Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Mirosław Przedpełski: To były czarne dni dla polskiej siatkówki

Mirosław Przedpełski: To były czarne dni dla polskiej siatkówki

Mirosław Przedpełski
fot. archiwum

- To były czarne dni dla polskiej siatkówki. Do tego dochodzi jeszcze to, co się stało w Indiach, o czym kibice jeszcze nie wiedzą. Nasi juniorzy, biorący udział w MŚ strasznie się pochorowali. Mieli tak rozstrojone żołądki, że w ogóle nie mogli grać - powiedział portalowi sport.onet.pl Mirosław Przedpełski.

Mirosław Przedpełski, prezes PZPS, promieniał z radości podczas podpisywania w poniedziałek (3 sierpnia) listu intencyjnego z PKN Orlen, który został sponsorem tytularnym mistrzostw Europy siatkarek.

PZPS zapisał sukces na swoim koncie. W trudnej sytuacji ekonomicznej znalazł bowiem, rzutem na taśmę, sponsora tytularnego na mistrzostwa Europy kobiet, które już za 53 dni rozpoczną się – po raz pierwszy w historii – w naszym kraju. – Tak to spory sukces. Teraz wypada osiągnąć jeszcze sukces sportowy. Naprawdę cieszę się, że jest z nami Orlen. To dodaje nam splendoru.

Nie szykuje się zatem jakaś szersza współpraca z tą firmą?

Bardzo możliwe. Cały czas rozmawiamy i myślę, że coś z tego będzie. Kartą przetargową będzie na pewno medal mistrzostw Europy.

Maskotką imprezy ma być bocian, który zazwyczaj przynosi dzieci. Czy tym razem przyniesie coś innego?

Tak się spodziewamy. Bocian zawsze przynosi radość, nadzieję. Kojarzy się bardzo pozytywnie, z dobrą wiadomością. Myślę zatem, że tak powinno być – dobrze i radośnie.

A poważnie? Jest rzeczywiście szansa na medal mistrzostw Europy?

Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy. Ale nie jest łatwo, bo w tym sezonie kontuzje przetrzebiły nasze kadry – zarówno żeńską, jak i męską. Dlatego będzie trudno sięgnąć po medal, ale wbrew pozorom to jest wyzwanie, które pozwoli wyjść z cienia mniej znanym zawodniczkom. Akurat z tego się bardzo cieszę, bo tak powinno być. Zmiany w kadrze są nieuniknione i zawsze wnoszą coś nowego. Oczywiście bardzo trudno znaleźć zamiennika Małgorzaty Glinki czy Mariusz Wlazłego w męskiej kadrze, bo to zawodnicy wyjątkowi. W żeńskiej kadrze nagle jednak wyskoczyła Joanna Kaczor, która z zawodniczki stojącej w kwadracie zrobiła się podstawową atakującą. Gra naprawdę przyzwoicie. Teraz nabierze jeszcze doświadczenia podczas Grand Prix i myślę, że podczas ME będzie występowała naprawdę znakomicie.

Ostatnie dni to prawdziwy koszmar dla trenerów zarówno żeńskiej, jak i męskiej kadry. Po tych ostatnich wydarzeniach – rezygnacja z gry w kadrze Doroty Świeniewicz i poważna kontuzja Sebastiana Świderskiego – nie przeszły panu ciarki po ciele?

Przeszły, przeszły. Tak to były naprawdę czarne dni dla polskiej siatkówki. Do tego dochodzi jeszcze to, co się stało w Indiach, o czym kibice pewnie jeszcze nie wiedzą. Nasi juniorzy, biorący udział w mistrzostwach świata strasznie się pochorowali. Mieli tak rozstrojone żołądki, że w ogóle nie mogli grać. Wysłaliśmy ich tam wcześniej, by się zaaklimatyzowali, ale okazało się, że nie wyszło im to na dobre.

Pomówmy jeszcze o naszej męskiej kadrze, która również boryka się z kłopotami, a przed nią eliminacje do mistrzostw świata.

Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie awansowali do tej imprezy. Musimy tam po prostu pojechać. Ci młodzicy zawodnicy, którzy nabierali doświadczenia występami w Lidze Światowej, teraz będą mogli pokazać, jak wielki poczynili postępy. Wobec kontuzji czołowych zawodników, to oni będą musieli wziąć ciężar gry na swoje barki. Poligon doświadczalny, jakim była Liga Światowa, teraz będzie procentował. Teraz widać, że przyszedł czas, by zacząć systemowe szkolenie młodzieży. Oczywiście nie należy spodziewać się natychmiastowych efektów, ale na pewno za parę lat przyniesie to korzyści.

A rozważmy czarny scenariusz. Czy wówczas trener Daniel Castellani pożegna się z kadrą?

Nie chcę dopuszczać do siebie takiej myśli. Gdyby jednak tak się stało, to powiem tak: nie pracujemy na tak krótkich odcinkach. Zadaniem trenera Castellaniego jest odbudowanie drużyny. To jest jego cel. Oczywiście po drodze trzeba osiągnąć dobre wyniki, ale jeżeli się nie uda, trudno. Gdybyśmy jednak nie pojechali na mistrzostwa świata, to byłaby bardzo duża sprawa, bo przecież w udział w tej imprezie zaangażowanych jest bardzo wiele firm. To jest jednak sport i wszystko jest możliwe. Teraz poziom siatkówki na świecie jest przecież bardzo wyrównany. Myślimy raczej pozytywnie, bo postrzeganie świata w czarnych barwach nikomu nic dobrego nie przyniesie.

Rozmawiał – Tomasz Kalemba, sport.onet.pl



źródło: onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved