Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Kaczor: Mogę się założyć – będzie medal na ME

Joanna Kaczor: Mogę się założyć – będzie medal na ME

Polska - Turcja (kwal. MŚ 2010 kobiet)
fot. archiwum

Pod nieobecność kontuzjowanej Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty, Kamili Frątczak, która zrezygnowała z występów w kadrze oraz Natalii Bamber to właśnie Joanna Kaczor gra w zespole Jerzego Matlaka pierwsze skrzypce.

Joanna Kaczor była mocnym punktem drużyny w Monteux VolleyMasters, zaś podczas mocno obsadzonego turnieju towarzyskiego Piemonte Woman Cup organizatorzy uznali ją najlepszą atakującą. Miesiąc później siatkarka wywalczyła dla Polski kwalifikację na przyszłoroczne mistrzostwa świata, w statystykach ustępując jedynie Turczynce Neslihan Darnel. I oby taką formę zawodniczka River Volley Piacenza utrzymała do mistrzostw Europy!

Jaka była pani reakcja, gdy dowiedziała się pani, że Kasia Skowrońska już w tym sezonie nie zagra, a pani będzie podstawową atakującą?

Joanna Kaczor:Pierwszą reakcją było współczucie dla Kasi, bo niestety czekała ją seria zastrzyków, a w przyszłości może nawet i operacja. To nie jest nic miłego. Z całego serca życzę jej dużo zdrowia i mam nadzieję, że jak najszybciej wróci na boisko.



Jeszcze w ubiegłym roku mówiła pani, że siłą reprezentacji jest właśnie Skowrońska, a także Małgorzata Glinka. Pani zaś tylko marzyła o tym, by wejść na boisko w „szóstce".

Marzenia marzeniami, ale na pewno nie kosztem zdrowia kogoś innego. Choć przyznam, że pojawiła się wtedy taka myśl, ale to chyba całkiem normalne. Chcę grać w pierwszym składzie, tym bardziej po niezbyt udanym poprzednim sezonie, w którym byłam rezerwową, ale chcę sobie to miejsce sama wywalczyć. Przede mną jeszcze wiele pracy. Muszę doskonalić obronę, zagrywkę, blok.

Świadomość, że nie ma zmienniczki pomaga, czy przeszkadza?

To chyba nie ma dużego znaczenia. Tak samo codziennie trzeba wychodzić na trening, z takim samym zaangażowaniem brać w nim udział, bo tylko tak można zbudować formę na mistrzostwa Europy. Zarówno ja, jak i pozostałe dziewczyny bardzo chcemy wystąpić w tej imprezie i jest to dla nas dodatkowa mobilizacja. Poza tym w każdej chwili może mnie ktoś zastąpić. Zmieniała mnie już choćby Ola Jagieło. Myślę, że każda z naszych przyjmujących doskonale by sobie poradziła jako atakująca.

Pani nie ciągnie na przyjęcie?

Nie, lepiej czuję się w ataku. Zaczynałam na środku, ale był to krótki epizod. Grałam też na przyjęciu, jednak słabo przyjmowałam, więc w końcu przestawiono mnie na atak. Na tej pozycji grałam u Marco Bonitty i na tej ustawia mnie trener Matlak, więc tak już chyba zostanie.

Zmieniła się pani w ciągu ostatniego roku?

To jest pytanie do moich znajomych, do dziewczyn. Samej trudno mi na nie odpowiedzieć! Chyba jestem tą samą osobą, a sportowo nie wiem, nie mnie oceniać. Nawet się nad tym nie zastanawiam. Po prostu staram się wkładać w każdy trening wiele sił i robić swoje To jest chyba najważniejsze w tym wszystkim. I to wcale nie skromność, tylko prawda! (śmiech)

Przyzwyczaiła się pani już trochę do tej wrzawy wokół pani osoby? Ciągle wywiady, autografy, zdjęcia…

Ja wiem? Myślę, że w każdej dyscyplinie sportu, dziennikarze czy kibice znają nazwiska sportowców, ich twarze. Choć fakt, że gdy gra się w kadrze, kojarzy cię znacznie więcej osób. Ale jest to naprawdę bardzo miłe.

Co było dla was celem nadrzędnym: wywalczenie kwalifikacji do mistrzostw świata czy mistrzostwa Europy u siebie?

Oba turnieje są tak samo ważne. Mało tego, powiem nawet, że dla mnie każdy mecz jest tak samo ważny. I nie ma znaczenia, czy gramy ze szkołą podstawowa z Kielc, czy z Brazylią, która jest w tej chwili najlepsza na świecie.

Ponoć kiedyś jeden z kibiców założył się z panią o 15 kg cukierków, że pojedzie pani na igrzyska. Założy się pani o wynik Polek na ME?

Mogę się założyć. Jak dla mnie – będzie medal. Takie mam przeczucie, prosto z serducha, Proszę nie pytać, na jakiej podstawie dochodzę do takiego wniosku. Ja po prostu wiem, że sięgniemy o medal. Dla mnie to wystarczy.

Wszyscy oczekują sukcesu. Czuje pani presję wyniku?

W każdym meczu gramy nie tylko dla siebie, ale i dla kibiców w całej Polsce. Zdaję sobie sprawę z tego, że im równie mocno jak nam zależy na tym medalu. Po prostu wszyscy chcemy, żeby ten medal był. Choć wyniki do tej pory były bardzo różne, nie przejmowałabym się nimi za bardzo. Nawet tym przegranym w WGP z Holenderkami. Na pewno wielokrotnie będziemy ten mecz oglądać, analizować, wyciągniemy właściwe wnioski. Nasz cykl treningowy został opracowany tak, by szczyt formy przyszedł na mistrzostwa Europy.


Rozmawiała Katarzyna Kajzerek
całość wywiadu w sierpniowym numerze „Magazynu Siatkówka"

 

źródło: Magazyn Siatkówka

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved