Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Felieton: Więcej zaufania dla tych co pozostali

Felieton: Więcej zaufania dla tych co pozostali

Strefa Siatkówki
fot. archiwum

Ledwo zdążyliśmy pogodzić się z nieobecnością Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego, a już musieliśmy przyjąć wiadomość o ciężkiej kontuzji Sebastiana Świderskiego. Nic więc dziwnego, że obawy co do wyników kadry w tym sezonie są coraz większe.

Ale czy nie powinniśmy bardziej zaufać tym, którzy pozostali w kadrze?

Czytając felietony, fora internetowe odniosłam wrażenie, że wielu uznało już ten sezon za stracony, że składem który pozostał niewiele da się zdziałać. Ale czy rzeczywiście tak musi być? Zgoda, wyżej wymieniona trójka nieobecnych to bez dwóch zdań nasi najlepsi zawodnicy, ich absencja jest niewątpliwie bardzo dużą stratą. Ale czy to jest powodem do ogólnopolskiej paniki? Czy ci, którzy pozostali są przysłowiowymi chłopcami do bicia? Czy nie sa godni naszego zaufania?

Moja odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi jednoznacznie – absolutnie nie.



Nie ma Świderskiego, nie ma Wlazłego i Winiarskiego, ale na placu boju pozostali( odpukać) przecież tacy siatkarze jak Paweł Zagumny, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, Piotr Gruszka czy Michał Bąkiewicz. Nikomu chyba nie trzeba ich przedstawiać. Ten pierwszy z całą pewnością swoim rozegraniem zadba o to, aby te braki w składzie były w jak najlepszy sposób zatuszowane, o ile będzie to możliwe zapewne będzie często korzystał z wymienionego przeze mnie duetu środkowych, o których sile nie muszę chyba nikomu wspominać( tytuł najlepszego blokującego fazy grupowej Ligi Światowej dla Marcina Możdżonka mówi sam za siebie).

Paweł Zagumny jest na tyle doświadczonym, na tyle klasowym rozgrywającym, że nawet z gorszego przyjęcia potrafi coś ciekawego wymyśleć. Jeżeli chodzi o przyjęcie, to jest przecież dwóch znakomitych libero Krzysztof Ignaczak i Piotr Gacek. Jest także Michał Bąkiewicz, który wielokrotnie ratował Skrę Bełchatów z opresji. Jest to doświadczony, i ku mojemu zdziwieniu niedoceniany zawodnik obdarzony doskonałym przyjęciem, trudną zagrywką, a i potrafi też znakomicie uzupełnić atak.

Podobnie rzecz ma się z Michałem Ruciakiem, o którego obecność w składzie głośno dopominał się trener Krzysztof Stelmach. Do tego mamy jeszcze dwóch ofensywnych przyjmujących. To młodzi, zdolni Zbyszek Bartman i Bartek Kurek. O sile ich ataku przekonał się już niejeden obrońca stojący po drugiej stronie siatki. Może nie dysponują oni jeszcze, tak doskonałym przyjęciem, ale swoją małą część parkietu powinni spokojnie pokryć. Nie zapominajmy też przecież o Marcinie Wice, który dochodzi do formy po kontuzji i na wrześniowe Mistrzostwa Europy powinien być w pełni gotowy. A co ten zawodnik potrafi wiemy doskonale, wystarczy wspomnieć, że w Pekinie wielokrotnie dawał dobre zmiany Świderskiemu. Zgodzę się, że niewątpliwie problem jest na pozycji numer cztery, czyli ataku. Ale postępy, jakie robi młody Kuba Jarosz widoczne są gołym okiem, dodatkowo ma wsparcie w doświadczonym i wszechstronnym zawodniku, jakim niewątpliwie jest Piotr Gruszka. Większość tych siatkarzy obserwowaliśmy niedawno podczas Ligi Światowej. Zgoda, tam nic nie zwojowaliśmy, ale nie było Zagumnego, nie było Plińskiego, Gacka, Gruszki, Wiki, którzy są dużą siłą tej kadry, ale np. Kurek czy Jarosz pokazali się w tych rozgrywkach naprawdę z dobrej strony. Czy ten skład rzeczywiście nadaje się do skreślenia? Byłoby to naprawdę absurdalne.

Nawet bez Wlazłego, Winiarskiego i Świderskiego awans do przyszłorocznych Mistrzostw Świata nie powinien być dla naszej reprezentacji wielkim problemem. Nie mówię, że będzie łatwo broń Boże, ale myślę, że spokojnie powinniśmy ten cel osiągnąć. Teoretycznie to właśnie Polska i Francja powinna wywalczyć awans z gdyńskiego turnieju. Wiele krwi obu ekipom może też napsuć Słowacja, która dość głośno puka już do drzwi z napisem ,,Europejska czołówka". Ma w swoim składzie tak znakomitych zawodnikó jak Masny, Hupka, Divis i inni. Słowacy wygrali ubiegłoroczną edycję Ligi Europejskiej, w tym roku też byli w czwórce. Spotkanie ze tą ekipą będzie dla nas na pewno decydujące o wywalczeniu biletu do Italii. Po chwili oddechu Zagumnego i spółkę czeka wyjazd do Turcji na Mistrzostwa Europy. Tam na zespoły typu Włochy, Rosja możemy trafić dopiero w ewentualnym półfinale, a Turcja, Francja, Niemcy z którymi spotkamy się na samym początku są jak najbardziej w naszym zasięgu. Ponownie nie twierdzę, że będzie łatwo, ale dobry wynik jest jak najbardziej możliwy.

W reprezentacji Polski brakuje trzech zawodników, ale skład który pozostał ma naprawdę duży potencjał. Ostatnie sparingi z Bułgarią pokazują, że ta kadra wcale nie prezentuje słabszego poziomu, co nawet potwierdził kapitan Bułgarii Vladymir Nikołov. My jesteśmy narodem malkontentów, ale w sytuacji jakiej znalazła się nasza kadra potrzebne jej jest przede wszystkim nasze wsparcie i zaufanie. Ci ludzie to czytają i takie słowa, jak te z felietonów czy forów na pewno im nie pomagają. Dlatego najważniejsze jest by zaufać trenerowi Castellaniemu i tym, którzy pozostali, wierzyć w nich i gorąco trzymać za nich kciuki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-08-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved