Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Nikt nie wrócił? Świder, będziesz pierwszy!

Nikt nie wrócił? Świder, będziesz pierwszy!

x - [stare] Sebastian Świderski
fot. archiwum

Bilboard z takim właśnie hasłem wywiesili przyjaciele i kibice na skwerze przed domem Sebastiana Świderskiego. Siatkarz włoskiego Lube Banca Macerata i reprezentacji Polski też wierzy, że ta groźna kontuzja nie zakończy przedwcześnie jego sportowej kariery.

Był 31 lipca, Bełchatów, trzeci set towarzyskiego meczu z Bułgarią. Szykowałeś się do ataku ze skrzydła i wtedy…

– … zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Odniosłem wrażenie, że ktoś kopnął mnie w łydkę. Odwróciłem się nawet, by krzyknąć na napastnika, ale zobaczyłem wokół siebie pustkę. W lot zrozumiałem, że stało się coś niedobrego. Początkowo myślałem, że skręciłem staw skokowy. Ale ból był zupełnie inny. Szybko zdjęto mi but z prawej nogi. Od razu było widać, że w miejscu ścięgna Achillesa powstaje mała dziura. Wszystko stało się jasne.

Życie się dla ciebie zatrzymało?



– Na pewno wygląda inaczej niż do tej pory. Wierzę jednak, że wrócę do moich poprzednich zajęć. Nie chcę jeszcze kończyć kariery. Kontuzję traktuję jako drobny przerywnik w sportowej przygodzie, niefortunny przypadek. I sytuację, która nauczy mnie trochę innego spojrzenia na życie niż tylko z pozycji siatkarza. Podobnie uważają przyjaciele. Na skwerze przed moim mieszkaniem w Gorzowie ustawili ogromny bilboard z napisem: ,,Nikt nie wrócił? Świder, będziesz pierwszy!”.

Zerwanie ścięgna Achillesa to dla siatkarza piekielnie ciężki uraz. Nie boisz się, że los podjął za ciebie decyzję o przedwczesnym zakończeniu kariery?

– Też tak początkowo sądziłem. Ale zainteresowałem się sprawą bliżej. Zacząłem szukać materiałów, kontaktować się z ludźmi. I dowiedziałem się o wielu siatkarzach, którzy wrócili do wyczynowego sportu po identycznej kontuzji. Co więcej: do dziś uprawiają go zawodowo.

To prawda, że już wcześniej planowałeś wrócić jesienią przyszłego roku do polskiej ekstraklasy?
– Tak. Wynika to z mojej sytuacji rodzinnej. Córka skończy za rok szkołę podstawową, a ja nie zamierzam zostać we Włoszech na stałe. Nie ma więc sensu, by Maja zaczynała tam kolejny etap edukacji, bo na pewno go nie skończy.

Kilka lat temu obiecałeś publicznie gorzowskim kibicom, że swą karierę skończysz w hali przy ul. Czereśniowej. Podtrzymujesz tę zapowiedź?
– Jak najbardziej! Moja przygoda z siatkówką zaczęła się w Gorzowie, potem kontynuowałem ją w Kędzierzynie-Koźlu, a przez ostatnie sześć lat we Włoszech. Może teraz, po siódmym sezonie w Italii, przejdę odwrotną drogę?… Byłoby fajnie zakończyć granie taką klamrą. Najpierw muszę jednak wyleczyć kontuzję. A prywatnie na pewno myślę o powrocie do Gorzowa. To jest moje miejsce na Ziemi.

Rozmawiał: Robert Gorbat

więcej na gazetalubuska.pl

źródło: gazetalubuska.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved