Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, Final Six: Serbowie lepsi od Amerykanów

LŚ, Final Six: Serbowie lepsi od Amerykanów

Liga Światowa
fot. archiwum

W drugim meczu pierwszego dnia turnieju Final Six Ligi Światowej, reprezentacja gospodarzy - Serbów - pokonała w trzech setach mistrzów olimpijskich z Pekinu - Amerykanów. Tylko w drugim secie gra była wyrównana a zwycięstwo Serbów minimalne - 25:23.

Dzisiejsze spotkanie miedzy Serbią a USA było zapowiadane jako rewanż sprzed roku, kiedy to obie ekipy spotkały się w finale Ligi Światowej w Brazylii. Wtedy lepsi okazali się Amerykanie, którzy nie dali żadnych szans swojemu rywalowi. Dziś jednak nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Serbami, przegrywając gładko 3:0.

Początek pierwszej osłony tego pojedynku był dość wyrównany. Co prawda po atakach Janicia z kontry gospodarzom udało się odskoczyć na prowadzenie 5:2, ale goście szybko wzięli się za odrabianie strat. Po blokach na Podrascaninie oraz Milijkoviciu mieliśmy remis po sześc. Po skutecznym ataku Stankovicia ze środka, podopieczni trenera Kolakovicia schodzili na pierwszą przerwę techniczną z prowadzeniem 8:7. Tuz po niej Serbowie wysunęli się na kilkupunktowe prowadzenie. Mocna zagrywka dobrze spisującego się w tej partii Janicia napsuła sporo krwi w szeregach przyjezdnych. Błędy w przyjęciu oraz blok między innymi na Rooneyu wysunęły gospodarzy na prowadzenie 12:7. Przy stanie 22:18 dla Serbów Igor Kolaković , widząc że z siedmiu oczek przewagi (19:12) zrobiły się tylko cztery, poprosił o czas. Ostatecznie to gospodarze ku uciesze miejscowej publiczności wygrali tego seta 25:20, a zakończył go skuteczny blok Serbów na Rooneyu.

Kolejna partia była już o wiele bardziej wyrównana, a wynik jej był sprawą otwartą. Początek był bliźniaczo podobny do seta pierwszego. To gospodarzom udało się zejść na pierwszą przerwę techniczną z zapasem jednego oczka. Po ataku świetnie spisującego się tego dnia Milijkovicia , Alan Knipe poprosił o czas przy stanie 11:8 dla gospodarzy. Mimo to przyjezdnym udało się zniwelować tę przewagę, a nawet prowadzić na drugiej przerwie 16:15. Gdy wydawało się, ze to goście doprowadzą do remisu po jeden w meczu (prowadzenie USA 21:19) za odrabianie strat wzięli się Grbić i spółka. Błędy Lotmana oraz Heina , a także skuteczna kontra Milijkovicia dały gospodarzom prowadzenie 24:22. Nie zmarnowali oni już tej szansy i wygrali drugą partię do 23 po efektownym ataku lidera zespołu – Ivana Milijkovicia .



Po stronie amerykańskiej wyrazy uznania należą się Davidowi Lee , który jako jeden z nielicznych w swoim zespole nie zawodził. Jednak nie wystarczyło to na wygranie trzeciego seta, a co za tym idzie całego meczu. Gospodarzom szybko udało się uzyskać pięciopunktową przewagę (9:4). Najwyraźniej tak wysokie prowadzenie musiało nieco rozluźnić Serbów, bowiem szybko Amerykanom udało się odrobić wcześniej poniesione straty, głównie za sprawą błędów własnych gospodarzy (13:12). Po świetnym ataku Milijkovicia ze skrzydła, gospodarze schodzili na druga przerwę techniczną, prowadząc 16:13. Po niej szybko jednak goście doprowadzili do remisu i mieliśmy po szesnaście. Trener Knipe próbował ratować się jeszcze zmianami, ale na nie wiele to się zdało. Na parkiecie pojawili się Lotman oraz Hansen , ale nie zdołali oni odmienić losów tej partii oraz całego spotkania. Udanym atakiem z drugiej piłki tego seta i cały mecz zakończył Grbić. Serbowie wygrali tę odsłonę 25:22.

Serbia – USA 3:0

(25:20, 25:23, 25:22)

Składy zespołów :
Serbia : Janić (7), Stanković (6), Grbić, (5) Nikić, (12) Milijković, (17) Podrascanin (5), Rosić (libero) oraz Petković i Kovacević
USA : Rooney (6), Lee (14), Suxho (1), Hein (5), Stanley (12), Touzinsky (1), Lambourne (libero) oraz Lotman (2), Patak, Hansen i Jablonsky

 

Zobacz także:

Wyniki turnieju Final Six Ligi Światowej 2009

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved