Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Jerzy Matlak: W Kielcach będziemy mieć problemy

Jerzy Matlak: W Kielcach będziemy mieć problemy

Jerzy Matlak
fot. archiwum

Bez odmłodzonej kadry, bez wielkich oczekiwań polska reprezentacja rozpoczyna serię turniejów World Grand Prix. - Bo nie za ładny występ w GP będziemy oceniani, ale za wynik w zbliżających się mistrzostwach Europy - tłumaczy szkoleniowiec polskiej kadry, Jerzy Matlak.

PlusLiga Kobiet: Eksperymentów nie będzie. Nie pozwoli Pan sprawdzić się tym najmłodszym zawodniczkom.

Jerzy Matlak: Okuniewska i Kaczorowska niedawno przyjechały z uniwersjady. Dołączyły do zespołu cztery dni temu. Są po 12-dniowej przerwie w treningach. A juniorki – Wołosz i Tokarska – dopiero co dotarły do Polski z mistrzostw świata w tej kategorii w Meksyku. Późnym wieczorem w poniedziałek dotarły na Okęcie. Nie było sensu po dwóch tygodniach w Ameryce Środkowej włączać ich do zespołu, który za chwilę leci do Azji. To pewnie ciężko odbiłoby się na ich zdrowiu. A niewiele by ekipie pomogły, bo z nią w ogóle nie trenowały. Byłaby to wycieczka w ciemno. Z seniorkami zaczną trenować od siódmego sierpnia. Ale z tymi zawodniczkami, które do Azji nie polecą. To będzie bardziej naturalne wejście do kadry. Nie ma wielkiej potrzeby sięgania po kogoś, kto nie trenował z zespołem.

Nie będzie rewolucji w polskiej reprezentacji na wzór Daniela Castellaniego?



Chciałbym mieć taką szansę jak Castellani – wyciągnąć 8 czy 10 zawodniczek z ligi. On dysponuje chłopcami, którzy cały czas grają, są bardzo utalentowani, już na wysokim poziomie. Taka grupa istnieje w siatkówce męskiej, ale w ogóle jej nie widać w siatkówce żeńskiej. Tak wynika z moich informacji i rozeznania po rozmowach z trenerem kadry juniorek – Zbigniewem Krzyżanowskim. Poleca mi tylko dwie wymienione zawodniczki. Tylko na nie dwie mogę liczyć. I to są oceny trenerów, którzy je prowadzą. Nie ma takiej grupy, żebym mógł zrobić to, co stało się w męskiej siatkówce. Miałem taki pomysł, żeby dać im pograć, ale były sugestie, że są już zmęczone.

Przemyślał Pan już kwestię Joanny Kaczor? Jak jej pomóc odegrać rolę jedynej atakującej?

Musze reagować na bieżąco, a nie układać plan i potem go zmieniać. Będzie trzeba, to będę ją zmieniał. Za kogo, to zobaczymy, kto w jakiej będzie dyspozycji. Żeby było to bez jakiegoś złego skutku ubocznego dla zespołu. Do Azji poleci czternaście zawodniczek.

A jak traktuje pan World Grand Prix?

To jest impreza bardziej komercyjna niż mistrzowska. Tutaj każdy chce coś próbować. Nikt się nie napina na wielki wygrywania. Oczywiście byłoby miło i przyjemnie coś przy okazji ugrać. Ale każdy ma tu interes do zrobienia – w czasie dziewięciu meczów sprawdzić jak najwięcej zawodniczek, najwięcej założeń. Zrobić sobie poligon doświadczalny.

Rozmawiał Mateusz Gula
Więcej w serwisie lsk.net.pl


Turniej eliminacyjny do mistrzostw świata w Rzeszowie z udziałem polskich siatkarek cieszył się wielkim zainteresowaniem. W obawie przed… dziennikarzami i kibicami, zawodniczki poprosiły o to, by odizolować je podczas kieleckiego turnieju Grand Prix – czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Zastosowaliśmy specjalne środki bezpieczeństwa. Wszystko spowodowane było wydarzeniami z Rzeszowa. Tam dziewczyny bombardowane były telefonami. Zamiast odpoczywać po trudach treningu i koncentrować się na meczach, zmuszane były do niekończących się rozmów, pozowania do zdjęć, podpisywania niezliczonej ilości autografów. Proszę mnie zrozumieć, nie mam nic do dziennikarzy, czy fanów, ale nie można przesadzać – powiedział Jerzy Matlak, trener kadry naszych siatkarek.

źródło: lsk.net.pl, onet.pl, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved