Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Anna Woźniakowska: Nie jestem zawodniczką Calisii

Anna Woźniakowska: Nie jestem zawodniczką Calisii

Anna Woźniakowska
fot. archiwum

Była przyjmująca Calisii Kalisz Anna Woźniakowska uważa, że padła ofiarą nieczystej gry ze strony działaczy, którzy domagają się pieniędzy za jej transfer do Muszynianki Fakro Muszyna. - Jestem wolną zawodniczą - podkreśla reprezentantka Polski

O wątpliwościach dotyczących przynależności klubowej reprezentantki Polski pisaliśmy w ostatnich dniach. Po rozwiązaniu Stowarzyszenia Siatkówki Kaliskiej „Calisia", o prawa do swoich wychowanek upomniał się drugoligowy MKS Calisia. Jego prezes Waldemar Gut twierdzi, że w myśl podpisanej przed dziesięcioma laty umowy pomiędzy MKS Calisia i SSK Calisia, Anna Woźniakowska i Ewelina Toborek w dalszym ciągu są zawodniczkami prowadzonego przez niego klubu i ich odejście do innych zespołów musi być uzgodnione z władzami MKS. Za transfer definitywny każdej z byłych zawodniczek czterokrotnego mistrza Polski domaga się 40 tys. złotych.

To bzdura. Kiedy w zeszłym roku podpisywałam kontrakt, zastrzegłam w nim, że po sezonie 2008/2009 jestem wolną zawodniczką. Umowa została podpisana przez prezesa SSK Calisia Wiesława Kosterę . Byliśmy umówieni, że w przypadku mojego odejścia klub nie będzie miał względem mnie żadnych roszczeń – twierdzi Woźniakowska, która po spadku kaliskiej drużyny z PlusLigi Kobiet związała się rocznym kontraktem z Muszynianką Fakro Muszyna. – Nie wiem na jakiej podstawie pan Gut domaga się za mnie pieniędzy, skoro ja przez osiem sezonów występowałam w SSK Calisia i nie było problemów, a teraz się nagle wszyscy ocknęli, bo poszłam do klubu, który ma pieniądze i można na mnie zarobić – denerwuje się najczęściej atakująca zawodniczka żeńskiej ekstraklasy w minionym sezonie.

Woźniakowska odcina się od całej sprawy i uważa, że porozumienie leży w gestii obu kaliskich klubów, a ona sama nie jest stroną w tym sporze. Zaprzecza również, że ktokolwiek z MKS Calisia informował ją o konsekwencjach odejścia z Kalisza. – Gdyby tak było, od razu bym tę kwestię załatwiła z prezesem Kosterą i osobami zainteresowanymi. Pan Gut ewidentnie chce mi napsuć krwi. Nie wiem co ma na celu postępując w ten sposób. Po tylu latach występów w Kaliszu, gdzie przez wiele miesięcy nikt mi nie płacił, teraz jeszcze ma czelność domagać się za mnie pieniędzy – mówi rozżalona reprezentantka kraju.

Woźniakowska jako argument przeciwko klubowi, w którym rozpoczynała swoją przygodę z siatkówką, przytacza również fakt, że jej licencja na grę w PlusLidze Kobiet została wydana na podstawie umowy z jej ostatnim pracodawcą, czyli SSK Calisia. Spór ma rozstrzygnąć sąd polubowny przy PZPS, ale sama zawodniczka nie ma wątpliwości co do tego, w jakim zespole będzie występować w sezonie 2009/2010. – Będę grała w Muszynie – nie pozostawia złudzeń.

Zamieszanie związane z przynależnością klubową zawodniczek SSK Calisia jest jedną z przyczyn opóźniania przez PZPS decyzji w sprawie ewentualnych występów kaliskiego zespołu w I lidze. Dziś Wydział Rozgrywek miał dać odpowiedź w tej kwestii, ale tak się nie stało. – Próbuję się dodzwonić do PZPS, ale nikt nie odbiera – twierdził po południu Lechosław Ochocki , były dyrektor SSK Calisia, nadzorujący obecnie powstanie w Kaliszu sportowej spółki akcyjnej, która miałaby zgłosić zespół do pierwszoligowych rozgrywek.

źródło: wielkopolskisport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-07-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved