Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Piotr Gruszka: To nie jest wcale łatwe

Piotr Gruszka: To nie jest wcale łatwe

Piotr Gruszka
fot. archiwum

W podwójnie nowej roli wystąpił podczas gdyńskiego turnieju kwalifikacyjnego do przyszłorocznych mistrzostw świata najbardziej doświadczony siatkarz kadry narodowej, Piotr Gruszka. Jednak pozycja atakującego nie jest Gruszce zupełnie obca.

Wieloletni kapitan reprezentacji przekazał opaskę Pawłowi Zagumnemu, wybranemu kilka tygodni temu do tej roli. Przede wszystkim jednak trener Daniel Castellani przekwalifikował 32-letniego przyjmującego. – Chcę mieć doświadczonego gracza na pozycji atakującego i wybrałem Gruszkę – stwierdził Argentyńczyk w obliczu kontuzji Mariusza Wlazłego. Dziś już mało kto pamięta, że gra na tej pozycji nie jest obca weteranowi kadry!

Kontrkandydatem siatkarza Delecty Bydgoszcz na prawe skrzydło jest młodszy o 10 lat Jakub Jarosz, który zebrał dobre recenzje w tegorocznej Lidze Światowej. Gruszka wówczas – po raz pierwszy od… niepamiętnych czasów – odpoczywał wraz z grupą starszych zawodników. W Gdyni obaj spędzili na boisku podobny czas. Kolejnym, już ostatnim etapem selekcji i zgrywania kadry, będzie rozpoczynający się pojutrze Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w Łodzi. Po nim zostanie tydzień treningów i wyjazd na najważniejszą tegoroczną imprezę: mistrzostwa Europy w Turcji (3-14 września).

Myślałem, że troszeczkę łatwiej przyjdzie mi przestawienie się na pozycję atakującego – przyznaje Piotr Gruszka.Teraz widzę, że to nie jest wcale łatwe! Jest wiele kwestii technicznych: całkiem inny nabieg do ataku, inne kierunki i kąty ataku i tak dalej… Największy problem jest z atakiem z drugiej linii, bo tu się skacze troszeczkę w dal. Większość życia spędziłem atakując z lewego skrzydła, a teraz wszystko robię na prawym ataku, co jednak stanowi sporą różnicę.



Jest szansa na dopracowanie tych różnic do mistrzostw Europy?

To jest kwestia treningu i mam nadzieję, że z każdymi zajęciami będzie lepiej. Myślę, że będę gotowy i że poradzimy sobie z Kubą na tej pozycji.

A jak wygląda zgranie z rozgrywającym?

Widać, że nie ma jeszcze na boisku takiego zaufania z Pawłem Zagumnym, który z Kubą nigdy nie grał, a ze mną grał, ale nigdy na tej pozycji. Próbujemy najlepiej to rozwiązać.

Co pan sądzi o swoim młodym zmienniku i… rywalu?

Kuba się fajnie wprowadził do drużyny, miał momenty lepsze oraz gorsze, ale ogólnie dobrze zagrał i to cieszy. Jeśli będzie sobie radził, to trener może zdecydować, że ja będę zmiennikiem dla Kuby. Jestem na to gotowy, nawet jak będę miał wejść tylko na jedną piłkę.

Jak się współpracuje z trenerem Castellanim?

Dobrze. Inaczej to troszkę wygląda niż w klubie, bo są tu inne wymagania. Jest inną osobą, inaczej prowadzi zespół niż Raul Lozano – nie będę porównywał: lepiej czy gorzej. Po prostu inaczej. Pracujemy przy dużym zaufaniu i na razie idzie to w dobrym kierunku.

Nie każdemu zawodnikowi z takim doświadczeniem i dorobkiem chciałoby się dawać przestawiać na boisku?

Nigdy nie powiedziałem „nie" reprezentacji. Mimo iż nie jest to moja pozycja, będę robił wszystko, żeby zagrać jak najlepiej, skoro jestem potrzebny.

A spodobała się panu gra na tej pozycji?

Ona mi się podobała, jak byłem na igrzyskach w Atlancie… To była wtedy moja pozycja, niestety pewni ludzie w Polsce nie pozwolili mi się rozwijać dalej w tym kierunku. Ale to już historia. Później grałem na przyjęciu i myślę, że jest ono teraz dla mnie bardziej naturalną pozycją niż atak.

W Delekcie też widzą pana na przyjęciu?

Przez ostatnie lata i w klubie, i w reprezentacji grałem na przyjęciu, więc łatwiej będzie mi wrócić na tę pozycję niż odwrotnie. Cieszę się jednak, że mamy zaplanowanych dużo meczów przed samą ligą, ponieważ na pewno tydzień czy dwa tygodnie gry na przyjęciu będą mi potrzebne.

Jakie ma pan wrażenia z gdyńskiego turnieju?

Było fajnie, bo graliśmy dobrze, wygraliśmy i awansowaliśmy do mistrzostw świata, a to było najważniejsze. Na pewno lekką presję czy stres przed tym turniejem odczuwaliśmy, ale świadomość, że jesteśmy lepszym zespołem od rywali, przynajmniej od Słowacji i Słowenii, na pewno nam pomogła w awansie.

Było widać, że brak kilku podstawowych zawodników zastąpiliście silną motywacją do gry ze strony młodzieży.

Motywacja na pewno była duża i każdy wiedział o co gra, bo mistrzostwa świata to jest naprawdę świetny turniej, zwłaszcza jak się coś na nich ugra! Młodzi skorzystali z szansy i tak naprawdę to oni wywalczyli awans sobie, bo nie wiadomo kto z tych starszych chłopaków wróci po kontuzjach.

Jakie plany i nadzieje wiążecie z mistrzostwami Europy?

Nie mamy ściśle określonych założeń, ale zdajemy sobie sprawę, że warto dobrze grać, by ten turniej był dla nas. Jest prosta droga żeby dojść do czwórki, a później to już jest wszystko możliwe. Trochę szczęścia na pewno też się przyda.

Tylko czwórka?

Tam może się zdarzyć wszystko…

Rozmawiał Jarosław S. Kaźmierczak, "Sport"

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved