Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Nie zagłaskać mistrzów

Nie zagłaskać mistrzów

x - [stare] Memoriał Wagnera 2009: Polska - Hiszpania
fot. archiwum

Piłki nożnej nie przebijemy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by siatkówka zajmowała drugie miejsce - zgodnie potakują byli mistrzowie świata i olimpijscy. O szaleństwie, związanym ze zdobyciem mistrzostwa Europy, pisze katowicki „Sport".

Kraj opanowało jedno wielkie szaleństwo. Po Adamie Małyszu , urodziwych „złotkach", czy sukcesach Otylii Jędrzejczak , teraz w centrum zainteresowania są reprezentacyjni siatkarze. Po zdobyciu złotego medalu mistrzostw Europy skalą popularności na pewno przebili wszystkich polityków, ale też gwiazdy kina i estrady. Tylko patrzeć jak Piotr Gruszka wystąpi w programie „Taniec z gwiazdami", zaś Paweł Zagumny będzie próbował swoich sił w „Jak oni śpiewają". Dla pozostałych siatkarzy jeszcze parę programów kulinarnych, podróżniczych czy tym podobnych by się znalazło.

Warto jednak się zastanowić, czy przypadkiem nie zagłaszczemy naszych mistrzów Europy? – Gdyby feta trwała nawet miesiąc, to jestem spokojny o przyszłość siatkarzy – śmieje się mistrz świata i olimpijski, dziś dyrektor sportowy AZS Częstochowa, Ryszard Bosek.Tym chłopakom należą się słowa uznania za to osiągnięcie. Nie przypuszczam, by zawodnikom przewróciło się w głowach, bo oni, przynajmniej po części, są już uodpornieni na sławę. Kilku z nich już w swój życiorys ma wpisane wicemistrzostwo świata i sami o siebie zadbają. Nad resztą na pewno czuwa trener Daniel Castellani, jego sztab współpracowników oraz władze związku. Teraz na pewno jesteśmy bogatsi o doświadczenia z mistrzostw świata. Zdobyliśmy srebrny medal i doskonale pamiętamy, co się zdarzyło podczas kolejnych mistrzostw Europy w Moskwie. Ta historia już na pewno się nie powtórzy.

Niech świętują, jak zapowiedział zaraz po ostatnim meczu Castellani, przez 10 dni, bo mają do tego prawo – dodaje kolejny podwójny złoty medalista, Zbigniew Zarzycki . – Nie jest sztuką wygrywać, gdy ma się 215 cm i siłę konia, myślę o Rosjanach z przeszłości i teraźniejszości, ale wygrywać w takim eleganckim stylu. Występ naszych siatkarzy to klasyczna doskonałość.



Mistrzostwo świata i olimpijskie z lat 70. trudno porównywać z obecnymi sukcesami, bo nie tylko obowiązywały inne reguły gry, ale również inna była siła dyscypliny. Niemniej i mistrzowie sprzed lat, i obecni złoci medaliści pokazali twarde charaktery. – Gdy rywal ma piłkę meczową w górze, to wielu zawodników w tym momencie ma prawo się załamać – przekonuje Bosek . – A tymczasem Piotr Gruszka dołącza do bloku kolegów i stanowi ścianę nie do przebicia. To najlepiej świadczy o niesłychanej odporności psychicznej tych chłopaków .

Przed półfinałami mieliśmy w meczach różne momenty, ale to co stało się potem było nadzwyczajne – uważa Zarzycki . – Przed decydującym starciem wiedzieliśmy co grają Rosjanie i Bułgarzy, a tymczasem wychodzą nasi siatkarze i cały świat oniemiał. Bułgarskich rywali zdeklasowali i na dodatek upokorzyli ich w obecności ich prezydenta. Szkoda tylko, że naszego przy tym nie było .

Po meczach eliminacji przekonywałem wszystkich, że gramy dwójkami Bąkiewicz z Jaroszem czy Zagumny z Gruszk ą – zwraca uwagę kolejny mistrz świata, trener Stanisław Gościniak . – Wówczas przekonywałem, że jeżeli zaistniejemy jako drużyna, nie będziemy mieli sobie równych. I tak też się stało .

Selekcjoner Daniel Castellani miał trudne zadanie, ale wraz z siatkarzami dokonał rzadkiej sztuki i jego zespół jest najlepszy na Starym Kontynencie. – Jestem pod wrażeniem pracy Castellaniego, jego fachowości oraz prowadzenia zespołu – mocno akcentuje Zarzycki , który Raula Lozano krytykował na każdym kroku. – Miałem prawo, bo miliony razy skakałem do bloku, zbijałem piłkę i ją broniłem. W takiej sytuacji jest Castellani, bo on zapach szatni poczuł jako zawodnik. A Lozano? Śmiem wątpić. Castellani znakomicie prowadził drużynę i podczas przerw nie opowiadał co było przed chwilą, lecz starał się nakreślić kolejną akcję. A jego poprzednik wrzeszczał, że ktoś się spóźnił do bloku czy źle się ustawił do odbioru. Co ja gadam; zapomnijmy o wszystkim co było złe…

To prawda; naszym największym atutem była zespołowość – przyznaje Bosek . – Każdy z siatkarzy dołożył swoją cegiełkę do końcowego sukcesu. Zgoda buduje i to porzekadło pasuje jak ulał do naszej drużyny. Panowała w niej znakomita atmosfera i nikt nie miał much w nosie. Zawodnicy żyli tym co się dzieje na parkiecie, a nie patrzyli w sufit i nie myśleli o niebieskich migdałach.

Taktyka może nie była zbyt skomplikowana, ale realizowana z żelazną konsekwencją – twierdzi trener Gościniak . – Nawet po przegraniu seta z Francuzami byłem przekonany, że wygramy to spotkanie. Takiej koncentracji w naszym zespole chyba nigdy nie widziałem.

Półfinałowy mecz z Bułgarami okrzyknięto jako najlepsze w ostatnich dwóch dekadach. – E tam, zaraz w dwóch dekadach. Ostatni raz widziałem tak dobrze grających Polaków podczas igrzysk olimpijskich, gdy zdobywaliśmy złoto – śmieje się Zarzycki . – Oniemiałem z wrażenia, gdy widziałem tych bułgarskich gwiazdorów.

Młodzi nabrali już doświadczenia, zaś starzy otrzymali dodatkową porcję adrenaliny i wyzwolili nowe pokłady sił – twierdzi trener Gościniak . – Przed nami mistrzostwa świata i – mam nadzieję – nie popełnimy błędów z ostatnich lat. Cel jest jeden – doskonalić swoje umiejętności, a o wyniki jestem spokojny .

Dwanaście lat czekałem, by talent Piotra Gruszki eksplodował, bo przecież w juniorskiej imprezie również zdobywał miano MVP – przypomina Zarzycki.Jak doskonale rozwinął się Michał Bąkiewicz, jakie postępy poczynili Kuba Jarosz, Bartek Kurek czy Marcin Możdżonek? Znakomicie! To wszystko zasługa Castellaniego i czapki głów przed tym szkoleniowcem. Siatkarze za czasów Lozano byli w takiej sytuacji, w jakiej teraz są koszykarze pod rządami Muli Katzurina. Reżim w każdym calu nie zawsze przynosi dobre efekty.

Czy siatkówka może stać się sportem narodowym? Tu i teraz siatkarze są w blasku jupiterów i co do tego nikt nie ma wątpliwości. – Siatka nigdy nie będzie przed piłką – odpowiadają jak jeden mąż nasi mistrzowie sprzed lat.

Współczuję kibicom piłki nożnej, że nie mają powodów do radości, bo też kiedyś kopałem piłkę – uśmiecha się Gościniak . – Może i dla nich przyjdą lepsze czasy, ale teraz tę „siatkarską" pogodę trzeba wykorzystać. Może uszczkniemy co nieco z tej popularności.

Mam powiedzieć prawdę? – zastanawia się głośno Bosek. – Wystarczy, by piłkarska reprezentacja odniosła jeden spektakularny sukces, a kibice natychmiast zapomną o sukcesach siatkarzy. Taka jest prawda – dodaje słynny „Bubu".

Siatkówką jest grą trudną technicznie i mało przyswajalną dla dzieciaków – podkreśla „Zuzu". – Może dlatego nie osiągniemy takiej popularności, ale i tak o siatce jest zdecydowanie więcej niż za naszych czasów. I tak trzymać!

Siatkarze sami sobie ustalili wygórowane normy i teraz kolejne turnieje najwyższej rangi będą oglądane przez pryzmat złota z Izmiru.

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved