Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Zimna krew, charakter i spryt

Zimna krew, charakter i spryt

x - [stare] ME 2009: Polska (mistrz)
fot. archiwum

Pociąg z napisem Polska rozpędzał się długo, ale później nikt nie potrafił go zatrzymać. W półfinale z Bułgarią i finale z Francją Polakom można już było tylko bić brawo. Nasza drużyna bez kontuzjowanych asów była bezkonkurencyjna.

Gdy Piotr Gruszka zdobył ostatni punkt w finale i przypieczętował tym historyczny sukces naszych siatkarzy, którzy po raz pierwszy zdobyli mistrzostwo Europy, radości nie było końca. Polscy kibice dziękowali zawodnikom, ci się im kłaniali, bo doping mieli w Izmirze fantastyczny.

Rozgrywający Francuzów Yannick Bazin w tym czasie płakał, łzy w oczach miał też Stephane Antiga , zaś Antonin Rouzier trzymał się za głowę, nie mogąc uwierzyć, że to już koniec.

Gruszka – turniej życia



Dewiza Daniela Castellaniego , argentyńskiego trenera Polaków, jest uniwersalna. Jeśli jest problem w ataku – trzeba lepiej grać w obronie. Gdy Bartosz Kurek nie kończy ataków – wchodzi za niego Michał Ruciak i wszystko wraca do normy. A Paweł Zagumny i tak zawsze może liczyć na Piotra Gruszkę, który zagrał turniej życia. W finale zdobył najwięcej punktów (23) w naszej drużynie.

Po wygranej w półfinałowym meczu z Bułgarią Gruszka mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że srebrny medal go nie zadowala. – Walczymy o złoto. Jestem przekonany, że poradzimy sobie z Francją – twierdził atakujący naszego zespołu.

Francja wypruła sobie żyły w sobotę, w pięciosetowym horrorze z Rosją. Mogła wygrać szybciej, ale zabrakło trochę szczęścia i koncentracji w trzeciej partii. W tie-breaku natomiast Rosjanie prowadzili 13:9 i wydawało się, że to jednak z nimi Polacy zmierzą się w finale.

Ale Francuzi mają Antigę, który potrafi sam odwracać losy przegranych spotkań. Przyjmujący Skry Bełchatów pokazał najwyższą klasę wtedy, gdy było to najbardziej potrzebne, a ponieważ skutecznie pomogli mu Rouzier i Guillaume Samica , cud się zdarzył.

Rosjanie przegrali wygrany już mecz, a w niedzielę zostali upokorzeni przez Bułgarów (0:3) w meczu o brązowy medal. Wszystko wskazuje na to, że ich włoski trener Daniele Bagnoli straci pracę, a jego następca będzie Rosjaninem, który pożegna się z kilkoma zawodnikami o głośnych nazwiskach.

Zimna krew

Dwa początkowe sety finałowego spotkania Polaków z Francuzami były wyrównane i, co najważniejsze dla nas, zwycięskie. W pierwszym rywale uciekali na trzy punkty (7:10), my ich doganialiśmy i wychodziliśmy na prowadzenie (22:19) po asach serwisowych Daniela Plińskiego . Później Francuzi mieli trzy setbole, ale Polacy zachowali zimną krew, w polu zagrywki pojawił się Paweł Woicki i od razu zrobiło się na widowni głośniej, gdy Polska miała pierwszą piłkę setową (27:26). Ostatnie dwa punkty zdobył najmłodszy w drużynie Kurek i było 1:0 dla naszych siatkarzy.

Jak wygramy pierwszego seta, będzie dobrze. Francuzi grają wprawdzie z meczu na mecz lepiej, ale jestem przekonany, że nam nie dadzą rady – mówił przed rozpoczęciem spotkania rezerwowy libero Krzysztof Ignaczak.

Drugi set był znacznie spokojniejszy. Rywale wprawdzie znów uciekli na trzy punkty (6:9), ale kilkanaście minut później, po perfekcyjnym bloku w wykonaniu Plińskiego Polacy prowadzili 20:15, a Castellani pokazywał, jak wygląda taniec wojenny. To był czas Gruszki , do którego Zagumny kierował większość piłek. Nasz atakujący z pięciu ostatnich punktów sam zdobył trzy, kończąc tę partię dynamicznym zbiciem.

Wreszcie złoto

O jedynym przegranym w tym meczu secie nie ma co wspominać. Mistrzom też zdarzają się słabsze chwile. Najważniejsze, że słabość została opanowana, gdy w czwartej partii decydowały się losy tytułu. Polacy prowadzili jednym, dwoma punktami, a Francuzi cały czas siedzieli im na plecach. Ostatnie dwa punkty zdobył Gruszka, gdy wystawiającym był nie Paweł Zagumny tylko Marcin Możdżonek , środkowy polskiego bloku.

To był pierwszy finał Polaków w mistrzostwach Europy po 26 latach. W 1983 roku w Berlinie przegrali mecz o złoty medal ze Związkiem Radzieckim i po raz piąty z rzędu zdobyli srebrny. Teraz wreszcie są mistrzami, choć chyba nikt na tak wielki sukces nie liczył.

Kontuzje Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Sebastiana Świderskiego, Marcina Wiki i Grzegorza Szymańskiego zmusiły Castellaniego do sięgnięcia po młodych, którzy zagrali ambitnie i przy wsparciu starszych – Pawła Zagumnego, Daniela Plińskiego, Piotra Gruszki i Piotra Gacka – uwierzyli, że stać ich na więcej, niż marzyli. Rezultat znamy – to polskie złoto w Izmirze.

Bułgaria na łopatkach

W półfinałowym meczu z Bułgarią Polacy nie stracili nawet jednego seta. – Byliście lepsi, mogę tylko pogratulować i życzyć sukcesu w finale – mówił na konferencji prasowej Władymir Nikołow , atakujący i kapitan bułgarskiej drużyny. W podobnym tonie wypowiadał się też szkoleniowiec Bułgarów, Włoch Silvano Prandi . – 20 lat temu Daniel Castellani był moim najlepszym zawodnikiem w Padwie. Inteligentnym, twórczym, jak mało kto rozumiejącym niuanse taktyki. Teraz pokazał, że jest też znakomitym trenerem – komplementował Argentyńczyka Prandi.

Bułgarzy byli faworytem w meczu z Polakami. Przez eliminacje przeszli jak burza, przegrali tylko z Rosjanami mając już zapewniony awans do strefy medalowej. Nikołow narzekał na niesprawiedliwy przydział do grup, dawał do zrozumienia, że Polska miała dużo szczęścia rywalizując ze znacznie słabszymi drużynami niż Bułgaria. – Dobrze, że tak mówi. To sygnał, iż Bułgarzy wcale nie są tak mocni, jak im się wydaje – skomentował te wypowiedzi Gruszka , a Pliński spokojnie kontrował: – Przecież oni wygrali z nami w ostatnich latach tylko raz, i to dopiero w tie- breaku na nieudanych dla nas mistrzostwach Europy w Moskwie. Teraz się z nimi rozprawimy – obiecywał polski środkowy. I dotrzymał słowa.

 

*Autorem tekstu jest Janusz Pindera

źródło: Rzeczpospolita

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved