Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > (Nie)popularne mistrzostwa

(Nie)popularne mistrzostwa

x - [stare] Mistrzostwa Europy (M) 2009
fot. archiwum

Turcja już po raz drugi jest organizatorem Mistrzostw Europy. Jednak te, które rozgrywane są w Izmirze i Stambule nie cieszą się dużym zainteresowaniem kibiców. W 1967 roku polska reprezentacja właśnie w Turcji zdobyła pierwszy medal na ME.

Teraz Polacy są na najlepszej drodze do poprawienia tego wyniku. By znaleźć się w półfinale Polacy muszą wygrać dwa z trzech meczów, jakie zostały im w II rundzie.

Staramy się skupiać tylko na kolejnym rywalu, a nie wybiegać daleko w przyszłość – asekuracyjnie stwierdza Michał Bąkiewicz . Pozostali zawodnicy też starają się unikać deklaracji o medalu, ale sami przyznają, że byłoby żal nie wykorzystać takiej okazji jak akurat nadarza się w Turcji na sukces.

Bilety tanie, kibiców brak



Mistrzostwa Europy, które rozgrywane są w Izmirze i Stambule nie cieszą się dużym zainteresowaniem kibiców. Na mecze z udziałem reprezentacji Turcji w Halkapinar Sport Hal (pojemność 9 tys. osób) przychodzi średnio po 3,5 tys. widzów. Na pozostałych trybuny świecą pustkami. Organizatorzy nie ukrywają, że liczyli na znacznie lepszą frekwencję, a do przyjścia na halę miała zachęcić bardzo niskie ceny biletów, w przeliczeniu na złotówki, wejściówka na jeden dzień kosztuje 9,5 zł. Nie za wielu jest również kibiców innych reprezentacji, w tym z Polski. Być może zmieni się to w II fazie, albo już w walce o medale. Na pewno siatkówka w Turcji nie ma co się równać do piłki nożnej czy choćby koszykówki. W dziennikach sportowych, których w kraju nad Bosforem jest kilka, pisze się praktycznie tylko o największych piłkarskich klubach Turcji, Fenerbahce, Galatasaray i Besiktasie, o siatkówce marginalnie, mimo, że ME obywają się w Turcji. – Na meczach z udziałem Turcji jest jakaś mała namiastka atmosfery, a tak to kiepsko to wygląda – mówi Michał Ruciak , który dosyć szybko po przyjeździe do Izmiru zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu.

Kiepskie jedzenie

Na pewno miejscowe jedzenie nie jest jakieś rewelacyjne, ale akurat ja nie mam z tym problemów. Mój żołądek to akceptuje i żadnych dolegliwości zdrowotnych nie mam – stwierdza przyjmujący ZAKSY. Kłopoty ze zdrowiem wynikający najprawdopodobniej z jakiegoś zatrucia pokarmowego mieli natomiast Paweł Woicki i Zbigniew Bartman i potrzebne było wzmocnienie poprzez kroplówkę. Na nieco inne problemy narzeka natomiast Bartosz Kurek . – Bardzo nie lubię naszego autobusu, który wozi nas na halę. Ilość miejsc jest ściśle wyliczona i siedzimy jak sardynki, jeden przy drugim. Jest to bardzo niewygodne. Na szczęście podróż nie trwa długo. Poza tym wszystko jest okej – stwierdza Kurek.

Pojawiają się oferty

Dobra gra polskiej reprezentacji już spowodowała, że kilkoma zawodnikami zaczęli interesować się menedżerowie z całej Europy. Wystarczył jeden bardzo dobry set Michała Ruciaka, który w piątkowym meczu zmienił Michała Bąkiewicza, że pod szatnią na polskiego przyjmującego czekał już przedstawiciel tureckiego Galatasaray Stambuł. – To na pewno może tylko cieszyć, że ktoś dostrzega dobrą grę – mówi Ruciak. – Jest tutaj wielu przedstawicieli klubów z całej Europy. Każdy liczy, żeby się pokazać i może kiedyś w przyszłości przyjąć taką ofertę. Jeśli człowieka dostrzegają, to oznacza, że ta praca, którą się ostatnio wykonało i cały czas wykonuje, ciężkie treningi itd. idzie dobrą drogą. Ja jednak to nigdzie się nie wybieram mam ważny kontrakt z Kędzierzynem, a na razie to się skupiam na mistrzostwach Europy – stwierdza przyjmujący polskiej reprezentacji.

 

*Autorem tekstu jest Rafał Myśliwiec (Super Nowości)

źródło: Super Nowości

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved