentyński trener w krótkim czasie wyrósł nam na bohatera narodowego, podobnie jak trzy lata temu Raul Lozano. Inaczej jednak niż jego rodak, ma szansę zostać tym bohaterem dłużej. Sukcesem się nie szczyci, nie udowadnia też krytykantom, że bardzo się mylili skreślając go już na początku. Skromny, przyjazny, sukces oddaje wszystkim w koło. Tym samym zjednuje sobie kolejne osoby, co w przypadku polskiej mentalności jest równie ważne jak sukces sportowy. Przekonał się o tym Lozano, przekonał też Leo Beenhakker. Castellani na razie przekonuje się, jak bardzo polscy kibice potrafią kochać zwycięzców.

P.S. Tytułowe "zero" to tylko pokazanie, jak traktowane były osiągnięcia Castellaniego przed objęciem przez niego reprezentacji Polski. Nic więcej.

Skomentuj:
Wpis na blogu Marcina Lwa: Castellani – od zera do bohatera

źródło: marcinlew.blox.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved