Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Reinder Nummerdor i Richard Schuil: Albo razem, albo wcale

Reinder Nummerdor i Richard Schuil: Albo razem, albo wcale

Holandia
fot. archiwum

Reinder Nummerdor i Richard Schuil dobrze pamiętają te „tłuste" lata reprezentacji Holandii, ale też i te gorsze. Słaby występ na IO w 2004 roku był momentem przełomowym w ich sportowym życiu. Tam podjęli decyzję, że z halą żegnają się na dobre.

Richard Schuil, starszy z pary i z większymi sukcesami, cały czas ma w sobie ochotę do gry. Mistrz olimpijski z Atlanty (1996), wicemistrz z Barcelony (1992), mistrz Europy (1997), niedawno wstąpił w związek małżeński z Elke Wijnhoven, libero Scavolini Pesaro, mistrza żeńskiej włoskiej Serie A. – Najwyższy czas się ustatkować – śmieje się Richard, który w maju skończył 36 wiosen.

Reinder Nummerdor, kapitan holenderskiej pary, ma 33 lata, jest mistrzem Starego Kontynentu (1997). Przez wielu uznawany za jednego z najlepszych przyjmujących na świecie, przed igrzyskami w Atlancie był w szerokiej kadrze drużyny narodowej, wygrywał juniorskie rankingi, był bliski udziału w igrzyskach. – Czasami wracam myślami do tamtych dni, mogłem pojechać do Atlanty, walczyć i zdobyć olimpijskie złoto, byłem jednak za młody, powiedziano mi, że jeszcze wszystko przede mną, żebym się nie martwił. Tak się rozmawia z juniorami, którzy mają szansę, żałuję, ale co mogłem zrobić, przełknąć gorzką pierwszą pigułkę i trenować dalej – wspomina Reinder.

Reinder często myślał, żeby spróbować sił w siatkówce plażowej, a rozmyślał tym intensywniej, gdy pomarańczowi spadali w światowym rankingu FIVB. – Od dziecka lubiłem ciepło i piasek, czułem, że mam do tego predyspozycje, brakowało mocnego impulsu, ale to zawsze kiedyś przyjdzie, jeśli jest komuś pisane. Mnie chyba było. Po igrzyskach w Atenach, tak bardzo dla nas nieudanych, wiedziałem, że nie mam ochoty dalej grać w hali. Co prawda, kilka spotkań jeszcze zagrałem, koledzy mnie poprosili, abym pomógł im jeszcze w kwalifikacjach do mistrzostw świata w 2006 roku, które przegraliśmy strasznie pechowo, prowadząc z Bułgarami u nich w Warnie 2:1, grałem wtedy na pozycji libero. Może gdybyśmy awansowali, zostałbym, ale i tak dni mojej kariery w hali były policzone. Chciałem zmiany – dla zdrowia, dla psychiki, było mi to potrzebne – wspomina sympatyczny Reinder, dla przyjaciół po prostu Reini.



Nie każdego stać na taką zdecydowaną zmianę w sportowej karierze, nie każdy też, nawet znakomity zawodnik z hali, sprawdzi się na piasku. Holendrom się to udało, prowodyrem był Nummerdor, dogadał się z Richardem i tak powstał bardzo dobry duet. Po kilku miesiącach wspólnego trenowania wygrali pierwszy turniej z cyklu Swatch FIVB World Tour, a było to 12 maja 2007 roku w Bahrajnie, kilka tygodni później przegrali finał w norweskim Stavanger, aktualnie są mistrzami Europy i mają sporo znaczących sukcesów w siatkówce plażowej. – Ciężko pracowaliśmy, inni muszą poczekać parę lat, aby być tak wysoko w rankingu, nam to się udało, można powiedzieć, błyskawicznie, a taki stan utwierdzał nas w wierze, że krok, jaki zrobiliśmy, był słuszny. Na kilka miesięcy przed igrzyskami w Pekinie mieliśmy już olimpijski awans, wiele sobie obiecywaliśmy po tym starcie – wspomina Richard.

Richard Schuil mógł zrównać się sukcesami ze słynnym amerykańskim siatkarzem, to właśnie Karch Kiraly jako jedyny ma w swoim dorobku złoto olimpijskie w hali i na plaży. – Nie nakręcałem się tymi statystykami, bo to nigdy nie pomaga, ani nie jest dobrym doradcą, czasami taka myśl przelatuje, ale nie ma to większego znaczenia. Byliśmy do igrzysk wspaniale przygotowani, przez mecze fazy grupowej przeszliśmy jak burza, ale niestety, w trudnym chińskim klimacie kryzys dopadł nas w ćwierćfinale i wtedy nasza przygoda się zakończyła, za szybko, stanowczo za szybko – kiedy Richard to mówił, a było to w Pekinie, miał łzy w oczach, szybko uciekł do szatni, aby tam w ciszy przeżywać te ciężkie chwile.

Stać nas było na medal, nie wiem jaki, ale wierzyliśmy, że na podium para z Holandii może stanąć. Bardzo tę porażkę przeżyliśmy. Kompletnie zeszło z nas powietrze, czuliśmy się, jakby świat dla nas się zawalił, ale na całe szczęście jesteśmy twardymi facetami, mała przerwa, poważna rozmowa i wiemy, że chcemy dotrwać do kolejnych igrzysk w Londynie. Bałem się, że Richard może już nie chcieć, wtedy ja chyba też bym powiedział pas, bo drugiego takiego kumpla do pary nie znalazłbym. My się wspaniale uzupełniamy, nakręcamy i podnosimy na duchu, albo razem, albo wcale. Udało się, gramy dalej i zobaczymy, co nam los jeszcze zgotuje – mówi Reinder Nummerdor.

Rok 2009 dla holenderskich mistrzów jest mocno ulgowy, przynajmniej w pierwszej części sezonu. Reinder wraz z narzeczoną Manon Flier, która jest kapitanem reprezentacji Oranje, przed sezonem kadrowym udali się na zasłużone i od dawna oczekiwane wakacje. – W końcu nam się udało, tak jak zaplanowaliśmy, tak się stało, pojechaliśmy na dwa tygodnie do Stanów Zjednoczonych. Najpierw kilka dni spędziliśmy w Nowym Jorku, a potem odpoczywaliśmy na Florydzie. Kilka dni treningu i mogliśmy wystartować w Mysłowicach w World Tourze. Pogoda tylko nie dopisała, część sportowa w naszym wykonaniu była lepsza niż się spodziewaliśmy – wspomina Reinder. – Pierwszy raz wystartowaliśmy w Polsce, odkąd trenujemy na piasku i powiem szczerze, że jesteśmy bardzo zadowoleni, dlatego również zawitamy do Starych Jabłonek, gdyż wiele dobrego słyszeliśmy o tym turnieju – mówią zgodnie dwaj przyjaciele z boiska.

Polska zaczyna liczyć się w siatkówce plażowej, ja osobiście jestem pod dużym wrażeniem Grzegorza Fijałka, to bardzo dobry zawodnik, mocno mu kibicuje, dostarczy wam jeszcze sporo radości – mówi Reinder. Po mysłowickim turnieju duet pomarańczowych czekała kolejna wakacyjna przerwa, gdyż Richard w rodzinnym Amsterdamie brał ślub z Elke Wijnhoven. Na ślubie nie zabrakło przyjaciółki Elke, naszej Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty, która była świadkiem. Obie siatkarki grają w drużynie mistrza Włoch, Scavolini Pesaro. Kasia z mężem kibicowała także Holendrom w Mysłowicach, do których zawitała na kilka godzin. Młodej parze musiał wystarczyć tydzień poślubny, bo w końcu, jak mówił nam Reini: Trzeba z kopyta zabrać się do pracy, całego sezonu nie możemy przespać, bo inni za bardzo nam uciekną .

Reinder i Richard po mistrzostwach świata w norweskim Stavanger zagrają we wszystkich turniejach z wyjątkiem Moskwy i Kristiansand. – Moskwę bardzo źle wspominamy, raczej już tam nie pojedziemy. Drugą część sezonu chcemy poważnie potraktować, a jak to będzie wyglądało w praktyce, zobaczymy – dodaje kapitan.

Letni sezon 2009 jest tym okresem, w którym mistrzowie Europy z 2008 roku dają sobie trochę luzu, odpoczynku, a także czasu na złapanie drugiego oddechu, motywacji do wytężonej pracy, aby od roku 2010 ciężko już trenować aż do igrzysk Londynie w 2012 roku. Jak to dobrze, że te największe gwiazdy światowej siatkówki będą jeszcze przez najbliższy czas cieszyć nasze oczy swoją piękną grą.

Autorką tekstu jest Małgorzata Gotowiec

Tekst pochodzi z czerwcowego numeru Magazynu Siatkówka

źródło: Magazyn Siatkówka

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved