Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Mirosław Przedpełski: Castellani jest artystą

Mirosław Przedpełski: Castellani jest artystą

Mirosław Przedpełski
fot. archiwum

- Szkoła techniczna Castellaniego jest bardzo podobna do Raula Lozano, a mimo wszystko inaczej podchodzi do ludzi - mówi w wywiadzie dla Strefy Siatkówki prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Mirosław Przedpełski.

Jak czuje się prezes złotej drużyny mistrzostw Europy?

Mirosław Przedpełski: – "Jak może się czuć? Oczywiście, że wspaniale (śmiech). Nie bez kozery zakładałem złoty krawat, wierząc, że nasi chłopcy wygrają. Czekałem do finału, w którym bardzo się denerwowałem. W swojej karierze widziałem wiele spotkań, w których wygrywało się 23:19, a można było przegrać wszystko. Zwycięstwa można być pewnym, dopiero w momencie, kiedy sędzia uzna mecz za zakończony."

Gdybyśmy mieli porównać sukces naszych panów sprzed trzech lat do złota mistrzostw Europy to…

– "Myślę, że siatkówka w Europie stoi na bardzo wysokim poziomie i czasami trudniej jest wywalczyć mistrzostwo, czy wicemistrzostwo Starego Kontynentu niż srebrny medal na mistrzostw świata. Złoty medal to jest zawsze złoty medal. Gdybyśmy z Turcji wrócili ze srebrem, nie byłoby źle. Na pewno pozostawałby niedosyt, a tak, dzięki temu mistrzostwo człowiek czuje się znakomicie."

Daniel Castellani dziękował działaczom za zaufanie jakim go obdarzono. Zatem warto było przy wyborze trenera męskiej kadry postawić na Argentyńczyka?

– "Warto było, chociaż na początku spotkaliśmy się z pewną falą krytyki. Wynikało to z faktu, nie wszyscy się na tym znali. Długo rozmawialiśmy z Danielem Castellanim i muszę przyznać, że jego wizja rozwoju naszej reprezentacji bardzo się nam spodobała. Ona się sprawiła, a sam trener był bardzo konsekwentny. Można powiedzieć, że jest on artystą w tym co robi. Szkołę techniczną ma bardzo podobną do Raula Lozano, a mimo wszystko inaczej podchodzi do ludzi. Raul był ostrym trenerem, wymagającym, przestrzegającym dyscypliny, a Daniel podchodzi do zawodników przez cel, przez „głowę". To jest bardzo dobra droga."

Przed mistrzostwami przypuszczał pan, że Polacy wrócą do kraju z jakimkolwiek medalem?

– "Mówiłem o czwórce, dobrze by było znaleźć się w gronie najlepszych czterech zespołów Europy. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedy wygraliśmy półfinał wiadomym było, że walczyć będziemy dalej…"

Był Pan bardzo ostrożny w swoich typowaniach .

– "Siatkówka zmienia się i w tej chwili wszyscy bardzo dobrze grają technicznie. Poziom taktyki i techniki podniesiony jest do maksimum, w związku z czym zwycięstwo zależy od dyspozycji dnia, od podejścia psychicznego itd. W takich meczach może dochodzić do różnych sytuacji. Tak jak np. Francuzi „zlali" Rosjan. Przed meczem mówiło się, że Trójkolorowi rozłożą się przed Sborną, a tu taka niespodzianka. W dzisiejszych czasach siła w siatkówce to umiejętność stworzenia zespołu. Czasem bywa, że obecność gwiazdy, czy też kilku gwiazd w zespole bardziej przeszkadza, niż pomaga w budowaniu atmosfery. Wówczas okazuje się, że drużyna równa, taka jak nasza jest niejednokrotnie lepsza od takich gwiazd. Bo zawodnicy młodzi, jak Kurek, Jarosz idą ku górze, chcą się pokazać."

No właśnie, do Turcji poleciało kilku młodych zawodników w miejsce trzech siatkarzy będących dotąd filarami naszej reprezentacji.

– "To świadczy dobrze o naszej reprezentacji. Oznacza, że mamy siły i ci kontuzjowani zawodnicy kiedy wrócą, a myślę, że tak się stanie, będą stanowili konkurencję, a to wyjdzie tylko na in plus na naszej kadry."

Czekają nas mistrzostwa świata. Za rok ponownie spotkamy się w podobnych okolicznościach?

– "Wygląda na to, że jak tylko wrócą kontuzjowani zawodnicy, będziemy mieli ogromną siłę. Także liczę, że za rok możemy osiągnąć dobry wynik. Mam nadzieję, że ominą nas kontuzje, bo sezon jest długi. Z drugiej strony dobrze się stało, że mamy tak szeroką reprezentację, bo w listopadzie czeka nas Puchar Mistrzów w Japonii, gdzie grać trzeba będzie praktycznie z marszu, nie będzie czasu na trenowanie."

Za kilkanaście dni kolejna wielka impreza – mistrzostwa Europy kobiet. Spróbujmy porozmawiać o ich szansach.

– "Nasze panie znajdują się w bardzo podobnym miejscu jak panowie. Mamy młode zawodniczki typu Joanna Kaczor, Anna Barańska, która co prawda grała wcześniej, ale zawsze schowana była w cieniu. Mamy siłę, która powinna pokazać się na tych mistrzostwach z prawdę dobrej strony. Polki nadal mieszczą się w czołówce europejskiej, co prawda nie ma Małgosi Glinki, ale jestem bardzo optymistycznie nastawiony do tej imprezy. Drużyna buduje się w bólu, ale myślę, że będzie dobrze. Trener Matlak potrafi ten zespół tak ukształtować, aby dotarł do czwórki, a dalej..? A dalej już zobaczymy."

Na mistrzostwach Europy mężczyzn tureccy kibice zawiedli, a jak będzie u nas? Polscy kibice nie zawiodą?

– "O „polskie" mecze w ogóle się nie martwię. Bilety na te mecze są sprzedane i z frekwencją na nich nie będzie najmniejszego problemu. Małe obaw mogę mieć o mecze, w których nie będzie grała nasza reprezentacja. Wydaje mi się, że wynikać to może z małej popularności kobiecej siatkówki w Europie. Dlatego robimy wszelkie starania aby kibiców na te spotkania zachęcić. Na koszykówkę nikogo specjalnie zapraszać nie trzeba, kibice sami przyjeżdżają. Z żeńską siatkówką jest niestety inaczej. Ona popularna jest w naszym kraju, w Europie dominuje koszykówka, ale my to chcemy zmienić. Działam na arenie międzynarodowej, aby nasz sport promować. Myślę, że jeszcze kilka lat minie, ale idziemy w dobrym kierunku."

 

*rozmawiał Tomasz Tadrała (Strefa Siatkówki)



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved