Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi wojewódzkie > Natalia Geremek: Rola kapitana nie jest łatwa

Natalia Geremek: Rola kapitana nie jest łatwa

ligi polskie - III liga
fot. archiwum

W nowym sezonie Natalia Geremek, rozgrywająca SKF KS Poznań będzie kierowała grą drużyny nie tylko jako rozgrywająca. Zawodniczka wybrana została kapitanem zespołu. O tym i o wielu innych rzeczach Natalia opowiada w poniższym wywiadzie.

SKF KS Poznań to Twój pierwszy w karierze klub, jak trafiłaś do Stowarzyszenia?

Natalia Geremek: "To długa historia. Zaczęło się od XIV LO, gdzie uczęszczając na treningi żeńskiej i męskiej sekcji, poznałam, obecnego opiekuna zespołu i prezesa SKF-u, Damiana Gapika. Prowadzone przez niego treningi były pełne świeżości i wprowadzały nutkę fachowości do licealnej gry."

Zostałaś wybrana kapitanem zespołu, czy jest to rola trudna? na czym polega rola kapitana w SKF-ie?



"Oczywiście, że nie jest to łatwa rola. Najprościej być zwykłym zawodnikiem i patrzeć tylko na siebie. Ogólnie mówiąc moje zachowanie na boisku strasznie się zmieniło. Nie złoszczę się, gdy gra nie układa się po mojej myśli tak jak to miało miejsce wcześniej. Jako kapitan staram się mieć inne podejście do każdej zawodniczki. Jedną trzeba pochwalić, a drugiej wypomnieć błędy by zmobilizować do gry. Cenię sobie dziewczyny, które potrafią nawiązać ze mną konwersacje i nie boją się powiedzieć, co myślą o każdej z nas, czy o meczu. Niestety takich osób jest niewiele. Tym, które potrafią bardzo dziękuję, łatwiej wtedy dojść do porozumienia."

Jak wyglądała Twoja dotychczasowa przygoda z siatkówką?

"Mój początek, to pierwsze odbicia na podwórku przed domkiem. Kiedy Tato mnie zobaczył, zaczął troszkę trenować, zbudowaliśmy nawet własne boisko. W gimnazjum uczęszczałam wraz z siostrą na treningi, w liceum było podobnie. Siatkówka już od dzieciństwa była dla mnie odskocznią, gra sprawia mi radość i jest świetnym odreagowaniem od stresu, z którym borykamy się na każdym etapie swojego życia. Dlatego nigdy nie przerwałam gry w tą dyscyplinę."

Czy poziom III ligi Cię zaskoczył? Spodziewałaś się meczów trudniejszych, łatwiejszych?

"Nigdy nie interesowało mnie to, z jakim rywalem gramy, bo wygrać można z każdym przeciwnikiem. Siatkówka to sport, a jak dobrze wiemy w sporcie wszystko może się wydarzyć. Ważne jest by myśleć na boisku i grać w zespole ciałem i dusza, pokazać swoja twarz oraz 100% zaangażowania, a umiejętności będą procentować."

Jak z perspektywy zawodniczki wyglądają zajęcia w Stowarzyszeniu?

"Zajęcia są prowadzone solidnie i ciekawie, strategia zajęć dobrze rozłożona w czasie. Opiekun zespołu jest bardzo spostrzegawczy, szybko wnioskuje, co zawodniczka niepoprawnie wykonuje, a efekty zmiany widać już po paru minutach. Asystenci są bardzo pomocni podczas treningów, dzięki nim występuje jeszcze większa dyscyplina, za co bardzo im dziękuję. Przeraża mnie ostatnio wysoka frekwencja na zajęciach, uważam, że może to mieć konsekwencje dla zawodniczek budujących główny skład, poprzez skupienie mniejszej uwagi na popełniane błędy. Z drugiej strony uczymy się wiele, teraz trzeba wykorzystywać to na meczach i nie ograniczać się w nabytych umiejętnościach."

Czy masz swój siatkarski wzór? Jeśli tak, to, na kim się wzorujesz?

"Trudno mi powiedzieć. Zawsze, kiedy gram z lepszymi od siebie staram się wzorować się na nich, podpatrzeć jak oni to robią, bo przecież ja też tak mogę. Przez cały okres liceum wzorowałam się na osobie naszego obecnego opiekuna, który prowadził męską sekcje i jednocześnie był kapitanem zespołu. Umiał poderwać cały zespól do gry, nigdy nie tracił nadziei, jego pozytywne emocje zawsze udzielały się zespołowi, a przy tym miał niezwykłą umiejętność ciągłego myślenia i analizowania tego, co dzieje się na boisku. W reprezentacji siatkówki męskiej, każdy zawodnik ma coś niesamowitego w swoich ruchach, ale w szczególności podziwiam Pawła Zagumnego, który potrafi zgubić blok, a jego piłki "płyną". Uwielbiam patrzeć na jego grę."

Od rozgrywającej zależy bardzo wiele, czy grając czujesz dodatkową presję czy wsparcie od zespołu?

"Zgadza się, od rozgrywającej zależy wiele. Na moich barkach spoczywa decyzja komu rozegrać, by atak mógł być punktowy. Ale dla mnie to żadna presja. Robię to, co mówi trener i staram się zagrać jak najlepiej, obojętnie, na jakiej pozycji jestem! O wsparciu niestety nie można mówić w naszym zespole. Są przejawy tego na meczach. Regularnie czuję się wspierana przez Luizę Kwiatek, którą bardzo cenię, mimo młodego wieku i nieutemperowanego charakteru, Zosię Barwicką, która swoim entuzjazmem wpływa pozytywnie na moją grę oraz Almę Hoffman, która czasami potrafi zapunktować w taki sposób, że pobudza mnie to do dalszego działania. Jednakże takich momentów jest wciąż za mało, dlatego wspierać musimy się jako zespół, bo jeszcze nikt nie wygrał meczu jako jednostka."

Trudno jest występować w zespole z siostrą?

"Oczywiście, że nie! Kocham moją siostrę (naszą libero) i gra z nią jest ogromna przyjemnością. Ponadto jest bardzo cenną zawodniczka. Nie tylko przyjmuje, lecz zawsze mogę liczyć na to, że podpowie co robię źle i zasugeruje, która zawodniczka w danej chwili ma większe predyspozycje do skończenia ataku. Takie rady są bardzo pomocne i ważne dla mnie."

Czy pozycja rozgrywającej jest dla Ciebie optymalna? Jak się na niej czujesz?

"Czy wymarzona?? Hm…gdybym miała 185cm wzrostu to chciałabym być przyjmująco-atakującą. Trudno, Bóg nie dał mi takiego wzrostu, więc pozycja rozrywającej jest z pewnością lepszym wyjściem. Pozycja ta daje wiele satysfakcji. Gdy tylko jest czyste przyjęcie, cudowne rozegranie i efektowny, punktowy atak, cóż więcej pragnąć. Siatkówka jest totalnym oderwaniem się od rzeczywistości, dlatego będąc na boisku czuje się jak anioł w niebie, a fakt, że mam możliwość dotknięcia każdej drugiej piłki to niemal otarcie się o raj."

Czy jako zespół, który jako kapitan firmujesz, postawiłyście sobie w szatni jakieś cele na pierwszy, debiutancki sezon?

"Tak. Powiedziałyśmy sobie, że nie będziemy przeklinać, puszczać tzw. fochów, bez kłótni i gramy swoje. A tak naprawdę to dopiero wchodzimy w etap wzajemnego zaufania na boisku i rozumienia się."

Czy masz jakiś boiskowy pseudonim?

"W SKF-ie nie posiadam żadnego pseudonimu, ale wracając myślami do przeszłości, z uśmiechem na twarzy wspominam pseudonim nadany mi przez kolegów z męskiej drużyny XIV LO – "szefowa"."

Jaka jesteś po meczu….w życiu codziennym, jakie są Twoje zainteresowania poza siatkarskie?

"Po meczu…. zmęczona albo niewyżyta lub spełniona. Poważnie reasumując, to pracuję, studiuję i żyję. Wiem, ze kiedyś nadejdzie dzień odejścia z klubu. Wtedy zapisze się na kurs tańca, gdyż zawsze mnie fascynował. Wolny czas spędzam ze znajomymi i przyjaciółmi na dobrej zabawie."

Czy bycie trzecioligową siatkarką wymaga wielu wyrzeczeń?

"Jak wszystko, co sprawia przyjemność i nie przynosi zysków. Trudno jest pogodzić pracę, studia zaoczne, dom, z treningami i sobotnimi meczami. Pomimo wszystkiego, jeśli kocha się to, co się robi to można wszystko. Dobrze jest spędzać ten wolny czas czynnie, a nie biernie dla własnego samopoczucia, kondycji i spełnienia się."

Rozmawiał: Mikołaj Maćkowiak

 

źródło: skf-ks-poznan.dzs.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi wojewódzkie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved