Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Adam Cybulski: Budujemy zespół na miarę portfela

Adam Cybulski: Budujemy zespół na miarę portfela

AZS Akademicki Związek Sportowy
fot. archiwum

- Widać światełko w tunelu, i wcale nie jest to nadjeżdżający pociąg. Mam nadzieję, że do końca sezonu uda nam się wyczyścić długi, a na razie musieliśmy zbudować drużynę na miarę portfela - mówi Adam Cybulski, prezes AZS-u Białystok.

Zawodniczki rozpoczynają przygotowania, czyli nie ma obaw, że zespół Pronaru Zeto Astwa AZS Białystok z powodów kłopotów finansowych nie przystąpi do rozgrywek?

Adam Cybulski: Staramy się zrobić wszystko, żeby działalność klubu została utrzymana, ale proszę mi wierzyć – nie jest to łatwe zadanie. W pewnym momencie klub znajdował się na ostrym wirażu, z którego mógł po prostu wylecieć. Prawda jest taka, że każdy z poprzednich zarządów [nowe władze w klubie są od grudnia – red.] zostawił po sobie dług.

Klub ma jednak możnych sponsorów, czyli sytuacja finansowa powinna być stabilna.



Zgadza się, ale możność sponsorów była na miarę innych wydatków, a nie na te, co były. Jeżeli ja jako zwykły człowiek planuję święta, a nie mam na nie do przeznaczenia dużo pieniędzy, to robię je skromniejsze. Niestety w tym przypadku było inaczej. Być może sponsorzy zobligowali się, że będą dawać więcej pieniędzy, ale do tego nie doszło, tak więc nie należało kupować na kredyt.

Ile teraz wynosi dług klubu?

Nie chciałbym wchodzić w finanse. Jedno jest pocieszające, że dług, który zastaliśmy, nie zwiększa się.

Ale mówimy o zadłużeniu rzędu kilkuset tysięcy złotych, miliona, dwóch.

Jest to suma rzędu kilkuset tysięcy, na pewno nie miliona. Są długi w stosunku do byłych zawodniczek, ale też innych instytucji. Największe wydatki były przeznaczone na kontrakty. Wynosiły one w granicach 250 tys. zł miesięcznie, a do tego były przecież też zaległe zobowiązania. Dlatego postanowiliśmy teraz zmniejszyć płacę, bo co z tego, że ściągniemy drogie zawodniczki, skoro potem będziemy musieli po sądach chodzić, gdyż one będą domagały się wypłat zaległości.

Ostatnio właśnie do sądu polubownego przy Polskim Związku Piłki Siatkowej sprawę skierował były trener i byłe zawodniczki.

Tak, ale moim zdaniem, w tej sytuacji oni też nie są bez winy.

Co to znaczy?

Dam za przykład sprawę Izabeli Żebrowskiej, która złożyła wniosek do sądu. Ona w lutym, a może już nawet w styczniu prowadziła rozmowy na temat gry w Muszyniance Muszyna, a w kontrakcie miała zapisane, że nie może z nikim rozmawiać na temat gry w innym klubie w trakcie trwania sezonu. Dlatego też jeżeli ona była względem klubu nie w porządku, to i my nie musimy być. Dla mnie ważniejsze są bowiem te osoby, które zostały w klubie mimo trudnej sytuacji. Aczkolwiek z czasem oczywiście uregulujemy wszelkie zaległości.

Wcześniej mówił pan, że po zakończonym sezonie w drużynie będą kosmetyczne zmiany, a doszło do rewolucji. Dlaczego?

Prawdą jest, że zaproponowaliśmy zawodniczkom obniżenie kontraktów o połowę, ale też naprawdę nie byłyby to małe sumy. Mogę tylko powiedzieć, że np. Marlena Mieszała odeszła od nas do Stali Mielec, gdzie będzie dostawać chyba około siedmiu tysięcy złotych, a to jest trzy razy mniej niż u nas. Nie zdecydowała się jednak zostać u nas. Doszło do zmian, ponieważ musimy budować zespół, na jaki nas stać. Tak samo wygląda kwestia z trenerem Alojzym Świderkiem.

Trener Świderek nie będzie pracował w Białymstoku z powodów finansowych?

Tak, ponieważ jego życzeniem były zawodniczki z górnej półki w składzie i gra o wysokie cele, a my tego nie mogliśmy zagwarantować. Trener Świderek to jednak mój dobry znajomy i będzie on z nami współpracował, ale nie jako pierwszy trener. Rozmawialiśmy też w sprawie pracy u nas z asystentem Jerzego Matlaka w reprezentacji Adamem Grabowskim. Jednak on ma umowę z kadrą do końca października i ktoś inny i tak musiałby prowadzić przygotowania do sezonu [rozpoczyna się w ostatni weekend października – red.]. Ponadto on też chciał mieć w zespole uznane zawodniczki. Dlatego też zdecydowaliśmy się na Albina Mojsę, który pochodzi z Białegostoku, a z sukcesami pracował w Chorwacji. On powiedział jasno i wyraźnie, że tą kadrę, która jest, obejmie i postara się tak wszystko poustawiać, żeby drużyna utrzymała się w lidze, bo taki będzie jej cel. Co więcej, nawet jakbyśmy mieli spaść z ekstraklasy, to nie będzie dramatu. Pierwszym celem jest, aby oddłużyć klub.

Ile będzie wynosił budżet klubu w nadchodzącym sezonie?

Będzie porównywalny do ostatniego.

Czyli około dwóch milionów złotych?

W granicach tego, ale trzeba też zaznaczyć, że w to jest wliczona również spłata zaległości.

Kadra zespołu liczy obecnie dziesięć zawodniczek, kiedy skład zostanie zamknięty?

Myślę, że do końca sierpnia. Dołączy do nas m.in. rozgrywającą Elena Bernatowicz, która ostatnio grała w drużynie z Baranowicz. Ponadto chcemy jeszcze sprowadzić atakującą oraz środkową. Myślę, że uda nam się zbudować zespół, który skutecznie powalczy o utrzymanie.

Rozmawiał Tomasz Piekarski

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved