Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Pliński: Drugiej szansy nie będzie

Daniel Pliński: Drugiej szansy nie będzie

Daniel Pliński (Skra)
fot. archiwum

W piątek  reprezentacja Polski siatkarzy w Gdyni rozpoczyna grę o awans do mistrzostw świata. Pierwszym naszym przeciwnikiem będzie Słowenia. Początek meczu o godzinie 20.00. Przed meczem "Przegląd Sportowy" rozmawiał z Danielem Plińskim.

Czy aktualni wicemistrzowie świata muszą się martwić o awans do finałów kolejnych mistrzostw globu?

Daniel Pliński: – "Niestety muszą. Nie chodzi o to, żeby się kogoś bać, ale żeby być czujnymi skoncentrowanym, bo siatkówka bywa nieprzewidywalna. Przecież rok temu był taki turniej – gdy walczyliśmy o awans do mistrzostw Europy – w którym byliśmy zdecydowanymi faworytami, a awansować bezpośrednio się nie udało. Wyprzedziła nas wtedy Estonia. Teraz to się nie może powtórzyć, bo chcemy bronić naszych srebrnych medali z Tokio. Innej możliwości niż nasz awans nie dopuszczamy."

Wyciągnęliście wnioski z tego, co stało się ponad rok temu w Tallinie?



– "Nie było czasu na analizy, bo tydzień później graliśmy ważny turniej w Espinho. Tam biliśmy się o awans do igrzysk w Pekinie. Ale wtedy ważniejsze od turnieju w Estonii, gdzie nawet porażka dawała nam drugą szansę (wykorzystaliśmy ją we wrześniu) były igrzyska. Teraz drugiej szansy nie będzie. To dla nas najważniejsze trzy dni w roku i wiemy, że nie możemy nic zawalić. I nie zawalimy. Nas we Włoszech po prostu nie może zabraknąć, bo to byłaby tragedia. Dla każdego zawodnika, dla drużyny, dla polskiej siatkówki. Zresztą o czym ja mówię – nie ma takiej możliwości."

O rywalach wypowiadacie się jednak ze sporym szacunkiem?

– "To żadna tajemnica, że Słowacja i Francja są bardzo mocne. Słowenia trochę odstaje, nie ma takich gwiazd, ale też nie można jej zlekceważyć. Mam nadzieję, że niedzielny mecz z Francją będzie decydował tylko o pierwszym miejscu w grupie, a nie awansie, gdyż ten obie strony zapewnią sobie wcześniej. Słowacy są groźni, bo grają przecież w dobrych europejskich ligach. Mają włoskiego trenera, robią postępy i są niebezpieczni, tak jako zespół, jak i indywidualnie."

Ci Słowacy pokonali niedawno Niemców, a potem Niemcy wyeliminowali Finów. Z Finami z kolei…

– "… przegraliśmy my, tak? No nie, tak to analizować nie ma sensu. W Pekinie pokonaliśmy Rosjan, a potem oni zdobyli brązowe medale, bo wygrali z Włochami, którzy pokonali nas. Na szczęście nie wszystko da się tłumaczyć w ten sposób."

Porozmawiajmy o Francji. Żartuje pan ze Stephane’a Antigi, że wbije go pan w ziemię, jak zagracie po przeciwnych stronach siatki, a nie po tej samej?

– "Nawet nie zamierzam tak się śmiać, bo jak ktoś dwa razy zatrzyma w meczu Stephane’a, to znaczy że jest dobry. Ma nieprawdopodobną technikę. Teraz może nam dodatkowo zaszkodzić, bo dobrze zna większość naszej kadry i może się sprawdzić w roli szpiega. Na pewno podpowie kolegom, gdzie szukać naszych słabszych stron. A my jego wad nie dostrzegamy, bo… raczej ich nie ma. Jest najważniejszą postacią w swojej ekipie. Można z nim trenować 10 lat, a i tak nie wiedzieć, co wymyśli przy siatce."

Cały wywiad przeczytasz w piątkowym "Przeglądzie Sportowym".

*rozmawiał Żelisław Żyżyński

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved