Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Felieton: Nie bójmy się postawić na młodzież

Felieton: Nie bójmy się postawić na młodzież

Polska Siatkówka - logo
fot. archiwum

Po kolejnym sukcesie młodych polskich siatkarzy zacząłem się zastanawiać dlaczego tak dobrze zapowiadający się zawodnicy w dalszej, swojej, siatkarskiej drodze giną gdzieś w ligowej szarzyźnie, a wychowanie graczy światowej klasy jest niczym szukanie igły w stogu siana.

Jak to jest, że mamy zdolnych kadetów, którzy od 1995 roku, czyli od początku rozgrywania Mistrzostw Europy nie znaleźli się poza czołową czwórką, a co więcej – tylko dwukrotnie uplasowali się na najbardziej nie lubianej przez sportowców pozycji, a w 2005 roku zdołali zdobyć złoty medal. Jakby tych sukcesów było mało, to jest kolejny! Przed kilkoma dniami biało-czerwoni dowodzeni przez Grzegorza Rysia zrehabilitowali się za zajecie czwartej lokaty podczas czempionatu Starego Kontynentu i wygrali Olimpiadę Młodzieży, podczas której wykazali swoją wyższość nad drużynami Francji, Niemiec, Finlandii oraz Serbii.

Dlaczego tych sukcesów nie możemy przenieść do seniorskiej reprezentacji? Czy wyścig klubów za gwiazdami europejskiej, a czasami nawet światowej siatkówki sprawia, iż polscy, młodzi, zdolni gracze stoją godzinami w kwadratach dla rezerwowych, zamiast grać, rozwijać się i kształtować swój siatkarski warsztat? Nikt mi nie wmówi, że treningi – nawet z najlepszą drużyną na Świecie dadzą więcej niż ciągła gra, chociażby w przeciętnym polskim klubie.

Gruszka, Bąkiewicz, Świderski nie będą wiecznie młodzi. Wkrótce przyjdzie taki czas, że ich organizm powie „stop" i wtedy zacznie się prawdziwy problem, bowiem o ile o środkowych (Możdżonek, Nowakowski, Kłos, Wiśniewski) , czy libero (Zatorski) raczej nie mamy się co martwić, o tyle o przyjęcie oraz atak trzeba będzie się zacząć przejmować. Warto by tacy siatkarze jak: Kurek, Jarosz, Bartman, Król, Jasiński, Mika itd. nadal się rozwijali, grali mając pewne miejsce w podstawowej szóstce w słabszym klubie, bo inaczej będziemy polskich, siatkarskich geniuszy liczyli na palcach jednej ręki, a gdy któremuś z nich przydarzy się nieoczekiwana kontuzja całe środowisko będzie lamentowało, bo Pan iksiński, czy igrekowski nie zagra na Mistrzostwach Europy, Świata, bądź Igrzyskach Olimpijskich. Wszak siatkarze to tylko ludzie, a ich organizmy mają prawo zbuntować się przeciwko tysiącom żmudnych ćwiczeń i setkom rozegranych meczów…



Każdy kibic siatkówki w Polsce ma zapewne w głowie rok 2014, bowiem to właśnie wtedy w kraju nad Wisłą odbędą się Mistrzostwa Świata i warto by mieć wówczas solidną drużynę, która będzie w stanie powalczyć o medale tej jakże prestiżowej imprezy. Dlatego powinniśmy zwrócić baczną uwagę na siatkarzy, którzy obecnie są juniorami oraz kadetami, bo to właśnie oni we wspomnianym wcześniej 2014 roku będą Stanowić o obliczu naszej narodowej reprezentacji Dlatego nie ma co krytykować Castellaniego, że dał szansę młodzieży, aby pokazała swoje umiejętności. Nie wyszło to najlepiej, ale nie mam żadnych wątpliwości, iż zaprocentuje to w przyszłości. Przyznam również, że pamiętam Pawła Zagumnego, jeszcze z czasów gry w Morzu Szczecin. Wówczas był to niemal siatkarski żółtodziób, a teraz jest w światowej czołówce rozgrywających. Jaka jest zatem recepta na sukces? Ciężka praca i gra, gra i jeszcze raz gra, bo inaczej nie zdobędzie się doświadczenia tak cennego w najważniejszych momentach spotkania. Przecież bez względu na to, czy tego chcemy, czy też nie – siatkarska zmiana warty będzie musiała się w końcu odbyć.

Kontuzje były, są i będą – nie da się ich uniknąć. Dlatego bardzo ważne jest to, aby mieć kilku dobrych siatkarzy na jedną pozycję. Przecież zawodnicy grający w silnych ligach takich jak chociażby włoska, rosyjska czy nawet polska walczą o zwycięstwo w krajowych rozgrywkach, biorą także udział w krajowych oraz znacznie bardziej prestiżowych europejskich pucharach. Po zakończeniu sezonu ligowego przychodzi czas na grę w reprezentacji : zgrupowania, Liga Światowa, towarzyskie turnieje, Puchary Świata i na dodatek docelowa impreza – Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata, bądź Igrzyska Olimpijskie. Najlepsi siatkarze muszą w ciągu jednego sezonu rozegrać „zabójczą" liczbę meczów. Zaczynam odnosić wrażenie, że są coraz częściej traktowani jak maszyny do zdobywania punktów. Należy jednak pamiętać, iż maszynę można naprawić, naoliwić i działa dalej. Gorzej jeśli chodzi o siatkarzy, bo kontuzje zdarzają się coraz częściej i wyłączają zawodników z gry.

W takiej sytuacji nic nie da nucenie popularnej niegdyś piosenki śpiewanej przez Danutę Rinn – „Gdzie ci siatkarze, prawdziwi tacy, orły, sokoły, herosy!? Gdzie ci siatkarze na miarę czasów, gdzie te chłopy? Gdzie?", bo powinniśmy mieć zaplecze, które będzie w stanie zastąpić niedysponowanego zawodnika. Zatem dmuchajmy i chuchajmy na naszą zdolną młodzież, aby w już w „dorosłej" siatkówce mogła powtórzyć sukcesy odniesione w reprezentacji kadetów. Przecież każdemu z nas marzy się medal mistrzostw Świata w 2014 roku. Mam nadzieję, iż nie będzie to tylko nasze klasyczne, życzeniowe myślenie, a realna rzeczywistość…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved