Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Castellani: Zwycięstwa przyjdą, potrzeba czasu

Daniel Castellani: Zwycięstwa przyjdą, potrzeba czasu

Daniel Castellani
fot. archiwum

Kiedy kładę się spać czuję, jak w sercu kłuje ból porażki, podobnie dzieje się z chłopakami. Im zależy na wygrywaniu, ale ten moment najwyraźniej jeszcze nie nadszedł - mówi Daniel Castellani, trener reprezentacji Polski siatkarzy.

Dla naszej drużyny Liga Światowa zakończyła się na fazie grupowej. W grupie z Brazylią, Finlandią i Wenezuelą Polacy zajęli trzecie miejsce. To jeden z najsłabszych bilansów w historii naszych startów w tych rozgrywkach. Pięć zwycięstw i siedem porażek chluby nie przynosi. W starciu z Brazylią Polacy okazali się bezradni, przegrali wszystkie cztery mecze. Z Finlandią, która przecież do potęg światowego volleya nie należy, trzy przegrane i jedno zwycięstwo. Tylko z Wenezuelą poszło biało-czerwonym łatwo, bo wygrali czterokrotnie.

Zadowolony jest pan z postawy zespołu w Lidze Światowej?

Daniel Castellani:W każdym meczu dajemy sto procent tego, co w danym momencie możemy z siebie dać. Na treningach chłopcy ciężko pracują, widzę u nich pełne zaangażowanie. W zeszły wtorek chciałem np. dać chłopakom wolny dzień. Pięciu z nich powiedziało, że nie chcą wolnego, chcą trenować, aby przed własną publicznością zaprezentować się jak najlepiej. Jestem dumny z tych chłopaków, bo mają talent i wiedzę o tym, co do nich należy. Akceptujemy krytykę, bierzemy na swoje barki odpowiedzialność za porażki, ale na tym etapie nie mogliśmy nic więcej ugrać. Ale z podniesionymi czołami musimy iść naprzód.



Dlaczego nie było zwycięstw?

Cały czas powtarzam, że wygrane przyjdą, ale na to potrzeba czasu. Znacznie więcej niż się wydaje. Musimy być cierpliwi. Młodzi ludzie, a tacy grali w Lidze Światowej, chcą wygranych natychmiast. Takie jest prawo młodości. Nie potrafią jednak zagrać całego spotkania na równym poziomie. Ale to też jest naturalne. Na przykładzie Bartka Kurka możemy zaobserwować, jak ważne jest doświadczenie. Gracz ten spisuje się coraz lepiej. Potrafi świetnie serwować, zakończyć akcję wspaniałym atakiem, a za chwilę robi błąd na poziomie szkoły podstawowej. Momentami zachowuje się bardzo dojrzale, ale po chwili brak „zimnej głowy". Dlatego cały czas powtarzam, że nie wolno rozpamiętywać poprzedniej akcji. Praca, czas i cierpliwość – to są podstawy. Obecnie nie jesteśmy w stanie nic więcej zrobić. To są tylko ludzie, którzy – powtarzam – dają z siebie maksimum. Z technicznego punktu widzenia przegrane mecze nie były bardzo złe, chłopcy wywiązywali się z założeń taktycznych, ale czegoś zabrakło. Na pewno nie woli walki. Kiedy kładę się spać czuję jak w sercu kłuje ból porażki, podobnie dzieje się z chłopakami. Im zależy na wygrywaniu, ale ten moment najwyraźniej jeszcze nie nadszedł. Towarzyszy im frustracja. Bo bardzo chcą, a nie wychodzi. Ale przechodzimy przez to razem, jak załoga statku na morzu. Jak toniemy to wszyscy razem.

Co trzeba poprawić, by drużyna grała na miarę oczekiwań?

Musimy skoncentrować się na dwóch elementach – przyjęciu, któremu poświęcamy naprawdę dużo czasu na treningach, oraz ograniczeniu liczby błędów w ataku. Za dużo w ten sposób tracimy punktów, niekiedy bardzo ważnych. Musimy nauczyć się nie podejmować ryzyka, kiedy to nie jest konieczne. Pozostałe elementy, jak blok czy obrona, oceniam całkiem poprawnie.

Bardzo martwią pana kontuzje czołowych zawodników, Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego?

Nie mogę płakać, jeśli ktoś mi wypada ze składu. Musimy grać takim składem, jaki mamy. Musimy wybrać najlepszych zawodników, z tych, których mamy do dyspozycji. Wierzę w chłopaków, których mam do dyspozycji i wierzę, że potrafią wygrywać. Mariusz Wlazły na pewno nie wróci do kadry, nie zagra ani w kwalifikacjach mistrzostw świata, ani w mistrzostwach Europy. Co do Winiarskiego, to nie jest to już takie pewne. Na razie pojechał na badania do Włoch. Reprezentacyjni lekarze są dobrej myśli. Sądzą, że jego uraz nie jest zbyt poważny i za trzy-cztery tygodnie Winiarski dołączy do drużyny.

Kto zastąpi Wlazłego?

Wybór nie jest wielki. Mamy dwóch młodych graczy, Jakuba Jarosza i Marcela Gromadowskiego, oraz doświadczonego Piotrka Gruszkę. Myśląc perspektywicznie, powinniśmy postawić na tych pierwszych. Dodajmy, że w odwodzie jest jeszcze młodziutki Konarski. Prawdopodobnie postawię na jednego młodego i jednego z doświadczeniem. Kto będzie grał? Zobaczymy za kilka tygodni.

A kto będzie zmiennikiem Pawła Zagumnego? Grzegorz Łomacz czy Paweł Woicki?

W Lidze Światowej więcej grał Łomacz. On jest bliżej miejsca w reprezentacji. Jego gra jest stabilniejsza niż Woickiego.

Jak będą wyglądały przygotowania do kolejnych zawodów?

Po Lidze Światowej zawodnicy dostali kilka dni wolnego. Potem dołączą do trenujących cały czas w Spale, pod okiem Radosława Panasa, Świderskiego, Zagumnego, Gruszki i Gacka. Treningi zaczął też kontuzjowany ostatnio Marcin Wika. Na kwalifikacje do mistrzostw świata nie będzie jeszcze gotowy, ale na mistrzostwa Europy powinien być już w formie. Przed kwalifikacjami, pod koniec lipca zagramy jeszcze sparingi z Bułgarią.

Rozmawiała Małgorzata Gotowiec – Sport

 

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved