Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Tymoteusz Gajek: Wracam do Wałbrzycha

Tymoteusz Gajek: Wracam do Wałbrzycha

Burza Wrocław
fot. archiwum

Po roku gry w drużynie Burzy Wrocław do Wałbrzycha wraca doświadczony rozgrywający Tymoteusz Gajek. Zawodnik specjalnie dla Strefy Siatkówki opowiada o minionym sezonie, a także o planach na nadchodzący ligowy rok.

Strefa Siatkówki: Poprzedni sezon spędziłeś w Burzy Wrocław jak trafiłeś do tej drużyny?

Tymoteusz Gajek: Po zakończeniu wcześniejszego sezonu 2007/2008 jaki spędziłem w 2 lidze w zespole Victorii PWSZ Juventur Wałbrzych odbyłem z działaczami i trenerem rozmowę na której poinformowano mnie między innymi, że klub chciałby ściągnąć rozgrywającego „z górnej półki" z doświadczeniem gry w ekstraklasie lub 1 lidze. Perspektywa ewentualnego przesiedzenia całego sezonu na ławce rezerwowych, bez dawania możliwości walki o grę w pierwszym składzie nie za bardzo mi odpowiadała, bo ambicje sportowe miałem o wiele większe. Ponadto mieliśmy za sobą kiepski sezon, odeszło sporo ważnych zawodników a atmosfera w zespole nie była zbyt dobra.
W międzyczasie skontaktował się ze mną trener Burzy Wrocław Dominik Frister, który był zainteresowany moją osobą i zaprosił na rozmowy do Wrocławia. Odbyłem z nim jedną rozmowę. Później jeszcze 3-krotnie spotkałem się z Prezesem klubu, Mariuszem Fijałkowskim , z którym doszedłem do porozumienia i który zaakceptował moją propozycję i to, że zawodowo jestem związany z Wałbrzychem i będę dojeżdżał na treningi i mecze. Dużo o klubie opowiadał mi też mój dobry kolega Michał Mor . Wiedziałem także, że Burza Wrocław buduje niezły zespół na awans do 2 ligi. Znając potencjał tego składu, wiedziałem, że stworzenie mocnej drużyny jak na poziom 3 ligi jest tylko kwestią czasu a sprawa awansu do 2 ligi wydała mi się bardzo realna do osiągnięcia. Ponadto łatwiej mi było pogodzić granie z ukończeniem ostatniego roku uzupełniających studiów magisterskich na Uniwersytecie Wrocławskim. Wyjazdy również nie były dalekie, co również ułatwiło mi wiele spraw. Poza tym potrzebowałem chyba zmiany otoczenia, i jakiegoś małego sukcesu. Nie chciałem już dłużej czekać i zdecydowałem się na grę w niższej lidze i walkę o awans.



Jak ocenisz poprzedni sezon sportowy?

– Pod względem sportowym każdy sezon ma swoje plusy i minusy. Na pewno wielkim i jedynym minusem jest brak awansu do 2 ligi i dla mnie osobiście jest to moja mała sportowa porażka. A plusy? Na pewno kolejne nowe doświadczenie. Spotkałem się także z innym sposobem prowadzenia drużyny, treningu oraz poznałem nowe środowisko. Wydaje mi się, że udało nam się stworzyć niezłą atmosferę i zgraną paczkę. Miałem także bardzo dobry kontakt z trenerem Fristerem, z którym bardzo dobrze się dogadywałem. Indywidualnie jestem również zadowolony z faktu, że bardzo dużo grałem co było bardzo istotne dla mojego rozwoju i poza kilkoma przypadkami wydaje mi się, że prezentowałem równy poziom.

Z drużyną Burzy byłeś blisko awansu do II ligi nie udało się jednak co poszło nie tak?

– Zgadza się. Zabrakło nam bardzo nie wiele bo tylko i aż 1 seta. Podejmując pierwszą próbą awansu w finałach rozegranych we Wrocławiu pokonaliśmy Jastrzębie Lipno i młodą, niezłą drużynę Keczanina Kęty. W ostatecznej rozgrywce pokonał nas poukładany zespół AZS UW Warszawa prowadzony przez trenera Edwarda Skorka, którego chyba nie trzeba przedstawiać nikomu, kto interesuje się siatkówką. Parę tygodni później przeczytałem gdzieś w internecie, że drużyna ta zajęła 4 miejsce w akademickich mistrzostwach Europy. Wydaje mi się także, że nie byliśmy za dobrze przygotowani fizycznie do tego turnieju, co odbiło się na naszej grze w ostatnim meczu. W następnej kolejności czekał nas dwumecz barażowy z drużyną Czarni Pruszcz Gdański. Pierwszy mecz rozegrany na wyjeździe był najgorszym, jaki rozegraliśmy w całym sezonie i pech chciał, że padło właśnie na jeden z najważniejszych dla nas momentów w sezonie. Mieliśmy sporą wiedzę na temat przeciwnika. Klub zadbał o odpowiedni transport i nocleg. Od pewnego czasu zaczęto chyba nie potrzebnie pompować balon i myślę, że chyba niektórym nie udało się udźwignąć tej presji wyniku. Wmawiano nam, że jesteśmy o wiele lepsi, co chyba też nas uśpiło. Podeszliśmy do meczu jacyś ospali i nic nam kompletnie tego dnia nie wychodziło. Mi osobiście zabrakło determinacji i ducha walki w naszym zespole. Do tego doszły od samego początku meczu nerwy z ławki trenerskiej, które chyba udzieliły się niektórym zawodnikom i cała nasza gra się posypała. W trakcie meczu kontuzji doznał również jeden z naszych podstawowych środkowych bloku. W moim odczuciu trener mógł dokonać trochę innych ruchów podczas meczu. Czy przyniosłyby one efekt? Tego już chyba się nie dowiemy. W meczu rewanżowym pierwsze dwa sety przebiegały pod nasze dyktando i po dwóch wygranych mieliśmy bardzo korzystny stosunek tzw. „małych punktów". W trzecim secie w pewnym momencie jednak coś się zacięło. Poszła seria straconych 6 punktów z rzędu i już nie udało nam się dogonić rywala. Ostatni set wygrany przez nas, był setem o pietruszkę. Za brak awansu nie chciałbym obwiniać nikogo i nie mam też do nikogo pretensji. Wygrywaliśmy razem i razem też przegrywaliśmy.

Po wykupieniu miejsca w II lidze we wrocławskiej drużynie doszło do wielu zmian, jak oceniasz nowe transfery klubu?

– Wiem, że z poprzedniego sezonu zostało tylko 3 zawodników i doszło praktycznie do wymiany 95% drużyny. Z tego co słyszałem nie wszyscy nowi zawodnicy, którzy trenują z drużyną mają w tym momencie podpisane kontrakty i uzgodnione wszystkie warunki. Na pewno kluczową postacią jest pojawienie się w zespole Krzysztofa Janczaka , z którym kilka lat temu miałem przyjemność trenować i rozegrać kilka meczów w Juventurze Wałbrzych zanim podpisał kontrakt we francuskim Narbonne. Jest to prawdziwy profesjonalista i człowiek z charakterem, który nie pęka w ważnych momentach. Myślę, że w niedługim czasie stanie się liderem tej drużyny. Z tego co wiem ma także odpowiadać za przygotowanie fizyczne zespołu a jego duże doświadczenie jakie zebrał w różnych ligach w Europie może okazać się niezwykle przydatne. Słyszałem także, że do zespołu dołączyli doświadczeni i wartościowi zawodnicy jak Wojciech Szczurowski , Mariusz Dutkiewicz i młody bardzo dobry libero Adrian Mihułka. Pozostałych zawodników znam tylko z nazwiska lub krążących o nich opinii, nigdy ich nie widziałem i nie wiem co prezentują. Wiem tylko, że grali kiedyś na zapleczu ekstraklasy. Jeżeli wszyscy zapowiadani zawodnicy podpiszą kontrakty to na papierze Burza Wrocław będzie jednym z faworytów do awansu do 1 ligi. Wszystko zweryfikuje boisko.

Mimo dobrych opinii jakie zbierałeś od trenera i nie tylko, co można było zaobserwować w prasie nie zobaczymy Cię w przyszłym sezonie w Burzy, dlaczego?

– Po sezonie byłem umówiony z Prezesem Mariuszem Fijałkowskim, że jeśli wyraziłbym chęć przedłużenia kontraktu miałem przesłać na piśmie swoją propozycję zmian jakie chcę wprowadzić do umowy w kolejnym sezonie. W związku z powyższym przesłałem swoją propozycję do klubu w umówionym terminie. Po ostatnim treningu pod koniec maja odbyłem z Prezesem Fijałkowskim i Trenerem Fristerem rozmowę, w której powiedziałem, że jeśli klub ma zamiar ściągnąć rozgrywającego na którego chce postawić w przyszłym sezonie to nie ma sensu żebym siedział na ławce rezerwowych i kolejny sezon dojeżdżał na treningi z Wałbrzycha. Prezes Mariusz Fijałkowski i trener Dominik Frister stwierdzili, że są ze mnie zadowoleni i chcą współpracować ze mną w kolejnym sezonie. Gdy spytałem Prezesa jak widzi moją propozycję którą złożyłem stwierdził, że akceptuje ją w 99 procentach. Parę tygodni później, mniej więcej w drugiej połowie czerwca dostałem telefon z zaproszeniem na spotkanie w którym uczestniczyło kilku zawodników ze starego składu, kilku nowych którzy mieli pojawić się w Klubie, trener Frister i Krzysztof Janczak. Na spotkaniu trener wraz z prezesem Fijałkowskim ogłosili m.in. że trenerem od przygotowania fizycznego zostaje Krzysztof Janczak i że chcą dalej współpracować z 4 zawodnikami z zeszłego sezonu w tym ze mną. W trakcie spotkania zamieniłem też dwa słowa z Krzysztofem Janczakiem odnośnie treningów siłowych, które miałem robić dodatkowo w Wałbrzychu. W międzyczasie dostawałem sygnały, między innymi czytając wywiady prasowe z trenerem, że klub jest ze mnie zadowolony i chcą żebym został. Uznałem więc, że praktycznie jesteśmy dogadani i pozostały nam do uzgodnienia tylko jakieś szczegóły. Pewne rzeczy zacząłem też podporządkowywać pod grę w Burzy Wrocław między innymi złożyłem papiery na studia podyplomowe na jedną z wrocławskich uczelni. Parę tygodni później zadzwonił do mnie Prezes Mariusz Fijałkowski i złożył mi nową propozycję nie do przyjęcia, która znacznie odbiegała od tej którą sam zaakceptował wcześniej w tych 99% procentach. Sytuacja paradoksalna. Dostałem od klubu 2-go ligowego z aspiracjami awansu do 1 ligi gorszą propozycję niż warunki na jakich grałem w 3 lidze! Pomimo tego poprosiłem o przesłanie wzoru umowy chcąc negocjować. Niestety obiecany wzór umowy przez Pana Fijałkowskiego nie został przesłany. Z czasem tez dowiedziałem się, że pomimo ściągnięcia do drużyny rozgrywającego Gwardii Wrocław Mariusza Dutkiewicza klub podejmował dalsze rozmowy z innymi rozgrywającymi. Ba, słyszałem też że klub prowadził rozmowy z rozgrywającym z którym przez kilka sezonów grałem w jednym zespole w Wałbrzychu i który chciał chyba wybić się na moich plecach reklamując się, że „wygryzł Tymoteusza Gajka" (śmiech). Sytuacja bardzo zabawna bo ostatnie 6,7 sezonów grając w 3 różnych klubach zawsze kończyłem sezon w pierwszej „6" (śmiech). Później przez kilka tygodni próbowałem dodzwonić się do Pana Fijałkowskiego, niestety bez skutecznie. Później udało mi się skontaktować z trenerem Fristerem i poprosiłem o informacje, którą chciałem uzyskać do końca lipca czy klub jest zainteresowany moją osobą w nowym sezonie. Niestety pomimo wcześniej danego słowa nie otrzymałem żadnej informacji od Prezesa Fijałkowskiego. Chyba zabrakło mu odwagi, żeby powiedzieć mi, że za plecami dogadał się z kimś innym. Nikt już w klubie chyba nie pamiętał, że parę razy to ja poszedłem na rękę między innymi rezygnując z urlopu wypoczynkowego kosztem wyjazdu na obóz kondycyjny w połowie sierpnia i pracę którą wykonałem za darmo! Jest mi przykro z powodu takiego potraktowania mojej osoby na koniec, ponieważ w to co robiłem wkładałem sporo serca i wysiłku i nie oczekiwałem zbyt dużo prócz szczerości.
W międzyczasie zadzwonił do mnie Prezes Victorii PWSZ Juventur Wałbrzych Henryk Walentas i zaprosił na rozmowy. W trakcie rozmów działacze okazali się konkretniejsi niż Pan Fijałkowski i dogadaliśmy się dość szybko a warunki na których miałem grać pomimo złej sytuacji w wałbrzyskiej siatkówce, bardzo mnie satysfakcjonowały. Nie zastanawiałem się długo. Poza tym klub Burzy Wrocław ma wobec mnie pewne zaległości z którymi spóźnia się już drugi miesiąc. Pomimo licznych telefonów, smsów, maili i kilku pism jakie napisałem do klubu w tej sprawie nie otrzymałem żadnej informacji czy zostaną one uregulowane. Pan Mariusz Fijałkowski uznał chyba, że skoro nie jestem mu już do niczego potrzebny to nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań. W chwili obecnej nie mam już z nim o czym rozmawiać. Z informacji jakie otrzymałem również od kilku pozostałych kolegów z którymi grałem w zeszłym sezonie, sytuacja analogicznie dotyczy nie tylko mnie i szczerze mówiąc nie wydaje mi się by klub w przyszłości cieszył się z tego tytułu dobrą opinią, bo siatkarze to przecież jedna wielka rodzina. Mówi się trudno a płakać z tego powodu nie mam zamiaru. Pomimo tego życzę klubowi wszystkiego dobrego w nowym sezonie. Gra tam kilku moich kolegów i współpracę z nimi będę wspominał bardzo dobrze. Życzę także trenerowi Dominikowi Fristerowi samych sukcesów w życiu osobistym i zawodowym. Był jedyną osobą, która podziękowała mi za grę z kontuzją, którą odniosłem w trakcie decydującego meczu o mistrzostwo 3 ligi. Współpraca z nim była pozytywna. Podziękowania należą się także kierownikowi klubu Markowi Żytowieckiemu z którym udało mi się załatwić wiele ważnych dla mnie spraw i który zawsze służył pomocą.

Jakie plany masz na nadchodzący sezon?

W nadchodzącym sezonie będę grał w Victorii PWSZ Juventur Wałbrzych. Działacze w tym roku postawili na młodych zawodników i przypuszczam, że naszym zadaniem będzie utrzymanie się w lidze. W chwili obecnej trenujemy już od dwóch tygodni pod okiem trenera od przygotowania fizycznego Adama Rydzyńskiego i trenera Janusza Ignaczaka. Atmosfera jest bardzo dobra i jest wesoło. Za parę dni udajemy się na ponad tygodniowy obóz do Borowic pod Karpaczem, gdzie będziemy pracować mocno nad kondycją, siłą i rozpoczniemy pierwsze treningi z piłką. Obecnie nasz skład nie jest jeszcze zamknięty i osobiście liczę na to, że dojdzie do nas jeszcze 3, 4 zawodników którzy będą prezentowali solidny poziom 2-go ligowy i pomogą nam w graniu o coś więcej niż tylko utrzymanie. Poza siatkówką chciałbym skończyć studia podyplomowe na Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu na które wybrałem się w tym roku i jeśli czas oraz finanse pozwolą to chciałbym wybrać się na AWF we Wrocławiu na kurs instruktora piłki siatkowej.

* Rozmawiała: Paulina Bartczak (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved