Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Calisia nie składa broni

Calisia nie składa broni

Winiary (Calisia) Kalisz
fot. archiwum

Kalisz nadal walczy o ligę siatkarek! Osoby zaangażowane w odbudowę Calisii wysłały w środę dwa pisma do Polskiego Związku Piłki Siatkowej. To już chyba ostatnia szansa, aby w przyszłym sezonie zespół kaliskich siatkarek wystąpił w pierwszej lidze.

W pierwszym z pism starają się udowodnić, że mająca powstać Sportowa Spółka Akcyjna „Calisia" nie musi przejmować długów Stowarzyszenia Siatkówki Kaliskiej „Calisia"; w drugim – że istnieją podstawy, aby pierwszą drużynę bez zobowiązań finansowych przejął MKS Calisia.

W trakcie piątkowego spotkania w PZPS koordynujący powstanie w Kaliszu sportowej spółki akcyjnej Lechosław Ochocki i prezes MKS Calisia Waldemar Gut (to klub, który dziesięć lat temu przekazał SSK Calisia pierwszą drużynę), usłyszeli, że jeśli chcą otrzymać licencję na grę w pierwszej lidze, muszą przejąć długi likwidowanego SSK. Według nieoficjalnych źródeł, to kwota rzędu dwóch milionów złotych. Ta informacja podcięła skrzydła kaliskim działaczom, którzy jednoznacznie stwierdzili, że takiego balastu nikt na siebie nie weźmie. Tym samym oznaczało to koniec kaliskiej drużyny.

Kiedy jednak emocje opadły, analizę prawną, jaką Ochockiemu i Gutowi przedstawiono w Warszawie, wzięli pod lupę kaliscy prawnicy. W ich opinii jest szansa, aby związek pozytywnie rozpatrzył kaliską sprawę. Rzecz rozbija się o tzw. sukcesję uniwersalną, czyli przejęcie wszystkich zobowiązań SSK przez jego spadkobiercę. W grodzie nad Prosną twierdzą, że nowopowstała spółka akcyjna nie będzie sukcesorem SSK Calisia. Kaliscy działacze swoje racje opierają na art. 38 ustawy „Prawo o stowarzyszeniach" i uchwale podjętej przez SSK na nadzwyczajnym walnym zebraniu, w trakcie którego stowarzyszenie zlikwidowano. Wówczas zdecydowano o przekazaniu majątku SSK Calisia, w tym m.in. prawa do gry w pierwszej lidze, podmiotowi, który będzie kontynuował tradycje żeńskiej siatkówki w Kaliszu.



Dodatkowym argumentem za przyznaniem najstarszemu polskiemu miastu licencji na grę na zapleczu ekstraklasy ma być fakt, że stowarzyszenie, które ma wejść do spółki i wnieść ze sobą prawo do gry w pierwszoligowych rozgrywkach, dzięki temu będzie mogło rozliczyć się z wierzycielami. – Za ten wkład otrzymalibyśmy akcje spółki, które potem można by sprzedać i spłacić dłużników, w szczególności zawodniczki – twierdzi Lechosław Ochocki. W grę wchodzi również rozliczenie przy pomocy papierów wartościowych, a podobno część osób jest zainteresowana spłatą długu w akcjach. Według opinii kaliskiej kancelarii, która analizowała sprawę, takie rozwiązanie nie rodzi sukcesji uniwersalnej i nie sprawia, że spółka akcyjna przejmuje zobowiązania swego akcjonariusza. To zdaniem Ochockiego powinno skłonić siatkarską centralę do zastanowienia. – Mając akcje, mamy z czego się rozliczyć, a na tym przecież zależy PZPS. Jeśli spółka nie powstanie, nie będzie nic – ani drużyny, ani akcji, ani pieniędzy. Decyzja w naszej sprawie będzie sprawdzeniem intencji związku wobec Kalisza i próby rozwiązania tej trudnej sytuacji. Brak zgody na powołanie spółki sprawia, że tracą wszyscy – wyjaśnia Ochocki. Wszyscy, oprócz drużyn zainteresowanych przejęciem miejsca po kaliskiej drużynie w pierwszej lidze. A ostatnio coraz częściej da się słyszeć, że w związku już od dawna wiedzą, kto zamiast kaliszanek w tych rozgrywkach wystartuje, a swój interes ma w tym również PZPS.

Niezależnie od pisma wysłanego przez dyrektora Ochockiego, stosowny dokument do Warszawy wystosował też Waldemar Gut. Prezes MKS Calisia poprosił o ostateczną odpowiedź, czy zespół seniorek, przekazany w 1999 r. SSK Calisia, po likwidacji stowarzyszenia może powrócić do macierzystego klubu w stanie, w jakim był przekazywany, czyli bez zobowiązań finansowych. W trakcie piątkowego spotkania nikt w klarowny sposób do tego postulatu się nie ustosunkował. – Nie jestem prawnikiem, ale w mojej opinii, jeśli coś zostało komuś powierzone i teraz wraca do poprzedniego właściciela, to powinno wrócić w stanie, w jakim było przed przekazaniem – uzasadnia prezes Gut, który w przypadku odmownej odpowiedzi zamierza skorzystać z procedur odwoławczych. Trudno jednak się spodziewać, aby ta droga doprowadziła do startu kaliskiej drużyny w pierwszoligowych rozgrywkach już w najbliższym sezonie. Gdyby jednak PZPS przyznał rację szefowi MKS, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten klub był akcjonariuszem mającej powstać spółki. Obecnie w Kaliszu wszyscy zgodnie podkreślają, że najważniejsze jest zatrzymanie nad Prosną prawa do gry w pierwszej lidze. Nie ma znaczenia, w jaki sposób ten cel zostanie osiągnięty. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami PZPS powinien ustosunkować się do obu pism przed końcem miesiąca.

źródło: wielkopolskisport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved