Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Artykuły > Rafał Stec: Gdziekolwiek, byle nie w Polsce

Rafał Stec: Gdziekolwiek, byle nie w Polsce

przegląd prasy
fot. archiwum

Przenieśmy wrześniowe ME siatkarek. Intensywne starania należy rozpocząć natychmiast, zanim będzie za późno. Dlatego właśnie, znów przerywam na momencik wyczerpujące urlopowe niepisanie - apeluję, by działać bezzwłocznie, jeśli chcemy zachować jakiekolwiek, choćby śladowe, szanse na medal.

O tym, że granie u siebie jest pomysłem samobójczym, wiemy już na pewno. Trener Jerzy Matlak wylatywał z kadrą na mecze do Azji, jak sam ujawnił, z nadzieją na trochę spokoju i westchnieniem ulgi. Ba, ja wyczułem w jego słowach wręcz uskrzydlającą euforię, samolot z Polkami na pokładzie ani chybi osiągnął prędkość przemieszczania się z miejsca na miejsce zbliżoną do teleportacyjnej. – W Polsce zawodniczki czuły się jakby sparaliżowane, nie wierzyły w to, że potrafią – oznajmił selekcjoner na pożegnanie z ojczyzną. Wcześniej wielokrotnie słyszeliśmy od niego, jak potworna presja i zmasowana krytyka szkodzi drużynie, niwecząc jej próby gry na wysokim poziomie. Wyniki te spostrzeżenia potwierdzają. Zawsze waleczną Japonię siatkarkom udało się co prawda w niedzielę pokonać, ale tego wyczynu nikt nie uznałby za bohaterski, gdyby nie był on dopiero pierwszym zwycięstwem, jak obliczyli statystycy, w 12 meczach Grand Prix rozegranych przez nasze siatkarki w Polsce. Na obcej ziemi skacze im się lżej – wygrały aż 17 z 36 spotkań (pomijam turnieje finałowe). W Azji – w dobrej wierze zaryzykuję leciutką przesadę – niemal unoszą się nad parkietem. Co dość logiczne. Nawet jeśli Azjaci nasze rodaczki bezpardonowo krytykują, to kwękają po swojemu, mało zrozumiale.

Zawodniczki też co rusz sugerują, że ciężko im wybić się nad siatkę z całym narodem na plecach. Narodem, dodajmy, za każdym razem wymagającym zwycięstwa. Dlatego niewykluczone, że na przyjaznej ziemi azjatyckiej wspomniany przez selekcjonera paraliż ustąpi.

Słowem, sprawa wydaje się ewidentna. Własne hale naszym siatkarkom szkodzą. Nie im pierwszym, problemy polskich sportowców przyduszanych nadmierną presją wywoływaną przez polskich kibiców oraz polskich tzw. ekspertów jest stary jak polski sport. Tym razem jednak proceder wygląda o tyle poważniej, że nasi siatkarscy fani ukrywają się pod maskami najlepszych, jak wieść globalna niesie, fanów na świecie.



Alternatywy nie widzę, turniej trzeba wydalić z kraju. Nie wolno podarować rywalkom atutu polskiego boiska, a ten atut na ME rozgrywanych w naszych okolicach będą miały wszystkie, co do jednej, drużyny, które zagrają przeciw biało-czerwonym.

To będzie, jeśli mogę uciec się do małego szantażu, wielki test na patriotyzm dla działaczy PZPS – jeśli zależy im na medalu bardziej niż na kolejnym oszałamiającym organizacyjnym sukcesie, czym prędzej podejmą energiczne działania, żeby mistrzostwa przenieść hen, daleko, za siedem gór i siedem lasów. Gdziekolwiek, byle dalej od granicy. Wiem, zrobiło się późno, do inauguracji trochę ponad miesiąc, ale walczyć trzeba, zresztą nasz związek ma chody u wszystkich siatkarskich działaczy świata, a siatkówka nie takie osobliwości przeżyła. Może zaproponujmy organizację mistrzostw Europy Japończykom? Serio mówię, oni przecież biorą wszystko.

autor tekstu: Rafał Stec

źródło: rafalstec.blox.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Artykuły

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved