Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Piotr Gruszka uczy się bić z prawej

Piotr Gruszka uczy się bić z prawej

Piotr Gruszka
fot. archiwum

Trener reprezentacji siatkarzy Daniel Castellani zabiera na mistrzostwa Europy do Turcji aż trzech atakujących, choć wiadomo, że w szóstce wyjdzie tylko jeden. Na czele listy pozostaje Piotr Gruszka, ale weteran kadry wciąż uczy się gry na nowej pozycji.

Castellani chce zaczynać mecze ME z Gruszką w wyjściowym składzie, a młodzi Jakub Jarosz i Marcel Gromadowski mają pozostawać w odwodzie. Teoretycznie "Grucha" mógłby w Izmirze w razie konieczności wrócić na swoją nominalną pozycję przyjmującego, ale taka ewentualność nie wchodzi w grę.

Chyba zostanę na ataku, brak już czasu na zmiany, tym bardziej że nasi przyjmujący są w naprawdę dobrej dyspozycji. Nie miałoby to więc sensu – tłumaczy Gruszka, który czuje się w roli atakującego coraz lepiej. Podczas kwalifikacji MŚ w Gdyni szło mu co prawda kiepsko, ale tydzień później w Memoriale Wagnera w meczach z renomowanymi rywalami – Hiszpanią i Włochami – kilkakrotnie pokazał, na co go stać.

Jeden z największych rutyniarzy ekipy narodowej (ponad 250 występów na koncie) wciąż teraz musi odpowiadać na pytania, jak się przestawił z przyjęcia na atak.



Łatwe to nie jest – przyznaje "Grucha". – W tym roku jednak przychodzi mi to bardziej naturalnie. To musi chwilę potrwać, na hurra nic się nie da zrobić. A ja czuję się coraz lepiej z każdym meczem.

Gruszka wylicza trudności: – Technicznie gra w ataku to spore wyzwanie. Jestem przyzwyczajony do atakowania z lewego skrzydła, a musiałem się przenieść na prawą stronę, skąd jest większość akcji. Poza tym inne nabiegi, kąty uderzeń. To nie jest to samo, co w siatkówce żeńskiej. Dziewczyny są bardziej uniwersalne, u nas pozycje są ściślej określone.

Przed mistrzostwami Europy Polacy wygrali 8 meczów z rzędu, w tym z mistrzami Europy, Hiszpanami, i czwartą drużyną igrzysk w Pekinie, Włochami. Nic dziwnego, że oczekiwania przed Izmirem wzrosły, bo przecież nasi na teoretycznie najsilniejszych rywali mogą tam trafić dopiero w półfinale.

Cieszę się, że nasza nowa grupa ma za sobą dobre zawody. One dodają nam pewności, że jesteśmy mocni i możemy coś ugrać – przekonuje Gruszka. – Na pewno nie jedziemy do Turcji tylko po to, by rozegrać kilka meczów i popłakać, że nie występujemy w najmocniejszym składzie.

Autorem tekstu jest Marek Żochowski

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved