Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME, gr. C: Grecy idą jak burza, Hiszpania lepsza od Słowacji

ME, gr. C: Grecy idą jak burza, Hiszpania lepsza od Słowacji

x - [stare] Mistrzostwa Europy (M) 2009
fot. archiwum

Reprezentacja Grecji pokonała drużynę Słowenii i z kompletem zwycięstw awansowała do drugiej rundy mistrzostw Europy. Słoweńcy dzielnie walczyli, ale urwali tylko jednego seta. Drugie miejsce w tabeli zajęli Hiszpanie, którzy pokonali dziś 3:2 Słowację.

Do pierwszego dziś spotkania rozegranego w grupie C z pewnością z większym spokojem przystąpili Grecy , którzy zdążyli sobie już zapewnić awans wygrywając dwa poprzednie spotkania. Ów spokój przejawił się już przy wystawieniu przez selekcjonera Hellady pierwszej szóstki znacznie różniącej się od tej z poprzednich dwóch meczy. Śmiało można powiedzieć, iż Grecy odkryli wszystkie karty, gdyż w ciągu tych trzech spotkań każdy zawodnik z powołanej na turniej czternastki zdążył się zameldować na parkiecie.

Słoweńcy natomiast po dwóch porażkach byli na z góry straconej pozycji i tylko wygrana z zaskakująco dobrymi Grekami i korzystny wynik meczu Hiszpania-Słowacja mogły ich uratować.

Pierwszy set zaczął się bardzo korzystnie dla Greków. Po skutecznym ataku, błędzie przeciwnika, oraz silnym uderzeniu leworęcznego Lappasa było już 3:0. Jednak po chwili ich rywale szybko zniwelowali przewagę i między innymi po dwóch skutecznych blokach Słoweńcy doprowadzili do remisu 3:3. Od początku pierwszej odsłony z dobrej strony pokazał się drugi atakujący Greków Armenakis , który niemiłosiernie obijał ręce blokujących, a nawet w jednej z akcji na początku seta miał okazję zaatakować na czystej siatce. Jednak po jednej z akcji tego właśnie zawodnika sędzia pomylił się na korzyść Słoweńców, którzy tym samym wyszli na jednopunktowe prowadzenie i utrzymali je do zejścia na przerwę techniczną. Jednak po powrocie na parkiet nieznaczną przewagę zdobyli potomkowie Achillesa. Nie przez przypadek wymieniłem właśnie tego mitycznego bohatera, otóż greccy siatkarze również mieli pewien słaby punkt- nie mogli przebić się przez blok przeciwnika i właśnie z tego powodu przegrywali 10:11. Po ofiarnej obronie Cuturicia i ataku Urnauta , Słoweńcy schodzili na drugą przerwę techniczną prowadząc 16:15. Kiedy zawodnicy wrócili do gry po punktowej zagrywce i skutecznym ataku z krótkiej Pajenka nasi przeciwnicy z tegorocznych eliminacji do Mistrzostw Świata prowadzili 18:14. Kiedy wydawało się, że reprezentanci Słowenii dosyć pewnie wygrają pierwszą partię, Grecy zaczęli odrabiać straty. Po skutecznym bloku Hellady było już tylko 19:18 Na przemian jedno- i dwupunktowa przewaga utrzymywała się w końcówce seta. W międzyczasie trener Greków dokonał podwójnej zmiany wprowadzając pierwszoszóstkowego atakującego i rozgrywającego. Roszada ta przyniosła oczekiwane efekty, reprezentacja Grecji doprowadziła do stanu 23:23, jednak po zepsutej zagrywce to Słoweńcy mieli piłkę setową. Z powodu wielu zepsutych zagrywek przy piłkach setowych i ofiarnej grze obu ekip set ciągnął się w nieskończoność, niczym wojna trojańska, ale w końcu, z resztą tak samo jak w wyżej wspomnianej potyczce to Grecy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając 34:32 po niewybaczalnym błędzie przeciwnika- dotknięciu siatki przy piłce przechodzącej i skutecznym bloku na Skecie .



Drugą odsłonę to Słoweńcy zaczęli od prowadzenia 3:1, jednak ich rywale szybko ją zniwelowali, a na pierwszej przerwie technicznej prowadzili już 8:7. Przewaga ta utrzymywała się kiedy Armenakis skutecznie zaatakował, zdobywając punkt na 11:10. Na przerwie technicznej Grecy prowadzili 16:14, jednak zaraz po jej zakończeniu Słoweńcy doprowadzili do rezultatu 16:16. Okazało się, że to dopiero początek, bo po asie serwisowym Vincicia reprezentacja Słowenii prowadziła już 19:16. Jednakże scenariusz tej odsłony przypominał odrobinę pierwszą partię, gdyż po chwili bogowie zaczęli znów sprzyjać Grekom- po blokach na Urnaucie i Skecie, a także udanej kontrze zakończonej ciosem Armenakisa, wyszli oni na prowadzenie 21:20. Przy stanie 22:22, szkoleniowiec greckiego teamu po raz kolejny zdecydował się na podwójną zmianę. Po potrójnym bloku na Urnaucie zwycięzcy pierwszej partii mieli już piłkę setową, jednak Vincić wygrywając przepychankę na siatce w kolejnej akcji doprowadził do stanu 24:24. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 26:24 dla Greków dzięki punktowej zagrywce.

Trzecia odsłona zaczęła się od gry punkt za punkt i mimo błędów własnych w ważnych momentach poszczególnych akcji Grecy na przerwę techniczną schodzili z dwupunktową przewagą, którą skutecznie powiększali po upłynięciu 60-sekundowej przerwy. Po ataku w samą linie boczną Armenakisa było już 11:8, a gdy zawodnicy Hellady dołożyli do tego punktowy serwis i dwa bloki przewaga urosła do sześciu punktów. Po podwójnym bloku Lappasa i Tzouritsa tablica świetlna pokazywała wynik 18:11 i wydawało się, że to już praktycznie koniec meczu. Jednak Słoweńcy zdobyli punkt blokiem i na polu zagrywki zameldował sie Mitja Gasparini . Swoją potężną zagrywką totalnie rozbił przeciwników, kiedy jego koledzy dołożyli do tego zaangażowanie w grę obronną, bez problemu wykorzystali niemoc Greków w przyjęciu i doprowadzili do prowadzenia 19-18. Od tej pory Słoweńcy nie wypuszczali już z rąk jednopunktowego prowadzenia i zakończyli trzecią odsłonę wynikiem 25:23 po ataku Gaspariniego i postawieniu szczelnego potrójnego bloku.

Czwarta partia zaczęła się od prowadzenia zmotywowanych przebiegiem wydarzeń w poprzednim secie Słoweńców. Po kiwce Urnauta prowadzili oni 4:2, jednak kilka akcji później, za sprawa fenomenalnej krótkiej Tzouritsa było już 5:5. Do przerwy technicznej Grecy zdążyli zdobyć jednopunktowe prowadzenie, jednak potrójny blok Słoweńców i as serwisowy Cuturicia sprawił, że reprezentanci Hellady przegrywali 9:11. Po czasie, który wziął trener greckiej kadry, as serwisowy Armenakisa doprowadził do wyniku 12:12. Jednak jedną akcję później Mitja Gasparini odpowiedział tym samym i Słoweńcy znów mieli dwa punkty przewagi. Bloki na Gasparinim oraz Urnaucie. Od tego momentu żadna z ekip nie wyszła na prowadzenie wyższe niż jeden punkt, aż do rezultatu 21:16 po ataku Lappasa. Jednakże po przerwie na prośbę trenera Słowenii, jego podopieczni doprowadzili do remisu 21:21. Okazało się że były to ostatnie trzy punkty jakie dane było zdobyć Słoweńcom na tych mistrzostwach, gdyż set zakończył się zwycięstwem Greków 25:21.

 

Słowenia – Grecja 1:3
(32:34, 24:26, 25:23, 21:25)

Składy zespołów:
Słowenia: Pajenk (10pkt.), Vidic (10), Sket (10), Urnaut (17), Vincic (5), Cuturic (14), Skorc (libero) oraz Gasparini (11), Smuc i Plesko
Grecja: Christofidelis (9), Lappas (12), Andreadis (4), Kournetas, Armenakis (22), Tzourits (13), Stefanou (libero) oraz Prousalis, Karipidis (1), Pantaleon (6), Roumeliotis (2) i Papadimitriou

 


Drugie ze spotkań w grupie C było z pewnością ważniejsze, gdyż od niego zależało, która z ekip będzie liczyła się w dalszej rundzie Mistrzostw Europy. Czysto teoretycznie to Hiszpanie byli faworytami , jednak solidny zespół Słowacji potrafi zaskoczyć dobrą formą.

Pierwsza partia zaczęła się od prowadzenia obecnych mistrzów europy 4-2, jednak ich chaotyczna gra w obronie pozwoliła Słowakom wyrównać już przy stanie 4-4. Początkowo obaj rozgrywający nie mogli zgubić bloku, jednak po kilku akcjach Miguel Falasca coraz częściej czyścił siatkę swoim atakującym. Dzięki temu, a także silnej zagrywce Hiszpanie na pierwszej przerwie technicznej prowadzili trzema punktami. Po powrocie na parkiet dysproporcja między zespołami coraz bardziej się zwiększała. Rozgrywający bełchatowskiej Skry umiejętnie prowadził grę w ataku przez wszystkie strefy, natomiast Słowacy borykający się z blokiem nie potrafili znaleźć sposobu na skończenie akcji. Po asie serwisowym Miguela Falasci było już 12-7, a pełna swoboda rozgrywani, mocna zagrywka i ataki na ruchomych blokach pozwoliły powiększyć przewagę do sześciu punktów przy stanie 20-14. Na nic zdały się zarówno podwójna zmiana jak i wprowadzenie Lukasa Divisa, gdyż ze strony Słowaków był to set bez historii. Atak z krótkiej Torresa dał Hiszpanom pierwszą piłkę setową przy stanie 24-17. Co prawda skuteczny atak Sopki dał reprezentantom Słowacji osiemnasty punkt, jednak autowa zagrywka zakończyła pierwszą odsłonę.

Drugi set to nasi sąsiedzi z południa zaczęli od prowadzenia 4-1, jednak kilka kłopotów z wyprowadzeniem akcji i błąd w przyjęciu Martina Sopko, sprawił że stopniała ona do jednego punktu. Po obu stronach było wiele zepsutych zagrywek, a Słowacy z akcji na akcję zaczęli narzucać swoje tempo, nawet po skutecznej krótkiej Torresa przewaga nadal wynosiła aż cztery punkty. Obraz gry wyglądał trochę jakby zawodnicy po pierwszym secie zamienili się koszulkami, a nie stronami boiska. Przed druga przerwą techniczną Nemec zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki trafiając hiszpańskiego libero i tym samym dając drużynie prowadzenie 16-11. Po powrocie z przerwy ten sam zawodnik wcelował w… sędziego liniowego. Na szczęście w kolejnej akcji Słowak zrehabilitował się zdobywając punkt z ataku. Co prawda mistrzowie europy przegrywali już tylko jednym oczkiem przy stanie 17-18, ale błędy w ważnych momentach i ofiarna gra libero Martina Pipy nie pozwoliła im utrzymać tego stanu rzeczy w najważniejszym momencie seta, ostatecznie przegranego 25-21

Trzecia partia na samym początku była bardzo wyrównana, jednak u Słowaków powoli zaczęły pojawiać się kłopoty podobne do tych z pierwszej partii – błędy w przyjęci nie pozwalały Masnemu na gubienie bloku i skazywały atakujących na borykanie się z hiszpańską ścianą. Mimo tych trudności reprezentanci Słowacji nie pozwalali przeciwnikom na ucieczkę z wynikiem- na drugiej przerwie technicznej było tylko 16-14 dla Hiszpanów. Po skutecznym ataku Nody i dużym aucie Nemca obrońcy tytułu prowadzili 19-15 i od tej pory skutecznie powiększali swoją przewagę. Po bloku na Sopce było 21-17, a kiedy Nemec uderzył w pół siatki 22-17. Set wynikiem 25-18 zakończył nieudanym serwisem Lukas Divis, który na parkiecie zastąpił Martina Sopko.

Kolejna partia zaczęła się od prowadzenia 3-1 Słowaków. W jednej z pierwszych akcji Nemec trafił w stanowisko komentatorów i chyba od tej pory wszyscy polscy trenerzy i dziennikarze dziękują Bogu, że Słowak nie gra w PlusLidze. Na pierwszej przerwie technicznej Hiszpanie prowadzili jednym punktem, a po powrocie na parkiet doprowadzili do trzypunktowego prowadzenia przy stanie 11-8. W tym momencie trener Słowaków poprosił o czas dla swojej drużyny, a po tych 30 sekundach graj jego zespołu zmieniła się nie do poznania. Po ofiarnej obronie zakończonej kontrą, zablokowaniu Guilermo Falasci, oraz Nody, ataku Kmeta i kolejnym bloku na Falasce, Słowacy prowadzili na drugiej przerwie technicznej 16-12. Po ataku na czystej siatce z szóstej strefy Martina Sopki i nieudanej krótkiej w wykonaniu Torresa, przewaga urosła do pięciu punktów. Ozdobą końcówki tego seta była piłka wystawiona do ataku z krótkiej jedną ręką przez Michała Masnego, po której Słowacy prowadzili 21-14. Kiedy Bencz wykonał skuteczny atak na potrójnym bloku reprezentanci Słowacji mieli pierwszą piłkę setową przy stanie 24-17. Co prawda Hiszpanie bronili się jeszcze przez dwie akcje, ale było to jedynie opóźnianie egzekucji, gdyż ostatecznie przegrali 19-25 i wszystko miało się rozwiązać w piątym secie.

Tie break zaczął się kończącym atakiem z krótkiej Torresa, następnie punkt przeciwnikom oddał g. Falasca posyłając serwis w aut. Drugi punkt dla mistrzów Europy zdobył kolejnym atakiem ze środka Garcia-Torres, natomiast cztery następne oczka Hiszpanie zawdzięczają Israelowi Rodriguezowi który kolejno splasował piłkę w ataku po prostej, wykonał plas do skosu, wybił piłkę po rękach blokujących, aż w końcu wraz z Salasem zablokował Bencza przy stanie 6-3. Zaraz po tej akcji selekcjoner reprezentacji Słowacji poprosił o czas. Po powrocie na parkiet krótka w wykonaniu Kohuta została zablokowana, dając tym samym siódmy punkt obecnym mistrzom europy. W następnej akcji środkowy ze Słowacji poprawił się, zdobywając punkt dla swojej drużyny. Trzypunktowa różnica utrzymywała się aż do stanu 9-6, kiedy nasi południowi sąsiedzi zaczęli odrabiać straty. Dzięki skutecznemu atakowi Ogurcaka w kontrze było już 10-10, jednak atak Nody oraz błędy Ogurcaka i Sopki w kolejnych atakach pozwoliły Hiszpanom spokojnie doprowadzić do zakończenia piątego seta. As serwisowy Jose Rodrigueza dał im pierwszą piłkę setową przy stanie 14-10. Co prawda ten sam zawodnik zepsuł kolejną zagrywkę, lecz już w następnej akcji kropkę nad "i" postawił Torres skutecznie atakując ze środka.

 

Słowacja – Hiszpania 2:3

(18:25, 25:21, 18:25, 25:19, 11:15)

Składy zespołów:

Słowacja: Masny, Kohut (8), Sopko (16), Ogurcak (11), Nemec (11), Kmet (7), Pipa (libero) oraz Bencz (10), Kubs, Zatko i Divis jr.

Hiszpania: Falasca G. (7), Noda (14), Falasca M.A. (5), Molto (1), Garcia-Torres (17), Rodriguez I. (17), Lobato (libero) oraz Rodriguez F., Hernan, Salas (10), Barcala (4) i Palharini

 

Zobacz także:
Wyniki i tabela grupy C mistrzostw Europy siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved