Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Droga Agaty

Droga Agaty

Agata Mróz
fot. archiwum

Dzwoni Naczelny i mówi: „napisz coś o tym swoim reportażu o Agacie Mróz". Pisanie o „Drodze Agaty" jest równie trudne, co praca nad nią, do tego trochę dla autora niezręczne, ale cóż. Z Naczelnym się nie dyskutuje...

Wspomnienie, podobnie jak życiowa droga Agaty, rozpoczyna się w Tarnowie. – „Agata była dzieckiem bardzo żywym, wszędzie jej było pełno, nie lubiła usiedzieć w jednym miejscu" – opowiada, na położonym niedaleko od rodzinnego domu placu zabaw, Ryszard Mróz . – „Bakcyl do sportu chyba odziedziczyła po rodzicach, ja grałem w koszykówkę, żona w siatkówkę" – dodaje, wciąż wyglądający na koszykarza, tata Agaty. Chwilę później zabiera nas tam, gdzie dwukrotna mistrzyni Europy rozpoczęła swoją przygodę z siatkówką. Zaglądamy do hali, gdzie Małgorzata Podstawska, pierwsza trenerka Agaty, niestrudzenie prowadzi zajęcia z młodymi siatkarkami. Siedząc na terenie, obchodzącego w tym roku stulecie istnienia, klubu głowa rodziny Mrozów wraca do początków choroby córki i jej wątpliwości związanych z dalszymi treningami. – „Cieszyła się później, że nakłoniłem ją do powrotu, po którym rozpoczęła się jej wielka kariera" – mówi drżącym głosem.

O tej bez wątpienia wielkiej karierze, opowiada Andrzej Niemczyk , dla Agaty postać szczególna. – „Nas jakoś choroby zbliżyły bardzo. Jak ja tam jakoś dłużej siedziałem przy barze hotelowym, to ni stąd, ni zowąd schodziła Agata i mówiła: trenerze, jutro ciężki dzień mamy, chodźmy spać" – wspomina w swoim stylu trener „Złotek". Chwilę później wracamy do Zagrzebia 2005.- "Przed mistrzostwami Agata miała problemy zdrowotne, obawiała się, że nie pojedzie do Chorwacji, była bardzo smutna. Dlatego na bankiecie, po finale cieszyła się podwójnie. Ze złotego medalu, i z tego, że zagrała bardzo dobrze" – dodaje ten, któremu śmiertelną chorobę udało się pokonać.

– „Mówię ja stary chłop, nieuleczalnego raka przetrzymałem, a tu młody człowiek, który dopiero wchodził w życie… chętnie bym się zamienił" – mówi chwilę później Andrzej Niemczyk.



Za serce chwytają słowa kolejnego narratora, któremu udało się wygrać mecz z chorobą, czyli Giby. – „Co bym powiedział, gdybym ją spotkał? Że, przeżyła wspaniałe życie na tym świecie. Jest bez wątpienia symbolem tego, jak przezwyciężać trudności losu i się nie poddawać. Powiedziałbym jej, że jest bohaterką. Nie przychodzi mi do głowy żadne inne słowo, które oddaje to, co chciałbym o niej powiedzieć"- mówi ze łzami w oczach człowiek, który wielokrotnie wspomagał naszą siatkarkę w jej heroicznej walce. W przejmujący sposób prosi też wszystkich, o wypełnienie niepisanego testamentu Agaty. – „Błagam wszystkich. Jeżeli jest możliwość pomocy, pomagajcie! Wystarczy zrobić badanie krwi, a jeden dawca szpiku może uratować wiele ludzkich istnień. Proszę wszystkich w Polsce i na całym świecie, wszystkich, który mnie słuchają. Bądźcie dawcami szpiku, ratujcie innych!"- apeluje wprost do kamery.

– „Chciałbym kiedyś spotkać się z córką i mężem Agaty"- powiedział Brazylijczyk nagrywającej go w Moskwie Barbarze Włodarskiej . Do takowego spotkania – dzięki Andrzejowi Grzybowi (nagranie w stolicy Rosji to zresztą też jego zasługa) – doszło w Łodzi, przy okazji meczów Polska – Brazylia w World League. To spotkanie dla wszystkich było czymś było czymś wyjątkowym. Dla Jacka Olszewskiego w szczególności. „Czas wolny" to dla niego od roku termin abstrakcyjny. – „Czasami jest ciężko, czasami prosto, ale chyba każdy facet dałby radę. Oprócz tego, że nie możemy karmić piersią, wszystkie inne czynności możemy wykonywać tak samo jak matka. Dowodem, na to, że dobrze zajmuję się Lilką jest to jak wygląda, a wygląda przeuroczo" – opowiada, wracając do reportażu, nad jednym, z warszawskich jeziorek. Jackowi, należą się wielki szacunek oraz specjalne podziękowania za udostępnione materiały filmowe. Dzięki jego uprzejmości (i księdza Macieja Makuły ) widzowie mogą przeżyć emocje związane z niezapomnianym ślubem w Tarnowie i z ostatnimi chwilami życia we wrocławskim szpitalu. Życia, które dla jest lekcją dla nas wszystkich. – „Jeden etap się skończył, ale drugi się zaczął. Myślę, że gdyby Agata wyzdrowiała, to nie osiągnęłaby tego, co osiągnęła umierając. Czasami ludzie potrzebują szoku, żeby wywarło to na nich wrażenie. Osoby, które wyzdrowieją i przeżyją bardzo szybko są zapominane" – kończy reportaż mąż Agaty.

*Autorem tekstu jest Bartosz Heller (TVP Sport)

źródło: Magazyn Siatkówka

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved