Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Piotr Gruszka: Ale numer wycięliśmy!

Piotr Gruszka: Ale numer wycięliśmy!

Piotr Gruszka MVP ME 2009
fot. archiwum

- Jestem dumny, że mogłem uczestniczyć w tym turnieju. Przecież mnie tak naprawdę mogło tutaj w ogóle nie być - powiedział po wygranym finale ME siatkarzy Piotr Gruszka. Został on wybrany na najbardziej wartościowego siatkarza turnieju.

Rafał Stec: Jakie to uczucie – być mistrzem Europy?

Piotr Gruszka:Fajne! 13 lat temu też nim byłem, wtedy też dostałem ostatnią taką nagrodę, dla najlepszego gracza turnieju. Trochę dużo tego czekania na powtórkę. Ech, ale numer wycięliśmy… Ależ wagę miała każda piłka w czwartym secie! Wspaniałą mamy drużynę, że znów wytrzymała. Ale to jest przyjemne, ale jestem dumny, że mogłem uczestniczyć w tym turnieju. Przecież mnie tak naprawdę mogło tutaj w ogóle nie być… Tak czy owak polska siatkówka zasługuje na to, żeby wreszcie być w tym miejscu, na samej górze.

Złoto ładniejsze niż tamto srebro z MŚ w Japonii?



Nie wiem, czy to da się porównać w ogóle. Dla mnie osobiście chyba trochę tak, bo tutaj jednak cały czas grałem, czułem atmosferę boiska, a na mundialu bywało różnie. Dziś jestem megaszczęśliwy – sam mówiłeś kilka dni temu, po meczu z Hiszpanią, że turniej dopiero wtedy się zaczął. Racje, ale dzisiaj się skończył! I to my jesteśmy najlepsi!

Nie tyle grałeś, co grałeś najlepiej. Zostałeś MVP turnieju

Tak, mając 32 lata. To jest dopiero numer… Zostałem już kiedyś najlepszym atakującym na seniorskich ME, ale nie cieszyłem się specjalnie, bo zajęliśmy piąte miejsce. Teraz życzę tym wszystkim młodym, którzy tutaj byli, żeby im się jeszcze powtórzyły takie chwile, żeby polska siatkówka stawała się coraz większą potęgą.

Jak to w ogóle mogło się wydarzyć? Znów przesuwają cię z pozycji przyjmującego, a ty w nowej roli bijesz całą konkurencję…

Słowo klucz to "zaufanie". Zaufanie, którym obdarzył mnie trener. I zespół też. Czułem się potrzebny, to mnie dopingowało. Wiedziałem, że tylko świetną grą mogę się odwdzięczyć. Pozycję zajmowałem newralgiczną, wszyscy na mnie liczyli, dlatego cieszę się, że głowa mi wytrzymała. Bo bywało różnie – w Gdyni na kwalifikacjach do mundialu nie szło mi tak, jak bym chciał, istniało ryzyko, że się wycofam.

Na szczęście przebłyski dobrej gry nastąpiły na Memoriale Wagnera, dalej ciężko pracowałem i skończyło się pięknie, udowodniłem, że umiem, że jestem uniwersalny. To jest piękna rola, być atakującym, ale bardzo odpowiedzialna, bardzo ciężka w treningu. Ale wypaliłem, naprawdę pomogłem zespołowi dokonać czegoś fantastycznego. I to w miejscu, w którym grałem ostatni sezon w klubie – można przeżyć coś lepszego?

Twoja głowa wytrzymała dzięki Castellaniemu?

Nie tylko moja. Wszyscy cały czas czuliśmy, że ktoś stoi obok. Trener, który – będę się powtarzał, ale i on się powtarzał – cały czas przypominał o zaufaniu do siebie nawzajem. Słuchaliśmy i nie mieliśmy pretensji do tego, komu coś nie wyszło.

Poprzednio wygrali Hiszpanie, teraz wy i Francuzi. Stara hierarchia runęła?

Tego życzę reprezentacji, młodszym zawodnikom przede wszystkim. Potencjał mamy niezwykły.

Młodszym życzysz? A sobie?

Racjonalnie podchodzę do tego wszystkiego, ME dopiero za dwa lata, wiem, że nastąpi kiedyś moment, w którym w kadrze mnie nie będzie. Co nie znaczy, że nie mam marzeń i celów. Na szczęście zdrowia mam jeszcze dużo. No i znów się sprawdziłem!

Masz medal mundialu, ME, zostały igrzyska…

To dopiero byłyby jaja! Tak daleko w przyszłość nie wybiegam nigdy, ale jestem przekonany, że jeśli utrzymamy tempo pracy i poziom zaufania do siebie, to na podium będzie tam szansa ogromna. Widziałeś, jak ci młodzi grają?!

 

Rozmawiał Rafał Stec – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved