Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Sędziowanie siatkówki plażowej to kosztowne hobby

Sędziowanie siatkówki plażowej to kosztowne hobby

gwizdek
fot. archiwum

Cykl turniejów o mistrzostwo Polski wzbudził wiele kontrowersji, głównie organizacyjnych. Zawodnicy narzekali na niskie nagrody oraz sędziów, kibice na zawodników. Dziś głos oddajemy sędziom siatkówki plażowej, którzy przedstawią swój punkt widzenia.

Po turnieju finałowym MP w Niechorzu pojawiły się ze strony zawodników zarzuty, że sędziowanie w tegorocznym cyklu MP nie było najlepsze. Czy pomyłek sędziowskich w tym roku było więcej niż zwykle, czy też ta krytyka to wyraz frustracji zawodników zapytaliśmy sędziego głównego turnieju, Henryka Darochę. Pomyłek sędziowskich jest tyle samo, co zawsze. Kiedyś zawodnicy do tego inaczej podchodzili. Teraz być może niskie nagrody dla zawodników spowodowały, że bardzo chcą wygrać i nieraz obarczają winą sędziego. Czasami obiektywna ocena piłki różni się bardzo od oceny zawodnika zainteresowanego wygraną w meczu. Zadaniem sędziego jest jednak sprawiedliwe prowadzenie meczu, a nie sprzyjanie zespołowi, który chce bardziej wygrać – twierdzi jeden z naszych najbardziej doświadczonych sędziów siatkówki plażowej.

Na finałach w Niechorzu był rzeczywiście problem z jedną decyzją, na 46 spotkań. Gdyby byli na tym meczu sędziowie liniowi, nie byłoby żadnych dyskusji. Podczas turniejów międzynarodowych nie mamy takich dylematów – musimy się martwić tylko o dojazd i o to, by jak najlepiej sędziować na zawodach. Mamy do dyspozycji przeszkolonych sekretarzy i liniowych, boiska są świetnie przygotowane – twierdzi z kolei Agata Łaz, która niedawno w Vaduz w Lichtenstein z dobrą oceną ukończyła kurs dla sędziów międzynarodowych.

Na finałowy turniej przyjechali aktualnie nasi najlepsi sędziowie siatkówki plażowej z wyjątkiem tych sędziów międzynarodowych, którzy akurat w tym czasie byli na zawodach zagranicą. W całym turnieju nie było specjalnych zarzutów do żadnego z sędziów, z wyjątkiem normalnych sytuacji, które powstają w trakcie meczu – dodaje Henryk Darocha. – Jednak dyskusje zawodników z sędziami w siatkówce plażowej również należą do widowiska. Sędziowanie było naprawdę bardzo dobre. W tym roku w Gdyni odbywały się Akademickie Mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej, które były obsługiwane przez 17 naszych sędziów. Zdaniem wszystkich uczestników tych zawodów poziom sędziowania był bardzo wysoki i życzyliby sobie, takiej pracy sędziów podczas każdych zawodów w całej Europie.



Zawodnicy wypominają także sędziom zbyt wysokie, ich zdaniem, stawki za sędziowanie zawodów w porównaniu do prezentowanego poziomu i zarobków zawodników. – Istnieje dużo przekłamań na temat wynagrodzenia sędziów siatkówki plażowej. Owszem, kwoty są wszystkim znane, nie mamy nic do ukrycia, ale trzeba zaznaczyć, że sędziowie nie otrzymują od organizatorów bezpłatnych noclegów – tłumaczy sędzia główny turnieju finałowego. – Kwota brutto, jaką otrzymuje sędzia musi wystarczyć na: dojazd, noclegi i wyżywienie, oraz w przypadku sędziego głównego na wykonanie wielu telefonów, (w sezonie trudno jest znaleźć noclegi nad morzem na 3 dni!) oraz przygotowaniu potrzebnych dokumentów do przeprowadzenia zawodów (protokoły, tabele, itp.). Przy tanich noclegach sędziemu zostaje ok 500 zł, co po przeliczeniu na ok 30 godzin sędziowania w turnieju, wychodzi ok 20 zł za godzinę. Dodatkowo sędziowie zanim zostaną nominowani na zawody mistrzostw Polski muszą kilka lat jeździć na zawody młodzieżowe, gdzie otrzymują zaledwie 75 zł brutto za dzień sędziowania. Jak widać zarobki sędziów siatkówki (szczególnie plażowej, nawet tych międzynarodowych – gdzie dojazd jest szczególnie kosztowny) w porównaniu np. z piłką nożną to naprawdę kosztowne hobby.

Jakiś czas temu zawodnicy grający w cyklu turniejów nadmorskich zgłosili chęć uczestnictwa w kursie sędziowskim. W ślad za tymi deklaracjami nie poszły jednak żadne działania – być może wystraszyli się właśnie tych zawodów młodzieżowych. Nie jest też prawdą, że sędziowie bez względu na poziom swojej pracy mają zagwarantowane pieniądze. Na każdym turnieju sędzia główny prowadzi obserwacje, a słabsi sędziowie nie dostają nominacji na kolejne zawody – mówi Darocha. Dla sędziego wyjazd na turniej siatkówki plażowej to często także trudne zadanie logistyczne. – Każdy ma rodzinę oraz pracę zawodową. – Sędzia powinien stawić się jeden dzień przed zawodami, co często oznacza wykorzystanie dwóch dni urlopu, nie mówiąc o dojazdach np. 500 km w jedną stronę.

Zawodnicy grający na plaży wydają się sprawiać o wiele więcej problemów dyscyplinarnych naszym arbitrom, niż ich koledzy grający w hali – W tej chwili wygląda na to, ze tak właśnie jest – zgadza się Henryk Darocha. – Zawodnicy stali się coraz bardziej agresywni i zamiast skupić się na grze zaczęli bawić się w sędziowanie – mówi Agata Łaz. – Błędy zawsze się zdarzały, ale ostatnio zawodnicy mają pretensje do sędziów również w sprawach organizacyjnych. Też byłam zawodniczką, i rozumiem ich frustrację zwłaszcza po przegranej. Ale jak wytłumaczyć obarczanie sędziów odpowiedzialnością za brzydką pogodę, złej jakości linie na boisku czy brak wody?

Gdyby w siatkówce został zastosowany podobny system oceny piłek jak w tenisie, problemy powinny zniknąć. Testy w hali dają nadzieję zarówno sędziom, jak i zawodnikom i kibicom. – W trakcie meczu na hali trwającego co najwyżej 3 godziny, współpracuje pięciu sędziów, którzy się uzupełniają, natomiast w siatkówce plażowej bardzo często sędzia pracuje 12 godzin dziennie w przeróżnych warunkach – od palącego słońca do deszczu i wiatru. W dodatku najczęściej sędzia pierwszy sam musi podejmować wszystkie decyzje – pomaga mu drugi arbiter, który jednak musi być także skupiony na wypełnianiu protokółu zawodów. Oczywiście przez cały ten czas wymagana jest najwyższa koncentracja. Zawodnicy też sami się nakręcają, gdy nie grają obserwują mecze kolegów i komentują decyzje sędziów, i nie raz, każdy z nich widzi daną piłkę inaczej (z innej perspektywy) dając w ten sposób zawodnikom grającym motywację, aby kwestionować decyzje arbitrów – tłumaczy Agata Łaz, kandydat na sędziego międzynarodowego.

W hali inne relacje panują między sędziami i zawodnikami. Tam na jakiekolwiek niewłaściwe zachowanie zawodnika reaguje trener, którego w siatkówce plażowej nie ma. Być może wysokość zarobków zawodników grających w hali sprawia, że są mniej sfrustrowani – dodaje Darocha.

Sędziowie siatkówki plażowej wydają się rozumieć, że choć organizacja turniejów o mistrzostwo Polski nie jest na światowym poziomie, to należy docenić wysiłki ludzi starających się, by wypadły one jak najlepiej. – Ciężko mieć pretensje do organizatorów – przed sezonem wycofała się firma, która organizowała te zawody przez ostatnie lata. Nowa firma została wybrana na ostatnią chwilę przez postawiony pod ścianą PZPS – mówi Henryk Darocha. – Chwała jej jednak, że zawody mistrzostw Polski się odbyły, bo była realna groźba, że w tym sezonie tego cyklu nie będzie. Wzrosły trochę nagrody dla zawodników, przynajmniej w turnieju finałowym – tu zwycięska para dostała 10 tys. zł.

Ale wciąż nie jest to taka organizacja, jakiej byśmy sobie wszyscy życzyli, jaka jest na świecie – twierdzi Agata Łaz. – Obserwujemy w Polsce od 2004 roku organizację młodzieżowych ME i MŚ, aż po World Tour w Mysłowicach, Warszawie i Starych Jabłonkach, i widzimy, jak to powinno wyglądać. Widać, że wbrew opiniom „da się" to w Polsce zrobić. Henryk Darocha jednak słusznie zauważa: – Tam są zdecydowanie większe budżety na organizację turnieju.

Co więc zrobić, by turnieje mistrzowskie w Polsce przypominały organizacyjnie te w Austrii, Norwegii, Szwajcarii czy Niemczech, lub były podobnie zorganizowane jak World Tour w Mysłowicach i Starych Jabłonkach? – Większe pieniądze pomogłyby siatkówce plażowej. Pięć lat temu, gdy grałam jako zawodniczka, organizacja turniejów wyglądała podobnie – nie zmieniło się wiele na lepsze. Również nagrody dla zawodników są raczej śmieszne w porównaniu do zagranicznych zawodów – twierdzi Agata Łaz. – Większe fundusze pozwoliłyby również na to, aby turniej obsługiwała większa liczba sędziów szczególnie na turniejach finałowych, a to pozwoliłoby zmniejszyć prawdopodobieństwo popełnienia błędów (bo sędzia to też człowiek, a nie maszyna) i bardziej skuteczną pracę. Pewnym rozwiązaniem byłoby przysyłanie na takie turnieje sędziów przez wojewódzkie związki, którzy pomagaliby pisząc protokoły oraz pełniąc obowiązki sędziów liniowych – sami podnosiliby przez taki staż swoje umiejętności, tak jak co roku robią to wolontariusze na turniejach World Tour  – nie ma lepszej „szkoły życia". To właśnie na WT obsada pomocnicza jest prawie najważniejszym ogniwem, wykonującym olbrzymią nieraz niedocenianą (ale tylko przez laików) pracę. Nie tylko po to, by ładnie wyglądało to w TV, ich naprawdę ciężka wręcz całodzienna harówka (to zakwasy gorsze niż po treningach) służy właśnie zawodnikom i oceniającym ich sędziom. Bo w dzisiejszym sporcie, przy coraz szybszych i bardziej różnorodnych akcjach, jak wiemy z różnych, nawet tych wymiernych dyscyplin, o medalach często decydują tysięczne części sekundy czy też milimetry. No właśnie, a jak te milimetry zauważyć na piasku, gdy nie ma komu, dbać w czasie meczu, po każdej akcji o pole wokół linii. Tylko ten, kto sam kiedykolwiek sędziował ze słupka mecz i był sędzią liniowym wie, o czym mowa. Tylko niewielu zawodników, a już na pewno nieliczni kibice, (którzy także nieraz lepiej widzą i znają się na przepisach od sędziego) potrafią zauważyć, jakie szczegóły tej pracy wpływają na niemal każdą ocenę sędziego. Odpowiednie poprawienie i wyrównanie linii czy też podawanie piłek odciąża sędziego w jego pracy i pozwala na pełną koncentrację tylko na grze zawodników, a nie ciągłym odwracaniu swojej uwagi i upominaniu, jak należy wykonywać poprawnie te czynności. Bo przecież to wszystko ma znaczenie, gdyż jedynie sędzia odpowiada („swoją głową"), jeśli nie może prawidłowo ocenić sytuacji.

Więc może nawet wystarczyłoby gdyby znalazły się pieniądze na noclegi i wyżywienie dla takich wolontariuszy-fanatyków siatkówki z prawdziwego zdarzenia (zawodników i sędziów), także na zawody siatkówki plażowej mistrzostw Polski! Poziom gry wciąż się podnosi, więc wymagania wobec sędziów są coraz większe – twierdzi Agata Łaz. – Mamy już całoroczne boiska w SMS w Łodzi, kolejny ośrodek powstaje w Kedzierzynie Koźlu, poziom naszych zawodników jest coraz wyższy, ale wciąż mamy za mało ogólnopolskich turniejów na wysokim poziomie, gdzie polscy zawodnicy mogliby rywalizować z innymi – kończy Henryk Darocha.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved